fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czarzasty: Wiem, że Olejniczak mnie nie kocha

Rzeczpospolita
Z powodu afery Rywina budzę w SLD różne emocje, ale nie przejmuję się tym – mówi były sekretarz KRRiT
Sojusz Lewicy Demokratycznej stoi przed rozliczeniami. W czerwcu odbędzie się kongres partii, który wyłoni nowe władze. W SLD jest duża grupa zwolenników porzucenia koalicji LiD jako koncepcji, która się nie sprawdziła, i dokonania zwrotu na lewo. Większość kierownictwa partii opowiada się jednak za utrzymywaniem LiD i kursu na centrolewicę.
Rz: Napisał pan diagnozę sytuacji w SLD, w której mocno skrytykował pan obecne kierownictwo partii. Pana diagnoza podobno cieszy się dużą popularnością, jest rozsyłana działaczom terenowym. Dlaczego pan jest taki zaangażowany? Liczy pan na awans w partii?
Włodzimierz Czarzasty: Nie liczę. Kieruję stowarzyszeniem „Ordynacka” i jestem członkiem zarządu SLD w dzielnicy Warszawa-Śródmieście, która liczy ponad 1000 członków. Te dwie funkcje mi wystarczają. Ale jestem z wykształcenia politologiem i zastanawiam się nad sytuacją SLD.
A może chce pan przełamać zły odbiór pana osoby, bo nazwisko „Czarzasty” działa zapewne na wielu działaczy Sojuszu jak płachta na byka?
SLD powinien walczyć o aborcję na życzeniei szkołę bez religii
To prawda, że z powodu afery Rywina budzę w SLD różne emocje, choć ta sprawa formalnie została zamknięta. Nie przejmuję się tym, co o mnie myśli jeden czy drugi kolega. Są gorsze rzeczy, na przykład dwukrotnie przegrać wybory do Sejmu, startując z pierwszego i drugiego miejsca na liście, jak mój kolega Krzysztof Janik. Wiem, że Wojciech Olejniczak, szef SLD, mnie nie kocha. Ale nie jestem zwolennikiem miłości męsko-męskiej. Zresztą mimo jego niechęci zostałem zaproszony na spotkanie Lewicy i Demokratów z korpusem dyplomatycznym i na noworoczne spotkanie Klubu Parlamentarnego LiD.
W swoim tekście opowiada się pan za powrotem SLD na pozycje wyraźnie lewicowe.
W SLD to jest w tej chwili podstawowa linia podziału – na tych, którzy chcą iść w stronę centrum, czyli LiD, i tych, którzy uważają, że trzeba odbudować SLD, a więc skręcić w lewo. Uważam, że umacnianie LiD byłoby błędem, bo z Partią Demokratyczną więcej nas dzieli, niż łączy. Chociażby stosunek do przeszłości, do PRL.
SLD od pewnego czasu stara się nie zajmować stanowiska wobec PRL, więc to chyba nie będzie problem?
SLD stara się nie mieć zdania ani na temat PRL, ani na wiele innych kontrowersyjnych tematów, np. aborcji czy konkordatu. Lewica dyskutuje, czy ma być matura z religii. Ja proponuję dyskusję, czy ogóle religia powinna być w szkołach. Uważam, że nie, bo nasze szkolnictwo nie jest przygotowane do nauczania religii lub etyki. Oczywiście gdyby partia chciała zrealizować postulat wyprowadzenia religii ze szkół, wymagałoby to zmiany konkordatu. Ale przecież to też jest możliwe. Konkordat nie jest świętością.
To jest umowa dwustronna, więc wymaga zgody obu stron.
Właśnie. Lewica, w czasach kiedy rządziła, powinna była rozpocząć renegocjację konkordatu. Fakt, że tego nie zrobiła, uważam za błąd. Podobnie rzecz się ma z aborcją. Dyskutujemy, czy tę ustawę zaostrzyć, czy utrzymać status quo. Uważam, że lewica powinna żądać zmiany tej ustawy w takim kierunku, by aborcja była wykonywana na życzenie kobiety.
Natychmiast zostanie oskarżona o wywoływanie wojny ideologicznej po to, żeby poprawić sobie notowania.
No i dobrze. Lewica powinna dbać o konkretny elektorat. Problem polega na tym, że nasze kierownictwo zabiega o wszystkich wyborców. Dlaczego powstała Partia Kobiet? Bo SLD dawno przestał się zajmować problemami tej grupy. Nie w smak mu też tradycyjny pezetpeerowski elektorat. I to mnie zadziwia. Lewica powinna zabiegać o to, żeby nie odbierać godności ludziom, którzy żyli w PRL.
Powinna bronić np. ronda imienia Edwarda Gierka?
Nie chodzi mi o sytuacje ekstremalne, tylko o ludzi, którzy kiedyś należeli do PZPR i nie pełnili żadnych funkcji. Jeżeli oni teraz słuchają, że PZPR jest partią wrogą, przestępczą, morderczą, to mają prawo się oburzać. Lewica powinna stać po stronie tych ludzi. Nie mogę pojąć, dlaczego tego nie robi.
Która opcja przeważy na kongresie SLD, kurs na lewo czy do centrum?
Nie wiem. Ale widzę, że doły chcą iść w lewo, a kierownictwo do centrum. To poważny problem. Rozdźwięk między poglądami działaczy i kierownictwa nie wróży nic dobrego partii. Góra nie może mówić czegoś innego niż dół.
Sądzi pan, że narzucenie działaczom terenowym kursu do centrum może się skończyć pęknięciem partii?
Nie, bo aż takich wielkich napięć w SLD nie ma. Ale jedno jest pewne – jeżeli poglądy kierownictwa nie będą zbieżne z poglądami działaczy terenowych, to do następnych wyborów pójdziemy w ogóle bez wolontariatu. A przecież jedną z podstawowych spraw w polityce jest umiejętność zmobilizowania ludzi do pracy w kampanii. Tego się nie da zastąpić wynajętą firmą do rozlepiania plakatów. Niestety na lewicy taka wielka mobilizacja elektoratu ostatni raz miała miejsce w 1995 roku przy wyborach prezydenckich. Co więcej, w Polsce jest spora grupa inteligencji o lewicowych poglądach. Ale ci ludzie nie utożsamiają się z LiD ani nie utrzymują kontaktów z lewicą.
Może po rozmaitych aferach na lewicy uważają, że to wstyd głosować na taką partię?
To ma znaczenie, ale co zrobiono przez ostatnie dwa lata, żeby tę sytuację zmienić? Przecież ostatnie wybory tak naprawdę SLD przegrał. W przeliczeniu na wyższą frekwencję na wszystkie partie lewicowe łącznie zagłosowało 22 procent mniej wyborców niż w 2005 roku. Między innymi z tego powodu, że Sojuszowi narzucono koncepcję LiD, nikogo na dole nie pytając o zdanie. Na dodatek w partii nie ma demokracji. Jeżeli komuś nie podobają się pomysły kierownictwa, to grozi mu się sądem. To spotkało szefa śląskiego SLD. A przywódcy LiD zastanawiają się, czy do elitarnego grona czterech partii można jeszcze kogoś dopuścić. Niech nie dopuszczą, to za chwilę będą mieli 4 procent poparcia. Partie, które nie budują zaplecza, nie dbają o elektorat, są skazane na śmierć.
Włodzimierz Czarzasty, członek SLD, przewodniczący stowarzyszenia „Ordynacka”, w raporcie Zbigniewa Ziobry dotyczącym afery Rywina wymieniony jako członek grupy trzymającej władzę
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA