fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Śledczy potwierdzają: do PO zapisywano martwe dusze

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Izabela Kacprzak
Prokuratura potwierdza ustalenia „Rz". Do gorzowskiej PO zapisywano ludzi bez ich wiedzy. Biegli badają podpisy
Blisko 50 osób z 200 dotychczas przesłuchanych przez śledczych stwierdziło, że nigdy nie zapisywało się do Platformy Obywatelskiej. Ich deklaracje członkowskie znacznie podniosły liczebność w gorzowskich kołach partii.
Śledztwo wszczęto po zawiadomieniu z PO. "Rz" w lipcu ujawniła kulisy tej sprawy. Tuż przed wyborami w regionalnych strukturach do partii w Gorzowie zapisało się nagle 261 osób. Okazało się, że na listy członków Platformy wciągnięto ludzi, którzy nigdy się do ugrupowania nie zapisali.
Po analizie np. kserokopii list, znaleziono 14 nazwisk osób, przy których podano ten sam adres.

Bitwa o głosy

– Już wtedy wydawało się nam to dziwne – opowiadał jeden z wysoko postawionych członków lubuskiej PO (do której należą gorzowskie struktury partii). Tłumaczył, że nowych członków poprzez uchwały przyjmują koła partii. Dziewięć z 14 kół, jakie PO ma w Gorzowie, co tydzień przysyłało uchwały w związku z 15 – 18 nowymi członkami. W efekcie PO w 100-tysięcznej Zielonej Górze miała 170 członków, a w 110-tysięcznym Gorzowie prawie trzy razy więcej – 505. Najbardziej napuchły dwa koła: kierowane przez Roberta Surowca, radnego, który został przewodniczącym gorzowskiej rady miasta (151 nowych członków) i Marcina Guci, kierownika biura poselskiego posła Platformy z Gorzowa Witolda Pahla (90 osób). Większa liczba członków to większa szansa na zwycięstwo. Na przykład w wyborach na szefa powiatu za trzech członków można wystawić jednego delegata. 261 nowych osób dało gorzowskiej PO możliwość wystawienia 130 delegatów. Finałem walki o władzę miały być wybory zarządu regionu. Odbyły się 22 maja. Gorzów wystawił aż 110 delegatów (w tych wyborach za pięciu członków można było wystawić jednego delegata). – O władzę w regionalnej partii walczyło wtedy dwóch posłów: Bożenna Bukiewicz z Zielonej Góry i Witold Pahl z Gorzowa – opowiada polityk PO. – Pahl, mimo ogromnej liczby delegatów, w końcu nie wystartował, bo sympatycy Bukiewicz przeciągnęli na swoją stronę połowę jego ludzi i nie miał szans na wygraną. Sam Pahl twierdzi, że nigdy nie zamierzał w wyborach startować. Jedna czwarta z przesłuchanych w tej sprawie przez prokuraturę osób twierdzi, że nigdy nie widzieli deklaracji członkowskich i to nie ich podpisy na nich widnieją. Te martwe dusze to jak wynika z informacji "Rz" w przeważającej mierze słuchacze dwóch policealnych szkół w tym mieście. Jedną z nich jest Centrum Biznesu i Nauki Żak. Z naszych informacji wynika, że wiosną 2009 r. uczniom o Platformie opowiadał jeden z wykładowców. Przyznawał, że sam jest członkiem tej partii. Andrzej Bogacz, prokurator prowadzący sprawę fałszowania dokumentów w Platformie: – Nie ujawniamy nazwiska tej osoby. Mogę powiedzieć tylko tyle, że miała w tym swój własny cel. Kim jest wykładowca, któremu miało osobiście zależeć na pozyskaniu nowych członków? Dyrektor Centrum Biznesu i Nauki Żak nie potrafi odpowiedzieć, który z nauczycieli jest członkiem PO. – Nie kojarzę takiej osoby – mówi też Grażyna Ćwiklińska z Platformy związana ze środowiskiem szkół policealnych w Gorzowie. Prokuratura dysponuje częścią oryginałów deklaracji  50 osób, które miały zostać sfałszowane. – Dokumenty dotyczące 40 z nich trafiły już do biegłych. Zweryfikują oni prawdziwość podpisów. Odpowiedzą też na pytanie, czy można ustalić, kto jest ich autorem – mówi Dariusz Domarecki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Śledczy mają zamiar przesłuchać jeszcze około 100 świadków. Prokurator Bogacz nie zdradza, które koła zasiliły deklaracje członkowskie uczniów z policealnych szkół. – To tajemnica śledztwa. Ujawnimy te informacje, kiedy otrzymamy opinię biegłego grafologa – ucina. Zagadką pozostaje też, kto płacił składki za martwe dusze, bo pieniądze wpływały.

PO czeka  na wyjaśnienie afery

Dzień po publikacji "Rz" sekretarz generalny partii Andrzej Wyrobiec ogłosił rozwiązanie gorzowskich struktur Platformy. Miejscową PO od lipca zarządza komisarz desygnowany przez wojewódzkie kierownictwo partii Leszek Turczyniak. Jak dowiedziała się "Rz", lubuska Platforma wstrzymała powołanie nowych struktur w tym mieście. Wybory planowano na 19 – 20 października. Ale władze partii chcą poczekać na zakończenie prokuratorskiego śledztwa. Do zapisywania martwych dusz nikt się dziś nie przyznaje. – Nie mam nic wspólnego z aferą. Mogę także ręczyć za mojego asystenta – podkreśla poseł Witold Pahl. Zaprzecza, by miał zamiar się ubiegać o stanowisko szefa regionu lubuskiego. – Mam zbyt dużo pracy w Sejmie – tłumaczy. – Biorę odpowiedzialność za osoby z mojego koła, tam nie ma osób przypadkowo zapisanych – mówi też Marcina Gucia, asystent Pahla. – O Żaku nic nie wiem, nigdy tam nie byłem. Dla mnie to oszustwo, jestem zdziwiony, że ktoś mógłby coś takiego robić. W ostatnich wyborach do Sejmu PO w Gorzowie otrzymała 44,86 proc. głosów. Minimalnie więcej niż w całym województwie (44,78 proc.).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA