Historia

Arsenał minionych wieków

Imageforum/East News, Archiwum „Mówią Wieki”
Niewątpliwie kluczem do zwycięstwa w wojnie falklandzkiej było zdobycie panowania w powietrzu. Chociaż obie strony dysponowały nowoczesnym uzbrojeniem, to Brytyjczycy mieli lepiej wyszkolonych pilotów, nowsze rakiety oraz samoloty pionowego/krótkiego startu Harrier.
Koncepcja samolotu posiadającego zdolność pionowego/krótkiego startu (V/STOL) nie była nowa, pierwsze udane próby rozpoczęto w latach 50. Bodźcem była obawa przed zniszczeniem w wyniku ataku rakietowego lotnisk wraz z pasami startowymi, co oznaczałoby uziemienie samolotów. Po latach prób z systemem zmiany kierunku wektora ciągu w roku 1969 harriery weszły do służby w RAF. Od tamtej pory powstało wiele coraz doskonalszych wersji, w tym znakomity sea harrier oblatany w 1978 roku.
Ten jednomiejscowy pokładowy samolot myśliwsko-szturmowy napędzany dwuprzepływowym silnikiem Rolls-Royce’a ma 7,60 m rozpiętości, 14,50 m długości, a powierzchnia nośna jego skrzydeł wynosi 18,68 mkw. Sea harrier nie imponuje prędkością (1190 km/h). Harrier posiada dwa urządzenia sterownicze, których nie mają konwencjonalne samoloty. Dźwignia zmiany kąta dysz silnika umożliwia ich obrót (od zera do 98°). Kąt 90° jest używany do pionowego startu i manewrowania przy prędkościach bliskich zeru, a 98° do zatrzymywania maszyny w pionie lub lotu do tyłu. Drugie urządzenie sterownicze również ma postać dźwigni i służy do kierowania samolotem bez użycia powierzchni sterowych, lecz za pomocą dodatkowych dysz, koniecznego przy prędkościach bliskich zeru. Działanie tej dźwigni jest podobne do tej, która steruje ustawienia kąta natarcia łopat wirnika w śmigłowcu. Te udoskonalenia powodują, że maszyna podczas tak zwanego forsownego hamowania (pilot odczuwa wówczas ogromne przeciążenia) jest w stanie w ciągu 10 s zmniejszyć prędkość z 850 do 0 km/h i ponownie ją zwiększyć w ciągu 30 – 40 s.Wektorowy ciąg zapewnia harrierowi znakomitą zwrotność; jest on w stanie wykonywać ciasne manewry i gwałtownie zmniejszać prędkość, dzięki czemu osiąga przewagę taktyczną nad innymi maszynami. Gwałtownie zwalniając, gubi rozpędzonego przeciwnika, który tym samym staje się ofiarą. Podczas walk harriery niszczyły nie tylko powolne śmigłowce i transportowce, ale także skutecznie zwalczały argentyńskie myśliwce Mirage III i Dagger (głównie na niewielkich wysokościach). Z powodzeniem atakowały także cele naziemne. Uzbrojeniem sea harriera w 1982 roku były kierowane pociski AIM-9L i AIM-9B Sidewinder do walki powietrznej, bomby kasetowe BL.755 do ataków na cele naziemne oraz dwa działka 30 mm z amunicją po 125 nabojów. W czasie walk powietrznych sea harriery strąciły 23 wrogie maszyny bez strat własnych. Argentyńczycy dysponowali francuskimi samolotami Super Etendard, które napsuły wiele krwi brytyjskiej flocie. Kilka takich maszyn wchodziło w skład morskich eskadr myśliwsko-szturmowych. Startowały z lotniska Rio Grande znajdującego się na kontynencie. Najgroźniejszą bronią uderzeniowego superetendarda były francuskie rakiety powietrze – woda AM-39 Exocet (fr. latająca ryba) o zasięgu do 70 km. Pocisk rakietowy napędzany był dwoma silnikami; pierwszy – startowy, działał przez kilka sekund, nadając exocetowi odpowiednią prędkość początkową; drugi – marszowy, utrzymywał rakietę przez 110 – 150 s dalszego lotu. Pocisk nakierowywany był na cel dzięki bezwładnościowemu systemowi nawigacyjnemu, natomiast w ostatniej fazie lotu uruchamiał się samonaprowadzający system rakietowy. Dzięki temu zminimalizowano prawdopodobieństwo wykrycia exoceta przez radary i co za tym idzie jego zestrzelenie przed dotarciem do celu. Zaletą był także niski pułap lotu. Wystrzelony z superetendarda exocet (z dystansu 36 km) uderzył w niszczyciel „Sheffield”; pożar, jaki powstał w wyniku eksplozji, spowodował zagładę okrętu. Przy tej okazji wyszła na jaw kiepska konstrukcja brytyjskich jednostek, które były zbudowane z materiałów podatnych na ogień. Pociski argentyńskie nawet w przypadku trafienia czasami nie eksplodowały, jednak ogień dobywający się z niedopalonego paliwa rakietowego powodował natychmiastowy pożar okrętów i statków, a w efekcie ich utratę. Po wojnie, bazując na doświadczeniach, Brytyjczycy zaczęli stosować niepalne materiały i wykładziny izolacyjne na swoich jednostkach. Żołnierze argentyńscy i brytyjscy dysponowali karabinem FN FAL kaliber 7,62 mm. Był to bez wątpienia najbardziej, oczywiście po kałasznikowie, rozpowszechniony karabin na świecie. Przyjęło go do uzbrojenia prawie 100 krajów; zyskał nawet przydomek „Kałasznikow wolnego świata”. Jego historia rozpoczęła się w belgijskiej fabryce Fabrique Nationale w Liege pod koniec lat 40., ale prawdziwa kariera zaczęła się na przełomie lat 50. i 60. Broń bazowała oczywiście na doświadczeniach niemieckiego StG 44 (MP 44) strzelającego nabojem pośrednim, ale ostatecznie po wielu perturbacjach zastosowano w FAL nabój karabinowy. FN FAL był karabinem automatycznym, działał na zasadzie pobrania części gazów prochowych z lufy przez boczny otwór. Zasilanie odbywało się z pudełkowego 20-nabojowego magazynka dołączanego od dołu. Istniało (i istnieje do dzisiaj) kilka wersji: ze składaną kolbą czy też z ciężką lufą i dwójnogiem (spełnia rolę erkaemu). Anglicy używali modelu L1A1, który był samopowtarzalny, a nie automatyczny (czyli nie miał możliwości strzelania serią). Broń była dostosowana do zakładania bagnetu i miotania granatów nasadkowych. Karabinami maszynowymi (również po obu stronach) były belgijskie FN MAG kal. 7,62 mm. Mógł spełniać rolę erkaemu (na dwójnogu) lub cekaemu (na trójnożnej podstawie, z odjętą kolbą). Używano go także w wozach bojowych i jako broni przeciwlotniczej. Zasilanie odbywało się z metalowej taśmy nabojowej. Duże usługi oddała atakującym Anglikom 105 mm lekka armata. Jej wielką zaletą była mobilność i duży zasięg (do 17 200 m). Armia wprowadziła ją do uzbrojenia w 1973 roku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL