Wartość obligacji Skarbu Państwa wykupiona przez krajowe banki komercyjne wyniosła na koniec III kw. bieżącego roku 376 mld zł – wynika z danych Ministerstwa Finansów. To o 17 mld zł mniej niż na koniec II kw. br. i o ok. 11 mld zł mniej niż na koniec 2021 r.

Takie spadki znajdują też potwierdzenie w raportach samych banków. Jak wynika z analizy przygotowanej przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet”, osiem największych podmiotów sektora notowanych na giełdzie miało w swoich portfelach łącznie ok. 278 mld zł rządowych papierów skarbowych na koniec III kw. 2022 (z czego najwięcej PKO BP) wobec ok. 313 mld zł na koniec ubiegłego roku.

Niższe wyceny

Z czego to wynika? Dane prezentowane przez resort finansów to wartości nominalne, a ich zmniejszenie może być przede wszystkim efektem zapadalności niektórych papierów. W przypadku danych podawanych przez banki sprawa jest bardziej skomplikowana.

– Mniejsza wartość dłużnych papierów wartościowych w bilansach bankowych wynika głównie ze spadku wartości obligacji w wyniku wzrostu stóp procentowych – komentuje Marin Materna, dyrektor Biura Analiz Rynków Kapitałowych w Biurze Maklerskim Banku Millennium. Ostra przecena (co widać m.in. po wzroście rentowności do rekordowych poziomów) polskiego długu trwa już od ponad roku, co negatywnie przekłada się na wycenę części obligacji w rękach inwestorów. Dla banków to spory kłopot, ponieważ w efekcie zmniejszają się też ich kapitały i wskaźniki kondycji finansowej.

– Niektóre podmioty mogą też po prostu sprzedawać posiadane papiery dłużne – dodaje Michał Sobolewski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ SA. – Przy niezbyt dynamicznie rosnących depozytach, a rosnącym popycie na kredyty ze strony przedsiębiorstw może zdarzyć się potrzeba pozyskania środków na zwiększenie akcji kredytowej dla firm – ocenia Sobolewski.

Z naszej analizy wynika, że najbardziej w ciągu tego roku schudł portfel obligacji w posiadaniu Santander Bank Polska oraz Banku Pekao. Z kolei Bank Handlowy zwiększył swoje zaangażowanie w dłużne papiery wartościowe, traktując je jako produkt inwestycyjny.

W ostatnich latach apetyt banków na rządowe obligacje wzrósł tak znacząco, że stały się one jednymi z największych nabywców polskiego długu. Umożliwiło to resortowi finansów plasowanie kolejnych emisji na krajowym rynku, zmniejszając zależność od inwestorów zagranicznych. Było to bardzo pomocne w pandemicznym 2020 r., gdy potrzeby pożyczkowe okazały się rekordowo wysokie. Co ciekawe, polski rząd planuje ogromne emisje także w 2023 czy 2024 r. Czy jednak banki będę je kupować równie ochoczo jak dotychczas?

Słabszy apetyt

– Biorąc pod uwagę spadek dynamiki akcji depozytowej, banki nie mają już pola do znacznego zwiększania popytu na obligacje SP – uważa Marin Materna. – Ale oczywiście zawsze niektóre z nich mogą stwierdzić, że lepiej kupić obligacje, niż rozwijać akcję kredytową, zwłaszcza gdyby było to na rękę ich akcjonariuszowi (mowa o bankach SP). Z drugiej strony załamanie na rynku kredytów hipotecznych powoduje, że pole do zakupów nie zostało całkiem wyczerpane – ocenia.

– Wydaje się, że popyt na polski dług ze strony banków komercyjnych znacząco przygasł – mówi Michał Sobolewski. – Kredytodawcom bardziej opłaca się finansować dobre przedsięwzięcia rozwojowe, niż kupować obligacje. Jednak jeśli sytuacja się zmieni i spadnie również popyt na kredyty ze strony biznesu i samorządów, to i na obligacje banki będą patrzeć przychylniej – wyjaśnia.