fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Niezłomna poznańska piątka

Rafał Sierchuła
archiwum prywatne
Z Rafałem Sierchułą, historykiem z Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu, o "poznańskiej piątce" rozmawia Rafał Mierzejewski
24 sierpnia 1942 roku zostali zgilotynowani w Dreźnie Czesław Jóźwiak, Edward Kaźmierski, Franciszek Kęsy, Edward Klinik i Jarogniew Wojciechowski czyli tzw. poznańska piątka. Mieli po 22-23 lata. W 1999 roku zostali beatyfikowani przez Jana Pawła II jako męczennicy. Czym sobie na to zasłużyli?
Rafał Sierchuła: Postawą wiary. Zostali oni uformowani przez Salezjańskie Oratorium w Poznaniu, które było ośrodkiem wychowawczo-edukacyjnym dla dzieci z rodzin w trudnej sytuacji finansowej. Tam kształtował się ich patriotyzm i religijność. Chłopcy ci nie stracili wiary do końca. Żaden nie został złamany. A Niemcy chcieli, żeby donosili na pozostałych na wolności członków organizacji oraz na siebie nawzajem.
Na czym polegał zarzut „przygotowania do zdrady stanu", za co zostali skazani przez Niemców na śmierć?
Prowadzili działalność wywiadowczą – rozpoznawali w Poznaniu lokalizacje wojsk niemieckich i niemieckie placówki. Należeli do Narodowej Organizacji Bojowej wywodzącej się z przedwojennego Stronnictwa Narodowego. Zajmowali się też kolportażem prasy konspiracyjnej, „Polski Narodowej".
Czy dużo było podobnych grup w Wielkopolsce i na pozostałych ziemiach II RP wcielonych do III Rzeszy?
Do niedawna uważało się, że konspiracja na tym terenie była słaba. Ale trzeba pamiętać, że w Wielkopolsce nie było dużych kompleksów leśnych. W takich warunkach partyzanci nie mają się gdzie kryć i można łatwo reagować na ich akcje. Podobnie było na Śląsku. Ponadto w Kraju Warty (tak w czasie okupacji Niemcy nazwali Wielkopolskę)  tutejszy namiestnik Arthur Greiser chciał stworzyć poligon narodowego socjalizmu. Polaków stąd po prostu wyrzucano, a na ich miejsce przychodzili Niemcy. Ale konspiracja wcale nie była słaba. Najsilniejsze były Narodowa Organizacja Bojowa i Armia Krajowa. Liczbę członków NOB Niemcy oceniali na 20 tysięcy, a członków AK było kilkanaście tysięcy.
A gdzie indziej?
Na Pomorzu działały Gryf Pomorski i AK. Partyzantka była tu silna, bo partyzanci wykorzystywali Bory Tucholskie. Próbowali nawet zamachu na pociąg Hitlera „Ameryka". Na Śląsku konspirowała także AK.
Czy o „poznańskiej piątce" w ogóle się dziś pamięta?
Rok temu wydano komiks o ich życiu, przygotowuje się film. Przeprowadzano inscenizacje ich historii. A w Dreźnie IPN zorganizuje wystawę o ofiarach tamtejszego więzienia.
- rozmawiał Rafał Mierzejewski
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA