fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sprawa Olewnika

Śledczy mają nagrania monitoringu u Olewników

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Paweł Majewski
„Niech Jacek z Iwoną jadą” - miał instruować swoich porywaczy Krzysztof Olewnik. Prokuratorzy mają dowody wskazujące, że nie był przetrzymywany siłą. Zabezpieczyli 300 przedmiotów z domu Olewników
Według ustaleń sądu, które doprowadziły do skazania porywaczy Olewnika, 75 dni po porwaniu był on w Kałuszynie. Miał leżeć skrępowany w piwnicy. Przeczą temu dowody, którymi dysponują gdańscy prokuratorzy.
Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych zbadali nagranie z telefonu porywaczy. Stwierdzili, że jest na nim głos Olewnika. Miał instruować swoich oprawców. Według informacji do, których dotarł TVN24.pl Olewnik miał powiedzieć przed rozmową z rodziną: „Niech Jacek z Iwoną jadą". „Powiedzieć jakieś imię?" – dopytywał porywacz.  „Nie" – odpowiedział.
Jak doszło do nagrania tej rozmowy. Tłumaczy to Zbigniew Niemczyk z gdańskiej prokuratury. Nagranie włączyło się po nawiązaniu połączenia, zanim rodzina odebrała telefon. Olewnik miał stać obok porywacza.
Prokurator wskazuje, że na podstawie innych dowodów, śledczy ustalili, że Olewnik nie był w tym czasie w Kałuszynie. "Dowodowa rozmowa została przeprowadzona w godzinach przedpołudniowych w centrum Warszawy, na zewnątrz, a w trakcie utrwalonego zdarzenia w pobliżu przejeżdżały samochody" – pisze Niemczyk.
Te dowody są podstawą dla hipotezy o samouprowadzeniu Olewnika. Wczoraj prokuratorzy szukali innych dowodów na potwierdzenie tej tezy w domach należących do rodziny Olewników. Czytaj więcej

W domach rodziny Olewników zabezpieczono około 300 przedmiotów

W czasie wczorajszych przeszukań w domach rodziny Olewników zabezpieczono ok. 300 przedmiotów. Część przedmiotów może mieć znaczenie dla sprawy.
Prokuratorzy zdecydowali się na przeszukania, bo mieli podejrzenie, że rodzina Olewników nie przekazała wszystkich dowodów, które mogły być istotne dla sprawy.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, Krzysztof Trynka, wśród zabezpieczonych rzeczy znalazły się m.in. dokumenty, nagrania audio oraz nagrania z monitoringu, a także urządzenie do nagrywania. Rzecznik nie chciał zdradzać szczegółów dotyczących zabezpieczonych przedmiotów, dodał tylko, że wstępna analiza wskazuje na to, że mogą to być dowody ważne dla gdańskich śledczych powtórnie badających sprawę uprowadzenie i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
Według Trynki, niektóre z zabezpieczonych dowodów mogły nie być wcześniej znane śledczym. - Rzecz wymaga jednak dokładnej analizy, która z pewności potrwa - zastrzegł rzecznik.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA