Kozioł przypomina o roli i miejscu sektora bankowego w gospodarce. - Jest to dawca kapitału, miejsce gromadzenia oszczędności. Jest to pośrednik, który pozwala na przeniesienie strumienia oszczędności w kapitał, w środki, które mogą inwestować przedsiębiorstwa, bądź też gospodarstwa domowe. Jest to kluczowy element systemu gospodarczego – mówi.

Ekspert ocenia, że w perspektywie ostatnich 15-17 lat widać znaczne zwiększenie siły kapitałowej polskich banków, ich modernizację. - Jeżeli chodzi o usługi finansowe: rynek ten rozwijał się szybciej przed rokiem 1999, potem było to nieco wolniejsze – twierdzi.

Wg gościa ważne jest, kto jest inwestorem strategicznym sektora bankowego. - Inwestorzy zagraniczni, mają swoje rynki lokalne w które inwestują, o które dbają i nie jestem przekonany czy aby na pewno będą tak samo zainteresowane rozwojem polskiego rynku – mówi Kozioł. Uważa, że gdyby polskie banki miały centra strategiczne w Polsce to ich funkcjonowanie wyglądałoby inaczej.

Ekspert zastanawia się, czy sektor bankowy mógł być bardziej efektywny, szczególnie w momencie kryzysu. - Dla Polski odczucie kryzysu było do 2 lat później niż w innych krajach. W pierwszym momencie spółki córki banków zagranicznych w Polsce były świetnym miejscem zarabiania i w pewnej mierze uzupełniania strat na rynkach macierzystych. To nie jest do końca dobrze. Polski rynek był miejscem zarabiania. One były nastawione na zwiększanie rynku, świadczenie usług i ich sprzedaż, a niekoniecznie rozwój rynku – tłumaczy.

Kozioł uważa, że zakup Pekao SA przez PZU to dobry ruch. - Banki systemowe powinny być pod kontrolą lokalną – wskazuje na aspekt makroekonomiczny. - Z punktu widzenia mikro, firmy ubezpieczeniowe i fundusze emerytalne są rewelacyjnymi inwestorami jeżeli chodzi o sektor finansowy. Dla PZU bycie właścicielem dużego banku sieciowego to jest nowy kanał dystrybucji usług ubezpieczeniowych – dodaje.

Gość wyjaśnia, że dla przeciętnego Kowalskiego taki mariaż może oznaczać obniżenie kosztów usług świadczonych przez instytucje.

Kozioł nie zgadza się z twierdzeniem, że udamawianie banków oznacza ich nacjonalizację. - Sektor bankowy jest sektorem silnie regulowanym, więc państwo miało, ma i będzie miało wpływ na instytucje bankowe, niezależnie od tego, kto będzie ich właścicielem – wyjaśnia. Zastanawia się jednak, czy politycy mając tego typu możliwość wpływu, będą potrafili się samoograniczać.