fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Armia bez żołnierzy

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Wojsko planuje wielką modernizację, a nie jest w stanie przeprowadzić sprawnej rekrutacji
Polska armia znalazła się na rozdrożu. Z jednej strony prezydent promuje kosztowny plan budowy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, z drugiej jednak – topnieje  siła ludzka armii, do cywila masowo uciekają oficerowie i podoficerowie. Dodatkowo w wojsku narasta niechęć między żołnierzami zawodowymi a tymi z Narodowych Sił Rezerwowych.
Prezydent Bronisław Komorowski skierował wczoraj  do Sejmu projekt ustawy o modernizacji i finansowaniu armii. Zakłada on budowę tzw. polskiej tarczy antyrakietowej. Ma powstawać w ciągu ponad dziesięciu lat i kosztować kilkanaście miliardów złotych.
– Polska armia tego nie udźwignie. Nasz przemysł nie posiada odpowiedniego poziomu technologicznego – mówi Dariusz Seliga (PiS), wiceszef Sejmowej Komisji Obrony.
Tymczasem siły zbrojne nie potrafią poradzić sobie z bardziej prozaicznym problemem – zapewnieniem pełnego stanu kadrowego. Dotyczy to zarówno armii czynnej, jak i Narodowych Sił Rezerwowych.
10 tys. osób brakuje obecnie w NSR. Według planów MON do końca 2011 r. miało w nich służyć 20 tys. ludzi
Ze służby odchodzą doświadczeni żołnierze zawodowi, głównie podoficerowie. Wskazują na złą sytuację materialną oraz lepsze perspektywy na cywilnym rynku pracy. W zeszłym roku na własną prośbę z armią pożegnało się 7,4 tys. żołnierzy, niemal połowa nie osiągnęła wieku emerytalnego. W pierwszym półroczu br. mundur zrzuciło 2615 żołnierzy. Od zaraz wojsko mogłoby przyjąć 2 tys. szeregowych zawodowych. Brakuje jednak chętnych.
Ochotnicy nie garną się też do Narodowych Sił Rezerwowych, które mają wzmacniać wojsko w czasie sytuacji kryzysowych. Plany MON zakładały, że do końca 2011 r. będzie tam służyć 20 tys. osób. Jest 10 tys.
Jednocześnie z badań przeprowadzonych przez Wojskowe Biuro Badań Społecznych wynika, że zawodowcy słabo oceniają kolegów z NSR. Twierdzą, że  stali się ciężarem – źle przeszkoleni, bez umiejętności potrzebnych w wojsku, w koszarach są traktowani jako niższa kasta żołnierzy.
Aby ratować sytuację, resort obrony? stworzył plan ratunkowy dla NSR. Zgodnie z nim żołnierze tej formacji co miesiąc dostawaliby np. pieniądze za gotowość stawienia się do służby.
Wątpliwe jednak, by takie ruchy poprawiły stan rzeczy. Służba zawodowa przestała być atrakcyjna finansowo i prestiżowo, a do NSR garną się głównie bezrobotni, którzy chcą podreperować domowy budżet. Żołnierz takiej jakości jest marnym wsparciem dla armii czynnej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA