fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

prąd popynie z pustyni

ROL
Europa poszukuje alternatywnych źródeł energii w... Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie
Dwa europejskie konsorcja połączyły siły w ambitnym projekcie wykorzystania energii wiatru i słońca do produkcji elektryczności na Saharze i Pustyni Arabskiej. Energia podmorskim kablem przesyłana byłaby na Stary Kontynent.
– Łącząc wysiłki i koordynując sposób podejścia, obie inicjatywy zyskały prawdziwie europejski wymiar – powiedział Günther Oettinger, komisarz Unii Europejskiej ds. energii.
– Mamy teraz konkretną perspektywę uzyskiwania energii słonecznej i wiatrowej produkowanej wspólnie dla obywateli europejskich, Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Walka z ociepleniem

Niemiecka firma Desertec Industry Initiative podpisała wstępne porozumienie z francuską grupą Medgrid. Ambitne plany zakładają, że w 2050 roku elektrownie na Saharze i Półwyspie Arabskim pokryją aż 15 procent zapotrzebowania na energię elektryczną w całej Europie.
Udziałowcami Desertec Industry Initiative są Siemens, największe niemieckie banki kredytowe i E. ON, dostawca energii.
Druga strona porozumienia Medgrid, założona przez francuskich gigantów energetycznych EDF i Areva oraz grupę Alstom, wraz z innymi firmami planuje zbudować podwodną linię przesyłową między Europą i Afryką do transportu energii elektrycznej. Oba konsorcja podejmą wspólne wysiłki, aby uzyskać najbardziej korzystne rozwiązania prawne służące rynkowi energii odnawialnej.
Unia Europejska dofinansuje ten projekt w ramach wysiłków na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Kraje Unii zobowiązały się do 2020 roku rozwinąć alternatywne źródła energii.
Prąd z pustyni jest bardzo ciekawą propozycją dla gęsto zaludnionych krajów Europy. Pustynie są idealnym miejscem dla tego przedsięwzięcia. To tereny bardzo słabo zaludnione lub wręcz bezludne, nie ma tam rolnictwa ani przemysłu, a promieni słonecznych i wiatru jest pod dostatkiem.
Ale czy wiązanie przyszłości energetyki europejskiej z krajami niestabilnymi politycznie nie jest zbyt ryzykowne? Wśród ekspertów przeważa zdanie, że sukces tego projektu nie zależy od organizacji politycznej krajów, które będą energię słoneczną i wiatrową produkowały.
Ropa naftowa od dziesiątków lat wydobywana jest w krajach niestabilnych politycznie. Zawirowania polityczne według ekspertów, choć mogą utrudniać porozumienie z rządami i eksploatację elektrowni, znacznie mniej będą szkodzić w przypadku produkcji elektryczności. Eksperci zwracają uwagę, że inwestycje europejskie pomogą tym krajom ustabilizować się politycznie.

Oko na Maroko

Krajem, który jest najbardziej zaawansowany w przygotowaniach do tego projektu, jest Maroko. Rząd stworzył plan i rozpisał konkurs na projekt elektrowni. Na początek powstaną cztery siłownie słoneczne o mocy 125 MW każda. Do sieci energetycznej włączone mają zostać w latach 2015 – 2017.
Firma Desertec, która będzie także uczestniczyć w marokańskim planie rozbudowy energetyki, planuje budowę elektrowni cieplno-słonecznej o mocy 400 MW. Działać będzie na podobnej zasadzie jak elektrownia cieplna. Turbiny będą poruszane gorącą parą, ale nie podgrzaną przez paliwo, lecz przez zespół luster skupiających promienie słoneczne. Firma planuje też budowę siłowni z panelami słonecznymi o mocy 100 MW. Przygotowania do tej inwestycji mają się zakończyć do 2012 r.
Maroko będzie poligonem doświadczalnym dla całego projektu. Jeśli uda się zrealizować pierwsze inwestycje bez kłopotów, cały projekt nabierze rozmachu, a inwestycje sięgną 400 miliardów euro.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA