fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Pół doby w tłoku i hałasie

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Najpierw kilka godzin lekcji, potem kilka godzin w świetlicy. Często mają odpocząć w gromadzie 200, 300 dzieci. Dorosły by tego nie wytrzymał
Większość świetlic działających przy podstawówkach jest przepełniona. Na przykład do tej w podstawówce przy ul. Remiszewskiej zapisanych jest 260 uczniów.
– Do tego mamy jeszcze ok. 60, które czekają tu po lekcjach na rodziców – opowiada jedna z wychowawczyń.
Dzieci mają do dyspozycji trzy niewielkie pomieszczenia. Kilka wychowawczyń organizuje dla nich zabawy. Jedni uczniowie coś rysują, inni siedzą przy grach planszowych. Panuje przeraźliwy hałas i tłok.Nie lepiej jest w świetlicy w Szkole Podstawowej przy ul. Gościeradowskiej, z której korzysta ok. 250 dzieci. Wśród nich są najmłodsze, chodzące do zerówki. – Ale i tak dzieci czują się tu całkiem dobrze – ocenia uśmiechnięta wychowawczyni ze świetlicy.
Inaczej widzą to rodzice. – W takim ścisku i hałasie dziecko nie jest w stanie odrobić lekcji, może się jedynie pobawić – skarży się pani Joanna, której syn chodzi do świetlicy w jednej z mokotowskich podstawówek. – Po przyjściu do domu jest tak zmęczony, że musi odpocząć. Same wychowawczynie radzą rodzicom, żeby wcześniej zabierali dzieci.
W świetlicach obowiązuje norma 1,42 mkw. na dziecko. Szkoły przekraczają ją nawet ośmiokrotnie
Fatalne warunki panują w większości podstawówek. Rodzice mogą do nich przyprowadzać dzieci nawet przed 7 rano. W większości szkół świetlice są czynne do godz. 18, niektóre działają o godzinę dłużej.
– Często musimy zostawać po godzinach, bo nie wszystkie dzieci rodzice zdążą odebrać na czas – opowiada wychowawczyni z podstawówki przy ul. Gościeradowskiej.
Zgodnie z wytycznymi specjalistów jedno dziecko w szkole powinno mieć do dyspozycji 1,42 mkw. A Międzynarodowa Unia Budownictwa Szkolnego zaleca wręcz, aby miało co najmniej 2 mkw. W większości szkół nikt nie przestrzega tych norm.
– Nie mamy jednak instrumentów prawnych, aby za to karać. Możemy jedynie zwrócić uwagę dyrektorowi – tłumaczy Dariusz Rudaś, powiatowy inspektor sanitarny.
Beata Murawska, zastępca dyrektora miejskiego Biura Edukacji, uspokaja: – Nie wszędzie jest tak źle, np. w szkole przy ul. Cyrklowej na Pradze-Południe dzieci mogą korzystać z kilku pomieszczeń. Mają nawet wydzielony kącik, gdzie mogą się położyć i odpocząć.
Jak rozładować tłok w świetlicach? – To zależy od dyrektora szkoły, jeżeli ma taką możliwość, może wykorzystać wolne klasy – podpowiada Czesław Piechociński z Biura Edukacji.
Ratusz ma też inny pomysł. Chce zlikwidować istniejące przy szkołach mieszkania służbowe (teraz są 362), a nauczycieli przenieść do budynków komunalnych. Lokale po nich mogłyby zostać wykorzystane na świetlice, biblioteki i czytelnie szkolne.
– Ale ten proces potrwa kilka lat – mówi Czesław Piechociński. – W przyszłym roku w ten sposób uda się odzyskać po kilka pomieszczeń w Ursusie i na Białołęce.
Na razie zamiast lepiej może być jeszcze gorzej. Władze samorządowe chcą, by jeszcze w tym roku jak najwięcej zerówek zostało przeniesionych z przedszkoli do szkół.
– Chcemy, aby więcej trzylatków uczęszczało do przedszkoli, trzeba dla nich zrobić miejsce. Stąd propozycja, aby jak najwięcej zerówek utworzyć przy podstawówkach – tłumaczy Beata Murawska. Zapewnia jednak, że zerówki nie będą przenoszone na siłę. – Warunkiem jest, by dzieci miały zapewnioną opiekę, czyli mogły skorzystać ze świetlicy i zjeść posiłek w stołówce.
Stołówki są we wszystkich miejskich szkołach podstawowych. Nie zawsze jednak proponują dania zalecane dla dzieci.
Na przykład w podstawówce przy ul. Remiszewskiej w jadłospisie znaleźliśmy jajko gotowane na twardo w sosie koperkowym, a w szkole przy ul. Cyrklowej – kiełbasę z ketchupem oraz kapustę faszerowaną mięsem.
– Potrawy ciągle są ciężkostrawne i niesmaczne – mówi matka piątoklasisty.
Od początku roku szkolnego ratusz wspólnie z dietetykami SGGW stara się przekonać szkoły, aby przygotowywano w nich zdrowe i urozmaicone jedzenie. – Zorganizowaliśmy szkolenia dla intendentów, na stronie internetowej Biura Edukacji mogą znaleźć propozycje jadłospisów, nie wszędzie jednak udało się ich przekonać – mówi Murawska.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA