Łaszek przyznał, że czuje niepokój ze względu odzyskania banku Pekao SA przez Polskę. - Trzeba uważać, kto przejął ten bank – mówił. - Bank wrócił pod kontrolę polityków, czy rządu bezpośrednio. Rosnący udział państwa w sektorze bankowym jest powodem do niepokoju – ocenił.
Stwierdził, że doświadczenia innych krajów pokazują, że upolitycznienie banków niczego dobrego nie wróży. - Banki zamiast kierować rachunkiem ekonomicznym, coraz bardziej zaczynają się kierować rachunkiem politycznym. To rodzi zagrożenie kryzysem mówił Łaszek.
Podał przykład strefy euro w czasach kryzysu. - Banki kontrolowane przez państwo były znacznie chętniejsze, żeby kupować obligacje państwowe, nawet jak to nie miało sensu – wyjaśnił.
Zauważył, że jak spojrzymy na WIG20 to będzie 12. spółka z tego indeksu kontrolowana przez rząd. - 60% największych spółek giełdowych będzie pod kontrolą rządu – mówił.
Główny ekonomista i wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju zaznaczył, że prawie 40% sektora bankowego będzie pośrednio kontrolowane przez skarb państwa. - To jest niepokojące – stwierdził.
- Drugim zagrożeniem jest to, że na straży konkurencji stoi UOKiK kontrolowany przez rząd. Czyli rząd jest dużym graczem i jednocześnie sam wyznacza reguły. To jest bardzo niebezpieczne połączenie – wyjaśnił.
Ze strony giełdowej Łaszek zaproponował przyjrzeć się wartości akcji do wartości księgowej. - Banki kontrolowane przez państwo wypadają gorzej niż sektor prywatny. Inwestorzy jednak uwzględniają ryzyko, że ten bank nie działa czysto na zasadach rynkowych tylko realizuje pomysły polityków.
Prezes PZU mówi o możliwych synergiach, chociażby możliwości sprzedaży produktów ubezpieczeniowych w oddziałach banku Pekao SA. - Ocenę takiej decyzji już bym zostawiał rynkom i inwestorom. Mam obawy, na ile jest to rynkowa transakcja, bo to się opłaca. Czy jest to polityczne zlecenie i teraz szukamy usprawiedliwienia bo będą synergie – ocenił Łaszek.
Gość programu przyznał, że zwiększanie udziały kapitału krajowego w sektorze jest pożądane. - Tylko jeżeli inwestorzy są z różnych krajów to problem jest mniejszy. Dużym problem jest jeżeli wszystkie banki zagraniczne są z jednego kraju – mówił. - Jeżeli te rozłożone ryzyka zastępujemy dużym ryzykiem politycznym, bo uzależniamy się od krajowych polityków, to wcale to nie jest dobre wyjście – mówił.
- Politycy z jednej strony mówią o repolonizacji, ale z drugiej utrudniają życie krajowym bankom i krajowym przedsiębiorcom. Mamy niebezpieczną tendencję w rządzie atakowania sektora finansowego i jego ograniczania, podczas gdy to nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia – wyjaśnił.