fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Aldi na wiosnę w Polsce

Rzeczpospolita
Piotr Mazurkiewicz
Największa w Europie sieć dyskontowa wejdzie na nasz rynek za dwa miesiące. Aldi zaoferuje produkty o 30 proc. tańsze, niż ma dziś konkurencja
Według nieoficjalnych informacji “Rz” sieć Aldi ma zadebiutować na naszym rynku wiosną, prawdopodobnie w marcu. Do Polski sieć zamierzała wejść pierwszy raz latem 2007 r. Przesunęła decyzję, bo ma podobno kłopoty z uzyskaniem koncesji na alkohol w części sklepów oraz dopełnieniem formalności budowlanych – też w odniesieniu do kilku projektów. – Część dokumentów trafiła nie do tych urzędów co trzeba, dlatego procedury trwają tak długo. Nie pomogła też pogoda, grudniowe mrozy pokrzyżowały budowlane plany firmy – mówi osoba z otoczenia szefów Aldiego. Według doniesień niemieckiej prasy firma należąca do Karla i Theo Albrechtów planuje otworzyć w naszym kraju docelowo nawet tysiąc sklepów.
Prace nad debiutem Aldiego trwają w najlepsze – biuro firmy w Polsce na początku było w Warszawie, ale w ubiegłym roku centralę przeniesiono do Chorzowa. Na Śląsku sieć zbudowała też już swój pierwszy magazyn centralny.
Firma zapowiada mocne wejście i nokaut konkurencji – ceny w sklepach Aldiego mają być co najmniej o 30 proc. niższe niż u konkurencji. Jednak początkowo stosunkowo niewielka część Polaków będzie mogła z takich okazji skorzystać. Konkurencję cieszy, że minie trochę czasu, zanim Aldi pokryje sklepami cały kraj.
Niemiecka sieć to prawdziwy gigant – jej przychody wynoszą ponad 50 mld dolarów rocznie. W Europie ma ponad 6,5 tysiąca sklepów, kolejny tysiąc poza Starym Kontynentem.
Jak podaje w swoim opracowaniu firma badawcza Nielsen, ponad połowa placówek Aldiego działa w Niemczech, a sieć jest obecna jeszcze w 13 krajach Europy. Najwyższy udział w handlu podstawowymi artykułami spożywczymi i chemicznymi ma oczywiście na swoim macierzystym rynku, gdzie wynosi on 16,2 proc., kolejna jest Belgia – 11,9 proc., ale już w Irlandii czy Francji wskaźniki są znacznie niższe.
Niskie ceny to główny sposób tej sieci na konkurencję. Sądząc po jej wynikach finansowych, skuteczny.
Sieć przebija konkurencję cenami – jej produkty są tańsze niż średnio na rynku o 40 proc. To efekt specyficznej oferty – głównie marki własne i bardzo ograniczona liczba produktów znanych firm.
Nie wiadomo, czy taki system handlu się przyjmie na naszym rynku. Podobnie pracowała francuska sieć Leader Price, która wycofała się z Polski. Dopiero pod sam koniec w jej ofercie pojawiły się markowe produkty, co i tak nie pomogło w przyciągnięciu klientów.
Głównym europejskim konkurentem Aldiego, należącego do braci Albrecht, jest także niemiecki Lidl. Aldi w ciągu ostatnich 15 lat podwoił liczbę sklepów, Lidl otwierał średnio jedną nową placówkę dziennie. Ta sieć działa w 20 krajach, z których największymi rynkami są Niemcy, Francja, Włochy, Wielka Brytania i Belgia. W Europie ma ponad 6,3 tys. sklepów. Obydwie firmy będą też konkurowały w Polsce – Lidl ma w naszym kraju ponad 260 sklepów, a szacunkowe przychody sieci za 2006 r. wyniosły 1,5 mld zł.
Na Aldiego czeka jeszcze jeden konkurent – Biedronka, która ma ponad 1 tys. sklepów, a jej przychody za 2007 r. wyniosły niemal 9 mld zł. Firma zapowiedziała otwieranie co najmniej 120 sklepów w kolejnych latach, w tym roku po zgodzie władz antymonopolowych ma też przejąć ponad 200 placówek Plusa w naszym kraju.
Aldi, nawet jeśli będzie rozwijał się intensywnie, bez przejęć nie ma szans na szybkie pokonanie konkurentów.
– Rozwój organiczny jest kosztowny i długo trwa. Zwłaszcza że w Polsce działa już wiele firm i ciągle powstają nowe, które przejmują zarówno pojedyncze sklepy, jak i całe sieci – mówi Andrzej Faliński, dyr. Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zrzeszającej zagraniczne sieci działające w Polsce.
W całej Europie dyskonty rozwijają się bardzo szybko. Jak podaje Nielsen, w Polsce na 1 mln mieszkańców przypada tylko 38 takich sklepów, natomiast w Norwegii jest ich 253, w Austrii 134, a w Danii 128. Jednak ich znaczenie rośnie – jak wskazuje firma GfK w 2006 r. 17,6 proc. sprzedaży przypadało na tego typu sklepy. W 2005 r. ich udział wynosił 11 proc., a rok wcześniej – 8 proc.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
p.mazurkiewicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA