fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Żółte oczy wiodą do domu

ROL
Debiut prozatorski niespełna 40-letniej czeskiej pisarki Markety Pilatovej to zadziwiająco dojrzała proza, którą docenili krytycy, widząc w niej echa twórczości Milana Kundery. Dla naszych czytelników mamy dwie książki
Marketa Pilatova pisze o zjawisku dla Polaka bardzo egzotycznym - tuż przedwojennej i tuż powojennej emigracji Czechów do Brazylii i późniejszych powrotach do ojczyzny potomków tych emigrantów.
Przedstawiając losy czterech kobiet w różnym wieku - dwóch ze starszego pokolenia, i dwóch młodszych, które w mniejszym lub większym stopniu łączy osoba jednego mężczyzny, Pilatova kreśli obraz nieobcy nam, Polakom, naznaczonym emigracjami od dziesięcioleci. Ale to właśnie my, polonocentrycy, przez wiele lat myśleliśmy, że emigracje dotykają głównie nas, a powroty są tylko dla nas takie trudne.
Doświadczenia opisanych przez Pilatovą bohaterów są nam bardzo bliskie, zarówno te, które dotyczą emigracji, jak i te ściśle wojenne, opisujące makabrę obozów koncentracyjnych, upodlenia i odczłowieczenia. Tak jak boleśnie prawdziwe są tytułowe żółte oczy Cyganki, która nawet w obozie koncentracyjnym, gwałcona i poniewierana, pozostała wolna
Marketa Pilatova poznała te wspomnienia, kiedy uczyła czeskich emigrantów i ich potomków ojczystego języka. Jednym - przypominała, innych - uczyła od podstaw. W wywiadach zastrzega, że opisane przez nią wydarzenia są fikcyjne, ale duch doświadczeń, wspomnień i pragnień - autentyczny. To właśnie język czeski stał się dla bohaterów jej książki kluczem do poznania lub przypomnienia sobie dalekiej ojczyzny. To język łączy ich albo z trudami adaptacji po powrocie, albo ze wspomnieniami, których za żadną cenę nie chcą się pozbyć.
Żółte oczy prowadzą do domu, Markéta Pilátová, przekład Tomasz Grabiński, Katarzyna Dudzić, wyd. goodbooks.pl
Fragment książki:
"Źl e zrobiłam, wracając. A może dobrze? Tylko jak mogłam zmusić mamę, dzięki której co miesiąc pobieram rentę, żeby przeprowadziła się do Europy? Do Czech, do Pragi, do układów, których nie rozumie. Nie mam siły z nią walczyć, nawet nie chcę, nie jestem taka wygadana, nie mam jej sposobów, jej gestów, jej argumentów. Zatem znów jestem tutaj. Znów boję się pójść do banku, żeby nie przyczepili się do mojego samochodu motocykliści, porozumiewający się za pomocą gestów, którzy będą mnie śledzić aż do domu, przyłożą dozorcy pilnującemu naszych domów broń do głowy i  każą mi oddać wszystko, co wybrałam z  konta, jak to kiedyś zdarzyło się sąsiadom. Znów dociera do mnie cukrowy zapach melonów na targu, uśmiechy otaczających mnie ludzi, lekkie napięcie dusznego lata. Jem owoce, które podczas praskiej zimy widywałam w  snach. Znów tu jestem. Znów. Przedzieram się przez smród tysiąca fabryk, chodzę na obowiązkowe wybory, zastanawiam się, czy mój pies jest wystarczająco zły, by przepędzić wszystkich, którzy się do mnie zbliżą, wożę babcie na targ i z powrotem oraz słucham coraz bardziej pokręconych teorii antropozo?cznych mamy.
Mój dylemat właściwie nie jest moim dylematem. Po prostu go odziedziczyłam. Wrócić czy nie wrócić, słyszałam to milion razy, milion razy te same wątpliwości, te same wyrzuty, te same lamenty za ojczystą ziemią i równocześnie ta trudna do zde?niowania niechęć wobec niej. Moja ziemia ojczysta to São Paulo, a ich z kolei to była Praga, albo Zlín, albo Brno, albo Pilzno, czy jak nazywają się te wszystkie mityczne miejsca."
KONKURS:
Dla naszych czytelników mamy 2 książki "Żółte oczy prowadzą do domu".
Wygrają 2 pierwsze zgłoszenia na adres kultura@rp.pl z linkiem do wybranej recenzji literackiej opublikowanej w Serwisie Kulturalnym rp.pl. W tytule mejla proszę wpisać "Oczy".
Start konkursu: poniedziałek, 24 października, godz. 12.00.
Znamy już zwycięzców, poinformujemy ich drogą elektroniczną. Dziękujemy za udział w konkursie :)
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA