Świat

Czy prawica cofnie aborcję na życzenie w Hiszpanii

Premier José Zapatero i lider Partii Ludowej Mariano Rajoy
AFP
Jeśli 20 listopada Partia Ludowa wygra wybory, wróci do ustawy z 1985 roku – zapowiedziała była minister zdrowia Ana Pastor
– Zobowiązaliśmy się do zniesienia prawa, które wydaje się nam niesprawiedliwe i niepotrzebne, bo nikt o to nie prosił – mówiła wiceprzewodnicząca izby niższej parlamentu podczas spotkania z ludźmi biznesu w Barcelonie.
Cytowana przez lewicowy dziennik „El Pais" Ana Pastor przypomniała, że Partia Ludowa zaskarżyła nową ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Przeforsowane przez socjalistyczny rząd José Zapatero prawo, które obowiązuje od lipca zeszłego roku, pozwala na przerywanie ciąży bez podania przyczyny w ciągu jej pierwszych 14 tygodni. Dziewczynki, które skończyły 16 lat, mogą poddawać się aborcji nawet bez zgody rodziców. Zwycięstwo Partii Ludowej (PP) w wyborach wydaje się przesądzone. We wrześniu sondaże dawały jej 14-punktową przewagę nad rządzącymi od 2004 roku socjalistami. Z ust polityków prawicy nie pierwszy raz pada zapewnienie o woli odejścia od „społecznych zdobyczy" lewicowego rządu. Lider PP Mariano Rajoy, prawdopodobnie przyszły premier Hiszpanii, oficjalnie obiecał, że zajmie się kontrowersyjną ustawą. – Zamierzam zmienić prawo i powrócić do poprzedniego, uzgodnionego za rządów Felipe Gonzáleza – mówił w marcu.
Ustawa z 1985 roku dopuszczała aborcję wyłącznie w przypadku gwałtu, ciężkiego uszkodzenia płodu i zagrożenia dla życia lub zdrowia matki. Mimo to Hiszpania była rekordzistką w UE pod względem liczby przeprowadzanych zabiegów (ponad 100 tysięcy rocznie). Niemal wszystkich dokonywano odpłatnie w prywatnych klinikach pod pretekstem zagrożenia dla równowagi psychicznej przyszłej matki. Państwowe szpitale respektowały prawo. Anę Pastor od razu zaatakowały socjalistki. Według Soledad Cabezón, odpowiadającej w PSOE za politykę równości, prawica ujawniła swój prawdziwy cel: „Powrót do przeszłości i ograniczenie praw kobiet". – My, kobiety tego kraju, nie zgodzimy się, by odebrano nam prawa, które wywalczyłyśmy – oznajmiła. Jej zdaniem dzięki takim deklaracjom PP „chce zadowolić najbardziej konserwatywne grupy społeczeństwa". To zarzut o tyle śmieszny, że w Kortezach nie ma żadnej nienacjonalistycznej partii bardziej prawicowej niż PP. Konserwatyści nie mają wielkiego wyboru.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL