fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Rosja chce kontrolować cały Kaukaz

Iwaniszwili ma pieniądze, jest bardzo aktywny i może liczyć na poparcie elektoratu niezadowolonego z obecnych władz. Jego partia istnieje niespełna rok i już została drugim ugrupowaniem na scenie politycznej Gruzji - mówi "Rz" gruziński politolog
AFP
Obecność militarna w Abchazji i Osetii Południowej Kremlowi nie wystarcza – mówi „Rz” gruziński politolog Aleksander Rondeli
Rosja rozpoczęła wielkie manewry w Kraju Krasnodarskim. Bierze w nich udział 8 tys. żołnierzy, 200 czołgów oraz pojazdów opancerzonych i 100 dział. Obserwatorami ćwiczeń są prezydent Władimir Putin i minister obrony Anatolij Sierdiukow. Koncentracja wojsk w pobliżu separatystycznej Abchazji niepokoi władze Gruzji. Obawiają się presji Kremla przed wyborami parlamentarnymi 1 października w ich kraju. Gruzińskie władze twierdzą, że przed wojną Rosji z Gruzją o separatystyczną Osetię Południową w sierpniu 2008 r. także odbywały się rosyjskie ćwiczenia.
Podziela pan obawy władz w Tbilisi, że rosyjskie manewry na Kaukazie mają na celu wywarcie presji na Tbilisi przed wyborami parlamentarnymi?
Aleksander Rondeli: Oficjalnie władze Rosji odrzucają takie  oskarżenia. Twierdzą, że ćwiczenia nie są skierowane przeciw stronie trzeciej. To jednak tylko oświadczenia.  W rzeczywistości mamy pokaz siły i ostrzeżenia ze strony Kremla. Wynik tegorocznych wyborów parlamentarnych w Gruzji jest dla Moskwy bardzo istotny.
Z jakich powodów?
Rosja chciałaby mieć zaprzyjaźniony reżim polityczny w Gruzji. Marzy o odbudowaniu w tym regionie swojej obecności militarnej i politycznej. Militarnie jest już w dużej mierze obecna, okupując Abchazję i Osetię Południową, czyli 20 procent gruzińskiego terytorium. Władzom Rosji chodzi jednak o ustanowienie obecności militarnej i politycznej na całym Kaukazie.
Partia miliardera Bidziny Iwaniszwilego, którego popiera Rosja, ma szansę na wygraną?
Iwaniszwili ma pieniądze, jest bardzo aktywny i może liczyć na poparcie elektoratu niezadowolonego z obecnych władz. Jego partia istnieje niespełna rok i już została drugim ugrupowaniem na scenie politycznej Gruzji. Partia Micheila Saakaszwilego ma szanse znacznie wyprzedzić głównego rywala, ale jej problemem jest niezdecydowanie Gruzinów, którzy nadal nie wiedzą, na kogo głosować. Dlatego Saakaszwili robi wszystko, by ich przekonać. Szanse na pokonanie 5-procentowego progu w wyborach ma także partia Chrześcijańskich Demokratów. I dobrze by było, gdyby weszła do parlamentu, ponieważ zapewniłoby to polityczny pluralizm. Wybory w Gruzji będą dla nas poważnym testem. Ważne jest, by spełniały międzynarodowe standardy.
Nie obawia się pan, że po wyborach w Gruzji dojdzie do protestów? Podobne scenariusze miały miejsce w innych postsowieckich krajach. Iwaniszwili, gdyby przegrał, wyprowadzi ludzi na ulice?
Iwaniszwili wielokrotnie mówił, że jest zwolennikiem pokojowej walki politycznej. Trudno przeprowadzić wybory idealne, ale władze w Tbilisi starają się, by były jak najbardziej przejrzyste. To odebrałoby argument ich przeciwnikom do organizowania masowych protestów. Oczywiście nie unikniemy wzajemnych oskarżeń i dalszej walki o władzę, ale najważniejsze jest, by w Gruzji był spokój, by nie doszło do zamieszek.
Czy zmiana układu sił w gruzińskim parlamencie może mieć wpływ na decyzję Rosji w sprawie Abchazji i Osetii Południowej? Czy rosyjskie wojska opuszczą te terytoria?
W tej sprawie najwięcej do powiedzenia ma Zachód. Rosję może zmusić do opuszczenia Abchazji i Osetii Południowej silna presja ze strony wspólnoty międzynarodowej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA