fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Wiktor Świetlik: Metafizyczne wymiary Magdaleny Środy i wydrążona dynia pasują do siebie

W Sieci Opinii
Gdyby nie było Magdaleny Środy, polscy lewacy musieliby ją wymyślić. Nikt tak głęboko nie pogardza polskimi katolikami i ich wiarą
Środa na łamach "GW" podzieliła się swoimi rozważaniami na temat dnia Wszystkich Świętych, z uporem nazywając go "świętem zmarłych". Odpowiada jej Wiktor Świetlik:
Magdalenie Środzie "święto zmarłych" kojarzy się przede wszystkim z tandetnymi nagrobkami i plastikowymi kwiatami oraz konkurencjami, kto zapali większe znicze. Dziwne, musimy chodzić na inne cmentarze, bo na tych, na które ja chodzę, znicze z reguły są dość podobne, większość nagrobków zresztą też - tablica, nazwisko, krzyż, kilka zniczy, kwiaty. A te plastikowe "bukiety" w większych ilościach widywałem jako dziecko głównie w schyłkowym okresie PRL-u, kiedy nad sprawami metafizycznymi i eliminacją ludycznie katolickiego kiczu czuwał jeszcze uduchowiony Urząd ds. Wyznań - instytucja, którą pani profesor zapewne dość dobrze pamięta.

Świetlik pisze:

Oberwało się od pani profesor etyki także alei smoleńskiej na Powązkach. Sam pomnik jest jej zdaniem OK, ale obok - pstrokacizna. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, że etyka wymaga takiej dbałości o szczegóły. Ja, kiedy tam jestem, najwięcej czasu spędzam przy grobie Władysława Stasiaka, ale nawet słabo pamiętam, jak nagrobek wygląda. Z reguły myślę wówczas o samym Stasiaku, a nie rozmiarach czcionki na płycie nagrobnej. No ale cóż, żaden ze mnie filozof ani tym bardziej etyk.
 
Dziennikarz podsumowuje:

Dla mnie prostaka i chama jedne nagrobki są ładniejsze, drugie brzydsze, średnio podobają mi się wielkie portrety zmarłych, ale jeśli komuś się podobają, to jego sprawa. W ogóle mi to, podobnie jak chyba większości ludzi, nie przeszkadza, ale cóż, brakuje nam wrażliwości etyka filozofa, który idzie na cmentarz obcować, wedle słów pani profesor, ze "śmiercią i trupem - zjawiskami, które fascynowały, odpychały, pobudzały do myślenia". Jak mamy się uduchowić i należycie "obcować z trupem" z perspektywy poglądu filozoficzno-etycznego Magdaleny Środy?
Pani profesor proponuje zwrócenie się ku pogańskim obrzędom opisanym w II części Dziadów, czyli wywoływaniu duchów. A jak nie znajdziemy innych chętnych do tego? Zawsze pozostaje nam niewątpliwie lepsze, bo mniej tradycyjne i mniej przepełnione symboliką katolicką Halloween. Metafizyczne wymiary Magdaleny Środy i wydrążona dynia pasują zresztą do siebie, jak ulał.
Kolejna kompromitacja "etyka" Magdaleny Środy. No cóż, stare przysłowie mówi: "Kto z kim przestaje, takim się staje". Zastanawiamy się tylko, ile Środy jest w Palikocie, a Palikota w Środzie? Jak Państwo sądzicie?
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA