fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Schymalla oskarża TVP

Rzeczpospolita
Odwołana szefowa Jedynki zarzuca telewizji m.in. upolitycznienie. Sprawą chcą się zająć parlamentarzyści
Iwona Schymalla ostro zaatakowała w swoim oświadczeniu władze TVP. Pisze w nim też o upolitycznieniu telewizji, nepotyzmie, kumoterstwie i braku kompetencji. W odpowiedzi prezes TVP Juliusz Braun napisał, że są to „nieuprawnione sądy i opinie oraz obraźliwe sformułowania".
Pikanterii konfliktowi dodaje fakt, że zarówno Schymalla, jak i Braun stanowiska objęli w wyniku porozumienia SLD i PO mającego na celu usunięcie z telewizji ludzi kojarzonych z PiS.

„Polityczny najazd"

Co konkretnie wytyka Schymalla TVP? Jej zdaniem przeżywa „najazd politycznego pionu jednego z resortów (wraz z żonami), który statutowo nie zajmuje się praktyką komercyjnej działalności spółki medialnej".
Nawiązała do faktu, że w telewizji strategiczne stanowiska zajmuje grupa osób, które trafiły tam prosto z Ministerstwa Kultury. Oprócz prezesa Brauna są to: szef biura koordynacji programowej Jacek Weksler, szefowa biura zarządu w TVP Elżbieta Ponikło czy dziennikarka TVP 1 prowadząca programy „Celownik" i „Kawa czy herbata" Iwona Radziszewska. W telewizji pracuje też jej mąż Piotr Radziszewski.
Według Schymalli stałą praktyką w telewizji jest narzucanie dyrektorom anten, bez ich wiedzy i zgody, zastępców i podwładnych, za których pracę ponoszą potem odpowiedzialność. Podkreśliła, że w TVP od lat można obserwować najazdy „grup politruków, powołujących się na wpływy »publicystów« lub »medioznawców«", którzy paraliżują struktury firmy „brakiem kompetencji, nepotyzmem i kumoterstwem", a potem ją atakują.
Po kilku godzinach na jej zarzuty odpowiedział Braun. Jego zdaniem Schymalla chce przeciwstawić zespół kierownictwu, co jest działaniem „wątpliwym moralnie" i szkodzi interesom TVP. Na zarzut o narzucanie jej zastępców odpowiada, że zostali przez niego zatrudnieni na jej pisemny wniosek.
Na Woronicza wszyscy jednak podkreślają, że Schymalla od początku była przeciwna powołaniu na swojego zastępcę Andrzeja Godlewskiego i była z nim skonfliktowana. Nie mogła też porozumieć się z Jackiem Wekslerem, który zyskiwał coraz większy wpływ na TVP 1.
Braun zaznaczył też, że Schymalla wciąż formalnie jest pracownikiem TVP, a jej oświadczenie narusza postanowienia umowy. W przypadku kolejnych takich wystąpień grozi wyciągnięciem konsekwencji.

Posłowie pytają o wiarygodność

Sprawą natychmiast zainteresowali się politycy. Ci z opozycji uważają, że zarzutami Schymalli powinna się zająć Sejmowa Komisja Kultury.
– Klub SLD będzie wnioskował o zajęcie się tą sprawą – mówi Tomasz Kamiński, poseł Sojuszu. – Dotąd dochodziły do nas nieoficjalnie sygnały o tym, co robią w mediach publicznych PO i PSL, dziś otwarcie pisze o tym ważna osoba z wewnątrz.
Barbara Bubula, posłanka PiS i członkini Rady Programowej TVP, dodaje, że komisja powinna zająć się nie tyle sprawą oskarżeń Schymalli, ile utratą wiarygodności przez TVP. – Mamy obecnie do czynienia z wyższym stopniem upolitycznienia telewizji, kiedy kierują nią urzędnicy rządowi – mówi.
Przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO uważa, że trzeba poczekać, „aż opadną emocje". – Pani dyrektor jest mocno rozżalona, czemu trudno się dziwić – mówi. – Każdy prezes ma prawo sam dobierać sobie współpracowników.
Posłanka nie wyklucza, że komisja poprosi prezesa TVP o wyjaśnienia.
Schymalla została szefową Jedynki rok temu. Usunęła z anteny konserwatywnych publicystów, m.in. Jana Pospieszalskiego, Bronisława Wildsteina, Joannę Lichocką. W piątek odwołał ją Braun. Otrzymała inną ofertę pracy w TVP, jednak jej nie przyjęła. Braun napisał, że była to propozycja z pensją „w wysokości zbliżonej do wynagrodzenia prezesa zarządu TVP" (zarabia ok. 20 tys. zł).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA