fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Janosik na ścięcie

Akcję „Stop janosikowe” poparło w ciągu dwóch miesięcy 157 tys. osób
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Zaraz po wyborach nowi posłowie zajmą się sprawą istotną dla Warszawy. Sejm zaakceptował 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem zmiany zasad janosikowego – podatku, który stolica płaci na rzecz biednych gmin
Warszawa oddaje „janosikowi" ze swojego budżetu blisko miliard złotych rocznie. Samorząd mazowiecki jako jedyne województwo w kraju przez ostatnie lata dawał drugie tyle. W tym roku danina spadła do  628 mln zł, bo minister finansów udzielił Mazowszu ulgi. Ale to i tak najwięcej w całym kraju!
W ubiegłym roku doszło do absurdu. Mazowsze z najbogatszego regionu w kraju po zapłaceniu janosikowego (60 proc. dochodów) stało się najbiedniejszym. Musiało się zadłużyć, by wywiązać się z haraczu nałożonego przez ustawę.

Solidaryzm jak z PRL

Najprawdopodobniej jedną z pierwszych spraw, jaką po październikowych wyborach zajmie się Sejm nowej kadencji, będzie właśnie kwestia zmiany zasad naliczania janosikowego, a więc obniżenia go. Zadeklarował to marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna.
– Zrobiliśmy pierwszy ważny krok. Zebraliśmy podpisy pod obywatelskim projektem zmiany ustawy o dochodach samorządu i Sejm właśnie pozytywnie je zweryfikował – informuje Rafał Szczepański, inicjator zmiany ustawy, przedsiębiorca, społecznik z Pragi-Północ.  Podkreśla, że akcję poparli także mieszkańcy innych miast, m.in. Płocka, Poznania czy Gdańska, a więc też tych, które płacą nieporównywalnie mniej niż Warszawa i Mazowsze.  Teraz czas na posłów i senatorów.
– Po zebraniu podpisów kolejnym etapem naszej pracy będzie uderzenie do kandydatów i obecnych parlamentarzystów z informacjami o projekcie. Szykujemy akcję e-mailingową – wyjaśnia Szczepański. – Musimy uświadomić wszystkim, że nam nie chodzi o likwidację pomocy finansowej dla biedniejszych gmin i regionów, ale  o racjonalne zasady. Obowiązujący dziś system naliczania janosikowego jest sprzed wejścia Polski do Unii Europejskiej i jest solidaryzmem rodem z PRL. My walczymy o solidaryzm godny Unii – podkreśla.
Projekt, jakim zajmie się nowy Sejm, zakłada zmianę zasad naliczania (by nie tylko dochód miasta na zameldowanego mieszkańca był ważny) i wykorzystania tych pieniędzy. Dziś małe gminy dowolnie je wydają, np. na premie dla urzędników. Komitet chce, by szły one tylko na inwestycje lub likwidację skutków katastrof.
– Dziś dotacjami rozleniwiamy mniejsze samorządy. Dajmy im wędkę, a nie rybkę płotkę – ocenia Szczepański.
W kampanii wyborczej wielu polityków już uczyniło sobie oręż z haseł o zmianie zasad naliczania janosikowego. Mówi o tym prawie każdy warszawski czy mazowiecki kandydat PO, PSL, czyli ugrupowań dziś rządzących Polską. Trochę ciszej mówią też w SLD i PiS.

Czy to tylko kampania?

Czy po wyborach uda im się rzeczywiście przekonać kolegów z całej Polski do zmiany prawa? – Jeśli się nie uda przekonać polskiego parlamentu do rozsądnych rozwiązań, to znaczy, że państwo źle funkcjonuje – ocenia marszałek Mazowsza Adam Struzik (PSL).
On ma w zanadrzu niepodważalne argumenty finansowe.
– W ubiegłym roku po zapłaceniu janosikowego pozostałe w naszym budżecie środki wyniosły zaledwie 153 zł na mieszkańca. Czyli jest to najniższa średnia spośród 16 województw – stwierdza Struzik. – Prawie co druga złotówka z dochodów Mazowsza trafia do innych regionów, a my musieliśmy wziąć 1,5 mld zł kredytu na własne inwestycje.
Kuriozalne jest też – jego zdaniem – to, że do unijnego dofinansowania liczą się pełne dochody województwa, sprzed płacenia janosikowego. W sumie  od 2004 r. Mazowsze oddało do budżetu państwa prawie 5 mld zł, a z Unii Europejskiej w tym czasie otrzymało 7 mld zł. Warszawa w tym okresie również przekazała gminom 5,2 mld zł. – Nie może być tak, że bogatego łupi się tak mocno, że niemal bankrutuje – wtóruje mu wicemarszałek Marcin Kierwiński (PO) i kandydat na posła z Warszawy. – Gotowi jesteśmy przyjąć rolę ambasadorów zmiany przepisów o janosikowym.
Lider Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej cieszy się ze wszystkich przedwyborczych deklaracji. – Udało się wywołać temat i uzyskać społeczne poparcie. Po wyborach będziemy domagać się realizacji obietnic  – zapowiada Szczepański.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA