Gość zaznaczył, że Inbank w Estonii ma udział w sprzedaży na poziomie 20-25 proc.
- Jeżeli ma się aż tak duży udział w rynku lokalny trzeba podjąć decyzję. Albo się zmienia strategię i z banku specjalistycznego stajemy się bankiem uniwersalnym, albo kompetencje, które zbudowaliśmy w dziedzinie consumer finance staramy się wyeksportować na rynki krajów sąsiadujących, które mają podobną strukturę. Stąd nasza obecność w Polsce – tłumaczył Pieczkowski.
- Dwa ostatnie lata to okres wchodzenia na nowe rynki. Weszliśmy również na rynek niemiecki i austriacki – dodał.
Zaznaczył, że na razie Polska jest największym priorytetem i potencjałem.
Pieczkowski przyznał, że efektywność prowadzenia biznesu bankowego w Polsce jest niższa niż ta do której byli przyzwyczajeni. - Jednak wciąż efektywność, którą można wdrożyć daje powody do zadowolenia – ocenił.
Gość zdradził, że pierwszych klientów Inbank zaczął pozyskiwać w kwietniu. - Do tej pory mamy kilkuset klientów depozytowych. Zaczęliśmy z przytupem jeśli chodzi o ofertę lokat terminowych – mówił.
- Staramy się budować naszą ofertę produktową w sposób bardzo selektywny. Mamy bardzo prostą ofertę produktów depozytowych oraz kredytowych – dodał.
Pieczkowski zaznaczył, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy bank chce pozyskać portfel kredytowy na poziomie stu kilkudziesięciu mln zł. - Docelowo mamy ambicję, aby uzyskać do 1 pkt proc. udziału rynkowego w segmencie consumer finance – prognozował.
- Zakładamy zacząć zarabiać w ciągu 24 miesięcy od rozpoczęcia działalności operacyjnej – dodał.
Przyznał, że jest miejsce na małe banki w Polsce. - Sektor bankowy jest zdominowany przez duże uniwersalne banki – ocenił.
Gość porównując koszty usług bankowych w Estonii i Polsce przyznał, że np. z punktu widzenia kosztów efektywnej stopy procentowej kredytów, poziom konkurencyjności polskiego sektora jest na tyle duży, że te usługi bankowe są tańsze.
Pieczkowski zaznaczył, że Inbank to kapitał z rodowodem włoskim.
Gość wyjaśnił dlaczego firmy estońskie świetnie sobie radzą w nowy kanałach i wychodzą mocno za granicę.
- Gra tutaj rolę kilka czynników. Po pierwsze poziom digitalizacji społeczeństwa, gdzie ponad 90 proc. społeczeństwa posługuje się elektronicznymi dowodami osobistymi. Poza tym społeczeństwo świadome, że jest małym rynkiem lokalnym, kreując jakiś pomysł biznesowy od razu musi myśleć o tym jak on powinien zadziałać na innych rynkach – podsumował.