fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

W świadectwie urodzenia nie będzie dwóch tatusiów

Oren Adar i Mickey Smith w 2006 roku zażądali, aby w akcie urodzenia adoptowanego przez nich chłopca zastąpić nazwiska i imiona jego biologicznych rodziców nazwiskami ich obu
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Przez pięć lat dwóch homoseksualistów bezskutecznie walczyło o to, aby w świadectwie urodzenia adoptowanego przez nich dziecka dane biologicznych rodziców zastąpić nazwiskami dwóch ojców
Jak zauważył Reuters, losom tej kontrowersyjnej sprawy bacznie przyglądali się aktywiści homoseksualnego lobby w całych Stanach Zjednoczonych. Oren Adar i Mickey Smith w 2006 roku zażądali, aby w akcie urodzenia adoptowanego przez nich chłopca zastąpić nazwiska i imiona jego biologicznych rodziców nazwiskami ich obu. Urzędnicy w Luizjanie odmówili spełnienia tej prośby, ponieważ zgodnie z obowiązującym w tym stanie prawem – a tam chłopiec przyszedł na świat – nazwiska obojga rodziców adopcyjnych mogą być wpisane do aktu urodzenia, tylko jeśli są oni małżeństwem.
Prawo do adopcji mają bowiem w Luizjanie tylko pary małżeńskie albo pojedyncze osoby. Adar i Smith małżeństwem nie byli, ale dziecko adoptowali wspólnie legalnie, zgodnie z nowojorskim prawem. Upierali się więc, że na świadectwie urodzenia powinny znaleźć się nazwiska ich obu. Urzędniczka w Luizjanie zgodziła się jednak na wpisanie do aktu tylko jednego z nich. Homoseksualna para rozpoczęła więc sądową batalię, przekonując, że tego typu przepisy naruszają konstytucyjne prawa dziecka, ponieważ jest ono różnie traktowane przez władze stanowe w zależności od prawnego statusu związku jego rodziców.
„Uzyskanie poprawionego świadectwa urodzenia, które właściwie identyfikuje obu rodziców adoptowanego dziecka, jest niezwykle istotne z bardzo wielu powodów, w tym dla ustalenia prawa rodziców i dziecka do podejmowania decyzji w kwestiach medycznych, a także dla ustalenia prawa dotyczącego opieki nad dzieckiem i alimentów w przypadku separacji lub rozwodu rodziców" – argumentowali też prawnicy progejowskiej organizacji Lambda Legal, która poparła walkę Adara i Smitha. CNN zwraca też uwagę, że nazwiska wpisane w akcie urodzenia wpływają także na takie kwestie jak ulgi podatkowe rodziców, a także prawo do dziedziczenia czy dostęp do ubezpieczenia medycznego. Chociaż para wygrała w sądzie pierwszej instancji, to przegrała w sądzie apelacyjnym. – Adopcja nie jest prawem fundamentalnym – uznał wówczas sędzia, przytaczając wyniki badań, z których wynika, że małżeństwa tworzą bardziej stabilne środowisko dla wychowania dzieci. – Luizjana ma uzasadniony interes w zachęcaniu do tworzenia stabilnego i opiekuńczego otoczenia dla wychowania dzieci – zauważył, podkreślając, że władze stanowe mają prawo uznać, że taka polityka leży w interesie adoptowanych dzieci.
We wtorek Sąd Najwyższy zdecydował zaś, że nie rozpatrzy apelacji homoseksualnej pary, podtrzymując tym samym w mocy ostatnie orzeczenie sądu w Luizjanie. Decyzja sędziów nie wpływa na ich prawo do opieki nad chłopcem. Prawnicy z Lambda Legal krytycznie odnieśli się do decyzji Sądu Najwyższego, która ich zdaniem narusza interesy dzieci, i zapowiedzieli już walkę o zmianę obowiązującego w Luizjanie prawa.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA