fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Syn to u nas zabezpieczenie na starość

Archiwum
Matki na masową skalę decydują się na aborcję albo są do niej zmuszane, kiedy na świat ma przyjść dziewczynka - mówi prof. Rajni Palriwala
Rz: W wielu kulturach narodziny syna są witane z większą radością niż córki. Ale w Indiach rodzice robią wszystko, aby córki na świat nie przychodziły
Rajni Palriwala: To, niestety, prawda. Matki na masową skalę decydują się na aborcję albo są do niej zmuszane, kiedy na świat ma przyjść dziewczynka. Jeśli dziewczynka się urodzi, często jest zaniedbywana przez rodziców, co czasem kończy się śmiercią. Statystyki pokazują, że dziewczynki umierają częściej niż chłopcy. Biedne wiejskie rodziny, jeśli już mają wydawać pieniądze na lekarza lub lekarstwa, to wydadzą je, kiedy choruje syn. Czasem zaniedbywanie dziewczynek jest świadome, a czasem wynika z zakorzenionych przekonań, że chłopcy są słabsi i wymagają większej troski.
Ostatnio pojawiły się informacje, że niektórzy rodzice zmieniają dziewczynkom płeć.
W Indiach na masową skalę próbuje się decydować o płci dziecka. Z pewnością są i takie skrajne przypadki, jak poddawanie dzieci operacjom. Ale to raczej margines. Jeśli ktoś ma pieniądze, to raczej spróbowałby postanowić o płci dziecka, np. decydując się na zapłodnienie in vitro.
Skąd tak silna niechęć do dziewczynek?
Od wielu lat w Indiach wprowadzana jest polityka ograniczania liczby urodzeń. Kiedy rodzice mają się zdecydować na jedno, góra dwójkę dzieci, to chcą mieć chłopców. Przede wszystkim dlatego, że to syn ma się zaopiekować nimi na starość. To istotna spra- wa w kraju, w którym system socjalny i emerytalny praktycznie nie istnieje albo nie jest dostępny dla ludzi ze wsi. Syn jest lepszy, bo mężczyźnie łatwiej znaleźć pracę i więcej zarabia. A dziewczynka opuści dom. Nie dość, że po wyjściu za mąż będzie się zajmować inną rodziną, to jeszcze trzeba jej zapewnić ogromny posag.
Co władze robią, aby ograniczyć stygmatyzowanie dziewczynek?
Mamy wiele świetnych przepisów na papierze. Ale ci, którzy powinni odpowiadać za ich wdrażanie, czerpią zyski z gigantycznego przemysłu, jakim są aborcje, zapłodnienia in vitro czy badania usg, które mają pomóc w ustaleniu płci. Wszyscy wiedzą, które kliniki i którzy lekarze dokonują nielegalnych aborcji. Niestety, nie ma woli politycznej, aby z tym walczyć. W efekcie kolejne spisy powszechne od kilkudziesięciu lat pokazują, że dysproporcja w liczbie urodzin chłopców i dziewczynek stale się pogłębia.
Prof. Rajni Palriwala, University of Delhi, jest socjologiem. Zajmuje się głównie problemami kobiet
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA