fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Kościół chce rozmów o funduszu

Fundusz Kościelny jest instytucją anachroniczną – stwierdził abp Stanisław Budzik
Dziennik Wschodni/Fotorzepa, Maciej Kaczanowski Maciej Kaczanowski
Biskupi zgadzają się na zmiany w finansowaniu Kościoła katolickiego. Ale mają inny pomysł niż rząd
Biskupi są gotowi do dialogu z rządem w sprawie Funduszu Kościelnego. – Chcemy rozmawiać – zadeklarował w imieniu episkopatu abp Stanisław Budzik, przewodniczący kościelnej komisji konkordatowej.
Jest to odpowiedź na piątkowe exposé Donalda Tuska. Premier zapowiedział zmiany w emerytalnym zabezpieczeniu duchownych w tej części, która jest finansowana z Funduszu Kościelnego. Stwierdził też, że "duchowni powinni uczestniczyć w powszechnym systemie ubezpieczeń społecznych". To wywołało zdziwienie wśród duchownych, gdyż są włączeni do systemu od 1989 r. Rada Ekonomiczna Diecezji Płockiej w specjalnym oświadczeniu napisała, że słowa premiera powodują zamęt w społeczeństwie, bo mogą "sugerować, że jako duchowni jesteśmy jakąś uprzywilejowaną grupą społeczną zwolnioną z płacenia składek emerytalnych". – Mówiąc o powrocie duchownych do powszechnego systemu emerytalnego, pan premier miał zapewne na myśli tych księży, zakonników, siostry zakonne, którzy nie mają umowy o pracę, a których ubezpieczenie jest wspierane przez Fundusz Kościelny – tłumaczył abp Budzik.
Z Funduszu Kościelnego finansowane są składki za 23 tys. duchownych różnych wyznań (duchownych katolickich jest 52 tys.) oraz 1500 alumnów, którzy mają finansowaną tylko składkę zdrowotną. Zdziwienie po stronie kościelnej wywołała także sugestia premiera, że jeśli będzie trzeba, to aby zmienić finansowanie składek duchownych gotów jest renegocjować konkordat. Tymczasem art. 22 konkordatu jasno stwierdza, że w tym celu wystarczy powołanie dwustronnej komisji. Dlatego w piątek wieczorem w TVPInfo minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, któremu podlegają sprawy wyznaniowe, mówił, że nie potrzeba zmiany konkordatu. Jednocześnie w exposé szef rządu zapowiedział obronę fundamentalnych wartości oraz obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, w tym krzyża w Sejmie. – Premier wzmianką o konkordacie puścił sygnał do lewicy i Ruchu Palikota, że jest gotów postawić się Kościołowi, a zapowiedzią obrony krzyża – sygnał do biskupów, że może obronić Kościół przed Palikotem, ale oczekuje wsparcia dla reform społecznych – mówi jeden z duchownych. Likwidację Funduszu poprze lewica. Natomiast rzecznik PiS Adam Hofman podkreśla, że oszczędności z tego powodu nie będą wielkie, a w calej sprawie chodzi o granie na antyklerykalizmie. Chociaż rozmów o Funduszu Kościelnym chce i rząd, i episkopat, nie muszą przebiegać bezkonfliktowo. Rząd chce go rozwiązać, strona kościelna mówi o przekształceniu. Abp Budzik powtórzył wczoraj, że Kościół proponuje dobrowolny odpis od podatku 1 proc. na  rzecz Kościołów i związków wyznaniowych. – Przy zachowaniu pełnej wolności decyzji obywatel mógłby wesprzeć związek, którego jest członkiem, w ten sposób byłyby realizowane te cele, które dotąd finansował Fundusz Kościelny – powiedział. Przedstawiciele Kościoła nie zgadzają się z oceną powtórzoną przez premiera w exposé, że w związku z likwidacją Komisji Majątkowej, ustały przesłanki do działania Funduszu. – Nie stracił on racji bytu, gdyż kwestie rewindykacji nie zostały rozwiązane – mówi ks. prof. Dariusz Walencik z Uniwersytetu Opolskiego. – Komisja Majątkowa zwracała majątek, który został zabrany z pogwałceniem prawa PRL. Fundusz był rekompensatą za dobra zabrane Kościołowi, które do niego nie wróciły. Ks. Walencik twierdzi, że wysokość funduszu była przez lata niedoszacowana. W tym roku jego budżet wyniósł 89 mln zł. Z tej sumy opłacanych jest 100 proc. składek za misjonarzy oraz zakonnice i zakonników klauzurowych, a także 80 proc. ubezpieczenia społecznego za duchownych, którzy nie mają podpisanych umów o pracę. —pap
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA