Partner relacji: PZU

Zmiany demograficzne zwykło się nazywać „kryzysem” demograficznym. To problem nie tylko Polski, ale w zasadzie całego rozwiniętego świata. Panel o demografii w Katowicach postawił jedną, zasadniczą tezę czy też raczej stwierdzenie stanu faktycznego. Kryzys demograficzny już się wydarzył, a jego rezultatów nie da się obecnie cofnąć. Trzeba więc przystosować strukturę społeczną i gospodarkę do nowych realiów.

Nie kryzys, ale nowa normalność

Dyskusja panelowa o demografii na EKG rozpoczęła się od odczytania przez wiceprezes GUS Hannę Strzelecką fragmentu raportu. „Spadła umieralność niemowląt, dzieci i młodzieży, wydłużyło się przeciętne trwanie życia ludzkiego. Mimo to Polska staje przed poważnymi problemami demograficznymi: malejącą liczbą urodzeń, wysoką wciąż umieralnością” – to fragment raportu, ale jak się okazało, pochodzącego z 2002 r. To najlepiej pokazuje, jak przez ponad dwie dekady nic, lub niewiele, się w tej sprawie nie zmieniło.

Prowadzi to do głównej, wspomnianej wcześniej, tezy: kryzys demograficzny już nastąpił. Współczynnik dzietności, na co zwrócili uwagę paneliści, spadł do poziomu około 1,05. – Kryzys jest czymś, co przychodzi i odchodzi, a zmiany demograficzne nie odejdą – powiedział Paweł Strzelecki z SGH, wicedyrektor Instytutu Statystyki i Demografii. Jak dodał, słowo kryzys jest o tyle mylące, że sugeruje, że ta faza może być chwilowa. Tymczasem, jak zwrócił uwagę, Polska wchodzi w okres silnych zmian społecznych, które będą swoistą „nową normalnością”.

Na to wszystko odpowiedział prezes PZU Bogdan Benczak. – Myślę, że powinniśmy się zastanawiać, co zrobić, żebyśmy za kilka lat – jak pani prezes znowu przyjdzie i odczyta tę samą diagnozę z 2002 r. – mogli powiedzieć, że coś zrobiliśmy – stwierdził. Benczak mówił wprost z perspektywy dużej instytucji finansowej, która musi adaptować się do nowej demografii już teraz, a nie za dekadę. – Będzie potrzebne zawarcie nowego kontraktu społecznego – powiedział.

– Takie firmy jak PZU powinny koncentrować się na tym, żeby wykorzystać swój potencjał do zmieniającej się rzeczywistości, czyli przygotować nowe projekty, wspierać nowe programy edukacyjne, mówić o profilaktyce, przygotować nowe produkty związane ze zdrowiem i z oszczędzaniem – mówił Benczak.

Edukacja i walka z silosami

W drugiej części panelu Benczak wrócił do tematu edukacji finansowej jako jednego z ważniejszych problemów. – Będąc odpowiedzialnym za jedną z największych grup finansowych, jest nam dużo lepiej, jeżeli mamy wyedukowanych klientów – powiedział. Dodał, że PZU obserwuje rosnące zapotrzebowanie na produkty łączące ubezpieczenie z zachętami do oszczędzania. – To kwestia wspierania odporności finansowej gospodarstw domowych i rodzin – mówił.

Biznes jednak szykuje się na zmiany społeczne. To trend zwany tzw. srebrną gospodarką. – Myślimy mocno o rozwoju oferty produktowej dla opieki senioralnej. To potrzeba, którą już dziś obserwujemy u naszych klientów – mówił Benczak. Wyzwanie demograficzne widać też wewnątrz samych firm. W PZU pracują jednocześnie ludzie, którzy zaczęli karierę w połowie lat 80., i pracownicy, którzy dopiero niedawno weszli na rynek pracy. – Dzięki szkoleniom i programowi transformacji AI są w stanie doskonale funkcjonować – przyznał prezes Benczak.

Co w tej sprawie robi rząd? W Katowicach wiceminister Aleksandra Gajewska z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej mówiła o tym, że rząd widzi przede wszystkim potrzebę prowadzenia polityki poza silosami, międzyresortowo. – Opóźnienie jednego programu względem drugiego będzie powodowało, że działania te nie będą skuteczne. I my to wiemy, wdrażamy to – podkreśliła, omawiając różne, powiązane z demografią, polityki jej resortu i całego rządu.

Dotyczy to wszystkich sfer: od polityki mieszkaniowej, przez rynek pracy, po opiekę zdrowotną – w tym opiekę okołoporodową. Dyskusja w Katowicach pokazała jedno: tak jak wyzwania demograficzne nie mają tylko jednej przyczyny, tak odpowiedź na nie – w miarę możliwości, bo zasadnicza zmiana trendu już nastąpiła – też musi dotyczyć wielu sfer jednocześnie. To samo dotyczy firm takich jak PZU czy też świata nauki. Wszyscy muszą działać w pewnej synchronizacji, by uratować i zmienić to, co jest jeszcze możliwe do zmiany. Inaczej diagnoza z 2002 r. nie przestanie być aktualna.

Partner relacji: PZU