fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Strefa euro szuka ratunku

Bloomberg
Bundestag zgodził się na wzmocnienie antykryzysowego Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej. Banki w Europie będą musiały zwiększyć swoje kapitały – unijni przywódcy podtrzymali swoje niedzielne ustalenia. Amerykańskie giełdy w górę – inwestorzy liczą na nieodległe rozwiązanie kryzysu
Korespondencja z Brukseli
– Nikt nie może powiedzieć, że mamy gwarancję następnych 50 lat pokoju i dobrobytu w Europie. To nie jest oczywiste. Jeśli upadnie euro, upadnie Europa – mówiła wczoraj w Bundestagu kanclerz Angela Merkel. – Naszym historycznym obowiązkiem jest obrona procesu jednoczenia Europy zapoczątkowanego przez naszych ojców po wiekach nienawiści i rozlanej krwi. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, jakie będą konsekwencje, jeśli temu nie sprostamy – ostrzegła Merkel. Według niej kryzys daje historyczną szansę zmiany konstrukcji strefy euro i zaszczepienia w Europie niemieckiej kultury stabilności budżetowej. Ale najpierw trzeba się zmierzyć z wyzwaniami krótkoterminowymi, jak ratowanie Grecji, dokapitalizowanie banków i wzmocnienie Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej. W głosowaniu kanclerz poparły nie tylko jej własna CDU i koalicyjny partner FDP, ale i opozycyjni socjaldemokraci oraz Zieloni. Bez zgody Bundestagu Merkel nie mogłaby negocjować w Brukseli.
Właśnie tam wczoraj wieczorem odbył się krótki, półtoragodzinny szczyt całej UE. Potem 17 przywódców strefy euro pozostało w swoim gronie. Donald Tusk próbował do nich dołączyć przynajmniej na inauguracyjnej kolacji jako lider kraju sprawującego prezydencję. Nie udało mu się, za to dostał możliwość zorganizowania konferencji w głównej sali prasowej, pod nieobecność szefów unijnych instytucji: Hermana Van Rompuya i Jose Barroso. Próbował stworzyć wrażenie, że Unia nie rozpada się na dwie grupy. – Ustaliliśmy, że działania wzmacniające euro nie mogą prowadzić do osłabienia UE – mówił premier. Do chwili zamykania tego wydania „Rz" nie było ostatecznych uzgodnień. Liderzy UE podtrzymali za to niedzielne ustalenia, że kluczowe banki w UE będą musiały zwiększyć ilość i jakość kapitałów tak, by ich wskaźnik płynności wynosił 9 proc. Banki mają zwiększyć  kapitały do wymaganego poziomu do 30 czerwca 2012 r. Nowy wymóg wejdzie w życie pod warunkiem, że do porozumienia w sprawie całego pakietu antykryzysowego dojdą przywódcy strefy euro. Minister finansów Jacek Rostowski stwierdził, że dokapitalizowanie nie będzie konieczne w przypadku PKO?BP. Niejasny był wczoraj za to plan ratowania Grecji. Strefa euro gotowa jest przeznaczyć dla niej obiecane wcześniej 109 mld euro w drugim pakiecie pożyczkowym, ale wiadomo już, że to nie wystarczy. Dlatego w negocjacjach w Brukseli unijni politycy namawiają banki do zgody nawet na 50–60-proc. redukcję greckich zobowiązań. Bez tego dług Grecji wzrośnie do 186 proc. PKB w 2013 r. i w 2020 r. będzie się utrzymywał na poziomie 150 proc. PKB. Bez ustępstw ze strony banków finansowanie publiczne Grecji sięgnęłoby 326 mld euro do 2020 r. Negocjacjom ze strony strefy euro przewodzi Vittorio Grilli, szef departamentu budżetowego we włoskim Ministerstwie Finansów. Skala żądanej redukcji jest znacząca i wierzyciele prywatni straszą, że może być ona uznana za przymusową. Będzie to miało negatywne konsekwencje dla wszystkich posiadaczy greckiego długu, a także dla Włoch (które planują reformy, chcą m.in. podnieść wiek emerytalny do 67 lat i zdobyć 5 mld euro z prywatyzacji) czy Hiszpanii. Te kraje nie potrzebują jeszcze pomocy, ale są uznawane za kraje wrażliwe. Rozmowy odbywały się w tym samym czasie co spotkanie przywódców strefy euro, w budynku po drugiej stronie ulicy. W pewnym momencie mieli tam się udać Angela Merkel i Nicolas Sarkozy, aby wywrzeć presję na banki. Drugim kluczowym punktem do ustalenia w środę było wzmocnienie funduszu ratunkowego dla strefy euro (EFSF). Jest to potrzebne właśnie po to, by kłopoty Grecji nie przełożyły się na ucieczkę inwestorów od długu innych państw strefy euro. Obecne 440 mld euro nie wystarczy na ratowanie dużych państw. W nocy wiadomo było, że szczyt nie da jasnej odpowiedzi. Projekt dokumentu końcowego mówił o dwóch opcjach: gwarantowaniu przez EFSF pierwszych 20 – 30 proc. emisji nowych obligacji, a także powołaniu specjalnego funduszu przez EFSF, który wykorzystywałby środki krajów z nadwyżkami, jak Chiny, czy państwowe fundusze z Bliskiego Wschodu. Szczegóły miały zostać uzgodnione w listopadzie. Według nieoficjalnych informacji siła EFSF może wzrosnąć do 1 bln euro. Choć inwestorzy nie poznali wczoraj ustaleń liderów strefy euro, główne amerykańskie indeksy zakończyły dzień ok 1-proc. wzrostami.

Opinia: Benedicta Marzinotto, Instytut Bruegla w Brukseli

Konieczne jest wzmocnienie EFSF, bo 440 mld euro nie wystarczy, gdy zacznie się panika na rynkach długu włoskiego czy hiszpańskiego. Najlepszą metodą, która uspokoiłaby rynki, byłoby przekształcenie EFSF w bank i otwarcie mu nieograniczonego dostępu do linii kredytowej EBC. Ta opcja została  odrzucona. Alternatywa – gwarantowanie przez EFSF części emisji – jest ryzykowna. Prawdopodobnie decyzje o stosowaniu konkretnych opcji będą zapadały w zależności od sytuacji, może z udziałem MFW. Zapowiedź udziału MFW będzie pozytywnie przyjęta przez rynek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA