fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Lotnisko lepsze od teleskopu

Jakub Cholewiński, miłośnik spottingu (fotografowanie samolotów)
W piątek z Paryża do Warszawy przyleciał najnowocześniejszy samolot świata – Dreamliner 787. Widział go pan?
Jakub Cholewiński: Oczywiście. Wyjechałem z Łodzi o piątej rano, by zobaczyć ten przylot. Maszyna jest nie tylko dużo większa niż boeingi 767, które latają w polskich liniach, ale i znacznie cichsza. Wrażenie robi też potężna rozpiętość skrzydeł.
Samoloty cały czas fascynują ludzi. Dlaczego zainteresowały pana?
Wszystko zaczęło się w 2009 roku, kiedy rozbił się airbus A330 francuskich linii lotniczych Air France. Zacząłem wtedy przeglądać fora internetowe, gdzie trafiłem na miłośników robienia zdjęć samolotom na wysokościach przelotowych, czyli znajdującym się około 12 tys. metrów nad ziemią. Kupiłem sobie teleskop, ale prawdziwego bakcyla złapałem, gdy zacząłem robić zdjęcia samolotom na lotnisku.
Co takiego jest w tym ciekawego?
Oglądając samoloty przez teleskop, możemy zobaczyć jedynie napisy, a na lotnisku obserwujemy maszynę z bliska. Niesamowity jest dźwięk wskazujący na moc silników. Szczególnie lubię moment lądowania.
Najwięksi fani spottingu znają ponoć nawet rozkład korytarzy powietrznych, na jakie podzielona jest Polska. Pan też je zna?
Tak, mieszkam pod korytarzem lotniczym UL 980. To jedna z najczęściej uczęszczanych, obok UL 984 czy UM 860, dróg lotniczych w Polsce. Latają tędy samoloty z Dalekiego Wschodu do Londynu czy dalej za Atlantyk.
Jaki samolot najbardziej utkwił panu w pamięci?
Airbus A380 – pierwszy tego rodzaju samolot zakupiony przez Lufthansę. Był to lot pokazowy z Frankfurtu do Warszawy i dalej na Maltę. Mimo niesprzyjającej pogody prezentował się niesamowicie. Ta konstrukcja, ten głos silników.
Dokąd najbardziej chciałby pan pojechać na fotografowanie samolotów?
Do Amsterdamu na lotnisko Schiphol. To miejsce najlepiej nadaje się do robienia zdjęć, bo w przeważającej części nie jest otoczone siatką. Fotografującego i lotnisko dzieli tylko wał z wodą. No i można tam zobaczyć maszyny, jakich nie ma w Polsce, choćby samolot z największymi silnikami Boeing 77W.
A w Polsce?
W okolice Krakowa lub Tarnowa, gdzie przebiega droga UL 984. Latają tam airbusy 340-300 czy boeing 747 cargolux, których nie ma w moim regionie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA