fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wiceszef ABW na liście sekty

Fotorzepa, Danuta Matloch
Człowiek służb na stronie Bractwa Zakonnego Himawanti jest przedstawiony jako uzdrowiciel
Jeden z najważniejszych ludzi polskich służb specjalnych Kazimierz Mordaszewski, kandydat na wiceszefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jest wymieniany jako jeden z liderów Bractwa Zakonnego Himawanti. To jedna z najbardziej kontrowersyjnych antykatolickich sekt w Polsce.
Nazwisko Mordaszewskiego figuruje na „Liście Adresowej Liderów Świętych Bractw Zakonnych Himawanti – Przewodników Duchowych, Mistrzów, Uzdrowicieli i Nauczycieli (w latach 1983–2010)" umieszczonej na oficjalnej stronie sekty. Został wymieniony w „kręgu koordynatorów, uzdrowicieli, kandydatów i organizatorów" jako m.in. organizator zajęć Mohandżi. Chodzi o praktyki propagowane przez lidera sekty Ryszarda Matuszewskiego, zwanego przez wyznawców Mohanem.
Rzecznik ABW zapewnia, że kandydat na szefa Agencji nie ma nic wspólnego z Himawanti. – Pan dyrektor nie jest i nigdy nie był członkiem Bractwa Zakonnego Himawanti – informuje Maciej Karczyński.
Jak ustaliła „Rz", Mordaszewski zna osobiście Matuszewskiego. Mordaszewski jest jednym z pionierów jednej z odmian aikido i w ten sposób poznał Matuszewskiego.

Komisja nic nie wie

Marek Opioła (PiS), członek Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, która w ubiegłym tygodniu zaakceptowała kandydaturę Mordaszewskiego na wiceszefa ABW,  jest zdumiony informacją podawaną na stronie Himawanti. – Na posiedzeniu komisji był prezentowany życiorys Mordaszewskiego. Nikt nie wspomniał, że kandydat figuruje na takiej liście. Uważam, że w tej sytuacji komisja powinna zająć się tą sprawą – mówi „Rz".
Życiorys Mordaszewskiego prezentowano Sejmowej Komisji ds. Służb. Nie w nim informacji o sekcie
Były szef ABW Bogdan Święczkowski uważa, że Mordaszewski nie tylko nie powinien zostać wiceszefem Agencji. – Ta sprawa powinna być szczegółowo zbadana, kiedy podejmował służbę przy okazji wystawiania certyfikatu dostępu do informacji niejawnych. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nie sprawdzono tej informacji, która jest na ogólnodostępnej stronie internetowej – mówi „Rz" Święczkowski. Dodaje, że Mordaszewski to jeden z najbliższych znajomych szefa ABW  Krzysztofa Bondaryka. Obaj współpracują od lat.
Sekta istnieje od 1983 r., a od 1994 r. działa w Polsce. Kilka razy starała się o zdobycie osobowości prawnej poprzez wpisanie na listę związków wyznaniowych działających w Polsce. Za każdym razem resort spraw wewnętrznych – który nadzoruje ABW  – odmawiał jej wpisu.
Przyczyną odmowy były kontrowersje, jakie towarzyszą Himawanti, a zwłaszcza jej liderowi. Ryszard Matuszewski był skazany w zawieszeniu za groźby karalne kierowane pod adresem przeora Jasnej Góry. Groził, że w szczycie sezonu pielgrzymkowego wysadzi w powietrze klasztor. Był podejrzewany również o chęć zorganizowania zamachu na Jana Pawła II. Z tego powodu w 2002 r. został ponownie aresztowany. Sąd uznał jednak, że jest niepoczytalny. Po wyjściu z aresztu Matuszewski nie zaprzestał swojej działalności. Co ciekawe, sekta była rozpracowywana przez delegaturę ABW w Częstochowie.
Działacze organizacji antysekciarskich przestrzegający przed jego działalnością dostawali listy z wyrokami śmierci. Członkowie sekty zastraszali też przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. „Modlimy się o twoją śmierć" – list tej treści dostała sędzia z Bydgoszczy, która sądziła Matuszewskiego.
Sekta prowadzi w Internecie stronę. Ma też profil na Facebooku. Ostro atakowany jest na nich Kościół katolicki, który Matuszewski określa jako organizację pedofilską. Oskarża też katolicyzm o związki z nazizmem: „Papież Pius XII i Adolf Hitler to dwaj wielcy katolicy, kumple byli, świat chcieli zawojować i papiestwu poddać, ale kurna nie wyszło, a przy okazji Żydów chcieli wyrżnąć. Hitler tylko polecenia Watykanu realizował" – można przeczytać  na stronie.

Zastraszenie członków

Kłopoty ze strony sekty mają też jej byli członkowie. W kwietniu 2003 r. Matuszewski i jego wyznawcy porwali byłą członkinię Himawanti. Pobili ją i uwięzili oraz grozili śmiercią.
Członkowie ruchów antysekciarskich są przez Himawanti szkalowani. Dariusz Pietrek ze Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych był bohaterem ulotek, w których przedstawiano go jako neofaszystę i pedofila. Nie chce on mówić o Himawanti.
– To nagłaśnianie Himawanti, której na takim rozgłosie zależy – mówi „Rz".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA