fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Premier chce zmienić konstytucję

Premier Donald Tusk wchodzi do Belwederu na spotkanie z prezydentem Lechem Kaczyńskim
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Donald Tusk uważa, że w konstytucji powinno być jasno określone, kto ma większą władzę: prezydent czy szef rządu. Prawnicy oceniają pomysł sceptycznie
„Trzeba rozpocząć debatę konstytucyjną i przedyskutować, kto ma mieć więcej władzy – prezydent czy premier. Chcę, żeby Polska miała za kilka lat konstytucję, w której jest jasno powiedziane, że ten, kto wygrywa wybory, ten rządzi” – mówił premier w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Dodawał, że opowiada się za „jednym ośrodkiem rozstrzygającym – albo prezydenta, albo premiera”. A o dzisiejsze konflikty na linii rząd – Pałac oskarżył... ustrój polityczny.
– Rząd ma ogromną władzę i prezydent nie przeszkadza mu w jej sprawowaniu – skomentował w TVP słowa premiera Michał Kamiński z Kancelarii Prezydenta.
Ostro zareagowało PiS. – Zaskakuje nas agresywny ton Tuska w wywiadzie – mówił Mariusz Kamiński, rzecznik klubu. Jego zdaniem premier specjalnie podniósł temat konstytucji. – Jest to zaplanowana akcja, która ma wywołać określoną reakcję prezydenta. Na pewno pan prezydent nie da się sprowokować, nie będzie atakował Donalda Tuska – komentował Kamiński. Podkreślił, że PiS nie godzi się na dyskusję o konstytucji, jeśli chodzi w niej tylko o rolę premiera i prezydenta.
Prawo i Sprawiedliwość ma od dawna przygotowany projekt zmiany konstytucji, który wzmacnia kompetencje prezydenta. – Prezydent powinien mieć wpływ na obsadę resortów obrony narodowej i spraw zagranicznych, a także ambasadorów – mówił w Radiu Zet Krzysztof Putra, wicemarszałek Sejmu.
To zupełnie inna koncepcja niż propozycja, którą przedstawiał Jarosław Gowin, wiceszef Klubu PO. Jak mówił Platforma opowiada się za modelem rządu kanclerskiego, dającym większe uprawnienia premierowi. Jednak ma przeciwników nawet w swoim klubie. – Ruszanie konstytucji dzisiaj jest niepotrzebne. Premier ma wystarczające uprawnienia – tłumaczy „Rz” wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Jeszcze dalej poszedł Radosław Sikorski. Szef MSZ opowiada się za wprowadzeniem systemu prezydenckiego albo wybieraniem prezydenta przez parlament.
Konstytucji nie trzeba doprecyzowywać. To nie jest książka kucharska - prof. Piotr Winczorek konstytucjonalista
Sytuację łagodzi współpracownik Tuska. – Nie chcemy przesądzać ani o wprowadzeniu ustroju kanclerskiego, ani prezydenckiego – tłumaczy „Rz” Rafał Grupiński, minister w Kancelarii Premiera. Zapewnia, że PO jeszcze nie ma projektu zmiany konstytucji.
Do propozycji premiera bardzo ostrożnie podchodzą nawet ludowcy. – Patrzymy na to z umiarkowanym entuzjazmem, bo obecna konstytucja dość jasno określa podział ról między prezydentem i premierem. Byle tylko wola współpracy brała górę nad emocjami – tłumaczy „Rz” Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL.
Chęć debaty na ten temat zadeklarował tylko LiD.
Słowa premiera wywołały konsternację nie tylko wśród polityków, ale też wśród konstytucjonalistów. – Wypowiedzi Donalda Tuska nie mają większego sensu – krytykuje prof. Piotr Winczorek z Uniwersytetu Warszawskiego. – Może premier chce wprowadzić system prezydencki na wzór USA lub Francji. Ale jeśli nie o to mu chodzi, to można dyskutować, tyle że nie na zasadzie, zmiany ustroju w zależności od tego, kto wygra wybory. Konstytucji nie trzeba doprecyzowywać. To nie jest książka kucharska.
Także dr Ryszard Piotrowski z UW podkreśla, że ostrożnie należy podchodzić do zmiany konstytucji, która władzę wykonawczą koncentrowałaby w jednym ośrodku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA