fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Huśtawka nastrojów na rynku metali i ropy

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Gdy złoto jest rekordowo drogie, tanieje miedź i ropa. Kierowcy mają więc w końcu szansę tankować taniej
We wtorek na rynku metali i ropy trwała swoista huśtawka nastrojów. Notowania to rosły, to spadały. Gdy na europejskich giełdach rano kluczowe indeksy traciły na wartości, złoto gwałtownie drożało, a ropa taniała. Po południu wraz z poprawą nastrojów na giełdach sytuacja na rynku metali i ropy uspokoiła się. Przed południem notowania złota biły kolejny rekord – 1778 dol. za uncję, ale po południu cena osiągnęła poziom 1739 dol. Choć ciągle jest wyjątkowo drogie i widać na rynku oznaki paniki, to jednak część analityków wskazuje na możliwość uspokojenia sytuacji. Platyna zyskała na wartości 1,5 proc., do 1738 dolarów za uncję. Staniało srebro – o 2,8 proc.
Obawy przed światową recesją  spowodowały wczoraj gwałtowny spadek notowań ropy, ale tylko przed południem. W Londynie za baryłkę ropy typu Brent płacono 98,7 dol., czyli o 5 dol. mniej  niż dzień wcześniej. Był to poziom nienotowany od pół roku. Obniżce sprzyjały informacje z rynku naftowego. OPEC, który dostarcza światu jedną trzecią potrzebnej ropy, poinformował o obniżeniu prognozy popytu na 2011 rok właśnie z powodu pogarszających się perspektyw dla światowej gospodarki.
Według analiz OPEC globalne zapotrzebowanie na ropę wzrośnie tylko o 1,21 mln baryłek dziennie , co oznacza obniżenie prognozy o 150 tys. baryłek.  Natomiast w przyszłym roku popyt może wzrosnąć tylko minimalnie – o 20 tys. baryłek. Przewidywania OPEC pojawiły się w szczególnym momencie, równocześnie z informacjami o wzroście wydobycia surowca w lipcu w państwach należących do kartelu.
Po południu sytuacja na londyńskiej giełdzie radykalnie się zmieniła i zamiast obniżki notowań ropy – wzrosły o 0,3 proc., do ponad 104 dol. za baryłkę. Mimo to polscy kierowcy mają powody do zadowolenia – według ekspertów na stacjach paliwo powinno stanieć w najbliższych dniach. Tym bardziej że na zagranicznych giełdach też staniało. Z danych łódzkiego Biura Reflex, monitorującego rynek, wynika, że  obecnie tona benzyny kosztuje 991 dol.,  a oleju napędowego – ok. 920 dol. Podczas gdy jeszcze tydzień temu ceny były wyższe o ok. 100 dol.
– Gdyby te notowania się  utrzymały, a baryłka Brent kosztowała w granicach 100 dol., to na długi weekend i tuż po nim paliwo na naszych stacjach powinno stanieć o kilka groszy na litrze – mówi Urszula Cieśla z Refleksu.  Na radykalne spadki cen liczyć nie można, a  litr benzyny będzie kosztować średnio w  kraju ok. 5,2 zł. Z kolei na rynku miedzi, choć rano wydawało się, że cena znów – jak w poniedziałek – gwałtownie spadnie, tak się nie stało.
Wprawdzie rano na londyńskiej giełdzie  płacono za tonę  8446 dol., zatem spadek wyniósł 4,7 proc., a cena była najniższa od początku grudnia 2010 r.  Ostatecznie jednak notowania wzrosły  o 0,4 proc. – Wszystko zależy od sytuacji i zachowania  graczy na rynkach finansowych. Jeśli paniczna wyprzedaż akcji, by odzyskać gotówkę, będzie trwać, to będziemy świadkami gwałtownego spadku cen metali – uważa Daniel Briesemann, analityk niemieckiego Commerzbanku. Notowania miedzi w  tym tygodniu spadły o 2 proc. i są niższe o ponad 8 proc. niż rok temu.  Francuski Credit Agricole przypomina, że „niskie ceny to dobra zakupowa okazja". Aluminium zdrożało o 1,7 proc., do 2419 dol. za tonę.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA