W przyszłym tygodniu, w środę, zbierze się Komitet Stabilności Finansowej i od jego decyzji będzie zależało to, jak wysokie wymogi zostaną nałożone na banki, by dogadywały się z klientami w sprawie przewalutowania kredytów.
W efekcie od tego zależy, jakie będą dla banków koszty tej operacji.
Co może minister, a co nadzór
Przestrzeń do podniesienia wag ryzyka dla kredytów walutowych poprzez decyzje dla całego rynku nie jest już duża, ponieważ ograniczają ją regulacje europejskie. Obecnie dla kredytów walutowych wynoszą one w Polsce 100 proc., a zgodnie z regulacjami unijnymi (CRR/CRD4) maksymalnie mogą wynosić 150 proc.
Jak wyjaśnia Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF, po zmianach wprowadzonych w 2015 r. ustawą o nadzorze makroostrożnościowym i zmianami ustawy – Prawo bankowe kompetencje do zmiany wag ryzyka dla kredytów hipotecznych znalazły się w gestii ministra finansów, który może je zmieniać rozporządzeniem w zakresie dozwolonym unijną regulacją CRR (czyli maksymalnie do 150 proc.).
Prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że zwiększenie wag ryzyka musi być bardziej istotne, by było skuteczne. Dlatego, jak wskazał, ma być przeprowadzone w ramach tzw. II filaru, czyli w procesie badania i oceny nadzorczej (BION), indywidualnie dla każdego banku, przez Komisję Nadzoru Finansowego.