fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Jak wspierać pierwszaka

Rodzice muszą zdawać sobie sprawę, że początki mogą być trudne i że trzeba będzie małemu uczniowi poświęcić więcej czasu, szczególnie w pierwszych miesiącach nauki
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Pierwszy dzień w przedszkolu lub szkole to trudna chwila dla dzieci i ich rodziców. Maluchowi można ułatwić zmianę środowiska. Ważne, by wiedział, co go czeka za drzwiami szkoły. Dlatego warto pokazać mu wcześniej budynek i klasę
Każda zmiana w życiu napawa niepokojem i może być źródłem stresu. Ale każdego czekają wielokrotne zmiany szkoły, a potem pracy. Dlatego zamiast przekazywać malcowi swoje lęki, lepiej zaszczepić w dziecku chęć do poznawania nowych rzeczy. Dziecko nie zacznie się bowiem samo bać szkoły lub przedszkola, nieświadome zmian, które je czekają.
– Przestrzegam dorosłych przed pokazywaniem, jak bardzo się denerwują i obawiają, gdy dziecko zaczyna wchodzić w dorosłość. Nie wolno też straszyć szkołą. Mówiąc przedszkolakowi, „Teraz jeszcze ujdzie ci to na sucho, ale w szkole to zobaczysz, jak cię wezmą w obroty" albo „Nie mam do ciebie już siły, zobaczysz, pani w szkole się za ciebie weźmie i będziesz chodzić jak w zegarku" itp., przekazujemy komunikat, że szkoły trzeba się bać.
Absolutnie nie należy też opowiadać o swoich nieprzyjemnych doświadczeniach wyniesionych ze szkolnych ław – mówi Anna Jankowska, pedagog mediów i animacji kulturalnej, właścicielka firmy szkoleniowej SzkoleniaPedagogiczne.pl oraz autorka poradników dla rodziców m.in. „Trudne tematy dla mamy i taty, czyli jak wychować dziecko na człowieka".
Rodzice muszą zdawać sobie sprawę, że początki mogą być trudne i że trzeba będzie małemu uczniowi poświęcić więcej czasu, szczególnie w pierwszych miesiącach nauki.

Gdy ciekawość przeradza się w lęk

Dzieci są dumne, że idą do szkoły, ale też niepewne, bo wiedzą, że czekają je nowe wyzwania.
– Lęki biorą się najczęściej z niewiedzy. Boimy się tego, co nie jest nam znane. Dziecko może bać się nowych kolegów i obowiązków. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób rodzice z nim o tym rozmawiają. Jeśli powiemy, że szkoła niewiele różni się od przedszkola, to oczywiście pierwszego dnia malec poczuje wielkie rozczarowanie. Lepiej przedstawić zarówno różnice, jak i elementy wspólne – podpowiada pedagog.
Oprócz opowiadania o tym, jak wygląda szkoła i co tam może malucha spotkać, warto wcześniej odwiedzić szkołę i np. pokazać drogę do klasy. Dobrze też sięgnąć po literaturę, np. bajki dla dzieci, które przybliżają ten temat. Podczas zabawy lalkami i misiami można przećwiczyć w domu różne szkolne sytuacje, np. kiedy nieznany kolega podchodzi do dziecka i zaprasza do zabawy, kiedy pani zadaje pytanie, na które malec nie zna odpowiedzi itd.
Miłym elementem przygotowań do szkoły są zakupy. – Pozwólmy, by pociecha sama zdecydowała, jak mają wyglądać piórnik i zeszyty. Wszystko oczywiście z umiarem. Trzeba pamiętać, że z wybranych rzeczy dziecko będzie na co dzień korzystać, więc powinny być trwałe i praktyczne, a nie tylko kolorowe i błyszczące – radzi Anna Jankowska. Warto również zadbać o przygotowanie stanowiska do odrabiania lekcji.

Przyzwyczajać do systematyczności

Pierwsze dni w szkole mogą być wspaniałym przeżyciem, ale też lekcją dla dziecka, które  się uczy, że po pierwszym zachłyśnięciu się nowością przychodzi czas pracy i rutyny. Niektórym małym uczniom szkoła przestaje się wtedy podobać i nie chcą chodzić na lekcje. Dorośli pod żadnym pozorem nie powinni wówczas ustępować. Przedszkolak może wprawdzie opuścić jeden dzień w zajęciach, ale każda nieobecność w szkole może nawarstwiać stresy i obowiązki. Dlatego warto przyzwyczajać dziecko do systematyczności.
– Oczywiście mały uczeń może się buntować, bo trzeba siedzieć grzecznie w ławce zamiast brykać po sali, przerwy są za krótkie, a lekcje czasem się dłużą i nie można pogadać z kolegą. Dla żywiołowego dziecka 45-minutowa lekcja to wyzwanie. Jednak litowanie się nad nim z tego powodu sprawi, że poczuje, iż dzieje mu się krzywda. Raczej należy tłumaczyć, że to zupełnie normalne, i uczyć oddzielania pracy na lekcji od odpoczynku – radzi Jankowska.
Pierwszoklasista musi się nauczyć m.in. odrabiania lekcji. – Jest jeszcze zbyt mały, by samodzielnie zorganizować sobie pracę, dlatego starsi powinni mu pokazać, kiedy jest najlepsza pora do nauki i od czego zacząć. Na pewno prace domowe należy odrabiać w spokoju i skupieniu, a nie np. w kuchni lub dużym pokoju, gdzie inni oglądają telewizję albo się bawią. Należy oczywiście maluchowi pomagać, ale nie wyręczać go. Rolą dorosłego jest codzienne pilnowanie i sprawdzanie, co było zadane i z czym pociecha ma kłopoty. W przeciwnym razie dziecko szybko się zniechęci do nauki i szkoły – mówi pedagog.

Wspierać i zachęcać

Siedmiolatek łatwo się zniechęca, dlatego bardzo ważne są dla niego pochwały, nawet jeśli odnosi drobne sukcesy. Zachęcanie do pokonywania przeszkód i podejmowania kolejnych prób w przypadku niepowodzeń pozwala malcowi budować poczucie bezpieczeństwa.
– Kilkulatek, który ma trudności w opanowaniu materiału, nigdy nie powinien słyszeć „Za mało się starasz. Skoro inni już się nauczyli alfabetu, to znaczy, że jesteś leniwy". Wsparcie, zwłaszcza w kłopotach, jest podstawą pozytywnego myślenia o sobie, tym bardziej w kontekście obowiązków szkolnych – mówi Anna Jankowska.
Rodzice nie powinni też porównywać dziecka do innych. Maluch musi wiedzieć, że mama i tata zawsze mu pomogą i dodadzą otuchy. Wsparcie psychiczne w tym wieku ma ogromne znaczenie. – Przyszły uczeń przechodzi przemianę z przedszkolaka w „dorosłego", a rodzice muszą go wspierać w pokonywaniu trudności i dawać do zrozumienia, że w niego wierzą, nawet jeśli nowych rzeczy nie opanuje za pierwszym razem. Wówczas kilkulatek doceni, że trud włożony w naukę się opłaca – dodaje specjalistka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA