fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Sąd: nie było nacisków w sprawie Blidy

Barbara Blida zastrzeliła się w swoim domu w Siemianowicach Śląskich w 2007 r.
Edytor.net
Decyzja śledczych, którzy umorzyli najważniejsze wątki postępowania od wczoraj jest prawomocna
Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie podzielił argumentów bliskich nieżyjącej posłanki SLD. Teraz zapowiadają oni, że będą się starać o kasację.
Spór dotyczy sposobu, zdaniem bliskich Barbary Blidy nieprawidłowego, prowadzenia w 2006 r. przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach śledztwa przeciwko byłej minister. Była to część śledztwa w sprawie tzw. mafii węglowej.
W lutym ubiegłego roku łódzka prokuratura umorzyła 14 najważniejszych wątków sprawy. Jednak trzema z nich zajął się sąd, bo mąż i syn Blidy nie zgodzili się z decyzją śledczych.
Wczoraj sąd uznał, że prokuratura miała rację, umarzając te wątki.
Po pierwsze, uznała, że przełożeni nie wywierali nielegalnych nacisków na śledczych: trzech asesorów Prokuratury Okręgowej w Katowicach i jednego prokuratora. Drugi z umorzonych wątków dotyczył niesłusznego zdaniem rodziny zatrzymania Blidy przez ABW i postawienia jej zarzutów.
Trzeci – ujawnienia w 2007 r. przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę (wtedy PiS) w Sejmie informacji ze śledztwa i – jak twierdzą bliscy – pomówienia Blidy.
Ponieważ sąd ich zażalenie odrzucił, decyzja prokuratorów o umorzeniu wczoraj stała się prawomocna.
– Nie kwestionuję decyzji sądu, ale postanowiliśmy, że będziemy walczyć dalej – mówi „Rz" Henryk Blida, mąż posłanki. Rodzina zwróci się do rzecznika praw obywatelskich o wniesienie tzw. kasacji nadzwyczajnej.
Uzasadnienie wczorajszej decyzji zostało utajnione, poznała je tylko rodzina. – Część dokumentów w aktach jest objęta tajemnicą państwową – tłumaczy Michał Dmowski, wiceprezes sądu.
Wiadomo jednak, jakie były argumenty łódzkich prokuratorów. Choć przyznali, że nadzór służbowy nad postępowaniem w Katowicach „był szczególnie intensywny" (np. informowany był ówczesny premier Jarosław Kaczyński), to uznali, że śledczy decyzje podejmowali samodzielnie, a materiał dowodowy pozwalał zatrzymać Blidę i postawić jej zarzuty.
Śledczy chcieli oskarżyć ją o pośredniczenie we wręczeniu w 1998 r. 80 tys. zł łapówki prezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej. Pieniądze miały pochodzić od Barbary Kmiecik, ówczesnej przyjaciółki Blidy, której firma handlowała węglem z kopalń tej spółki.
25 kwietnia 2007 r. podczas próby zatrzymania przez ABW Blida zastrzeliła się w swoim domu w Siemianowicach Śląskich. Za jej śmierć odpowiada dziś jeden funkcjonariusz ABW Grzegorz S. Pełnił obowiązki kierownika tzw. grupy realizacyjnej, która miała ją zatrzymać. Oskarżono go o niedopełnienie obowiązków. Niejawny proces w jego sprawie trwa.
Odpowiedzialność za śmierć Blidy inaczej niż wczoraj sąd, a wcześniej prokuratura, oceniła sejmowa komisja śledcza. Zdaniem autora raportu z jej prac Ryszarda Kalisza z SLD prokuratura nie miała dowodów pozwalających na postawienie zarzutów Blidzie, dlatego próba jej aresztowania była nieuzasadniona.
Poza tym, według Kalisza, szefowie ABW przejęli „ręczne kierowanie prokuratorami prowadzącymi konkretną sprawę". Polityk SLD uważa też, że Kaczyński i Ziobro powinni stanąć przed Trybunałem Stanu (dotąd nie zebrał wymaganych podpisów pod wnioskiem), a kierujący wówczas ABW Bogdan Święczkowski i jego zastępca Grzegorz Ocieczek – usłyszeć zarzuty karne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA