fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Internet

Trzeba mieć e-podpis

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Kilkaset tysięcy małych i średnich firm musi od 21 lipca przesyłać dokumenty do ZUS z certyfikowanym podpisem elektronicznym. To dla nich wydatek nawet kilku tysięcy złotych.
Już teraz przedsiębiorcy narzekają, że mają mało czasu na dostosowanie się do nowych wymogów, a jeszcze muszą ponieść wysokie koszty. Chodzi o firmy rozliczające ze składek więcej niż pięć osób, bo to one składają e-deklaracje do ZUS.
Takie dokumenty trzeba będzie sygnować podpisem elektronicznym. Obowiązek ten wynika z art. 40 ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (DzU z 2005 r. nr 64, poz. 565 ze zm.). Zdaniem rzecznika ZUS Jacka Dziekana, takich firm jest ok. 230 tys. – Tyle rozlicza się teraz indywidualnie drogą internetową – zaznacza Dziekan. Reszta korzysta np. z biur rachunkowych.
Dotychczas nie trzeba było mieć certyfikowanego podpisu elektronicznego. Jednak od 21 lipca zgłoszenia do ubezpieczeń, imienne raporty miesięczne, deklaracje rozliczeniowe i inne dokumenty niezbędne do prowadzenia kont płatników składek, jak również ich korekty muszą trafiać do ZUS opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym. Jedynie w wyjątkowych sytuacjach możliwe będzie przesyłanie dokumentów w formie papierowej.
Szkopuł w tym, że podpis elektroniczny ma identyfikować jedną osobę fizyczną i jest przypisany wyłącznie do niej. Tak wynika z ustawy o podpisie elektronicznym (DzU z 2001 r. nr 130, poz. 1450 ze zm.). Oznacza to, że jeden pracownik wyposażony w podpis elektroniczny w firmie nie wystarczy. Może bowiem nagle zmienić pracę, awansować, pójść na dłuższy urlop albo zwolnienie lekarskie. Dlatego najlepiej, by firma miała – dla swojego bezpieczeństwa – dwa albo więcej certyfikowanych podpisów. A to wiąże się z wyższymi wydatkami.
Ile wart jest ten rynek? Gdy założymy, że 230 tys. firm będzie musiało uzyskać certyfikaty podpisu elektronicznego (minimum dwa), wchodzi w grę wydanie co najmniej 460 tys. kluczy. Wraz z całym wyposażeniem (którego średni koszt wynosi nawet ok. 700 zł) oznacza to wpływy ze sprzedaży e-podpisów w wysokości minimum 320 mln zł. Potem dochodzą jeszcze – już znacznie niższe – koszty czasowych aktualizacji (patrz ramka).
– Upowszechnienie podpisu elektronicznego to olbrzymi postęp – przyznaje Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego. Dodaje jednak, że dla wielu małych firm to duże utrudnienie i powinien być on wprowadzany stopniowo, nawet od pięciu do dziesięciu lat. Bartnik chwali dobrowolność systemu istniejącą przy rozliczeniach podatkowych.
Także Małgorzata Krzysztoszek, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, przyznaje, że informatyczny krok do przodu jest potrzebny. Podkreśla jednak, że nie powinien on odbywać się głównie kosztem małych i średnich firm. – W nich udział kosztów stałych jest bardzo duży – tłumaczy. Kilkaset złotych rocznie na certyfikaty podpisu elektronicznego to kolejny uciążliwy wydatek.
Każdy przedsiębiorca i płatnik może już złożyć deklaracje podatkowe przez Internet. Dotychczas z tej formy rozliczania z urzędem skarbowym korzystali jedynie tzw. duzi podatnicy, czyli podmioty, których roczne przychody netto przekraczają równowartość 5 mln euro. Od 1 stycznia 2008 r. taką możliwość ma każdy przedsiębiorca. Musi tylko mieć bezpieczny podpis elektroniczny, zgłosić w urzędzie skarbowym taki zamiar (ZAWE1) i wskazać osobę upoważnioną do składania deklaracji w jego imieniu. Jeśli będzie to robił sam, jako osobę upoważnioną powinien wpisać siebie.
Zgłoszenie ma być złożone w formie papierowej. Dopiero potem będzie można wysłać potwierdzenie składania deklaracji w formie elektronicznej (ZAWE2). Ministerstwo Finansów pracuje nad określeniem, kto mógłby liczyć na dofinansowanie kosztów obsługi e-podpisu. Jako kryteria wyboru rozważa się pierwszą działalność, absolwentów, ewentualnie obrót i zatrudnienie. Ponieważ jednak zmieniło się źródło, z którego miałoby zostać sfinansowane to rozwiązanie, przeto ewentualnej decyzji można się spodziewać dopiero w maju.
E-podpis to technika potwierdzania autentyczności dokumentów i tożsamości ich nadawców. Daje pewność, że sygnowany dokument wysłany drogą elektroniczną pochodzi od danego nadawcy. Spośród dwóch rodzajów podpisów – zwykłego i tzw. kwalifikowanego – zrównany pod względem prawnym z podpisem odręcznym jest jedynie ten drugi. Weryfikuje go certyfikat wystawiany przez jedno z trzech działających w kraju centrów: Certum, Sigillum albo KIR. Dotychczas w kontaktach z ZUS korzystano z e-podpisu dedykowanego, używanego tylko do jednego celu. Firmy za niego nie płaciły. Teraz potrzebny będzie e-podpis kwalifikowany. Certyfikaty kosztują 190 – 260 zł (na rok lub dwa lata), a urządzenia do składania cyfrowych podpisów – 230 – 450 zł, zależnie od odmian sprzętu i dodatkowych funkcji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA