fbTrack

Wybory parlamentarne 2011

Tomasz Poręba, szef kampanii wyborczej PiS

ROL
Tomasz Poręba, szef kampanii wyborczej PiS, był piłkarzem. – Ale nie gra zespołowo, tylko na lidera – mówią inni europosłowie
"Ciacho" – mówi o Tomaszu Porębie jedna z młodszych parlamentarzystek tej partii.
– Pewnie, że jest przystojny – potwierdza posłanka Jolanta Szczypińska, wiceszefowa Klubu PiS, chociaż zaznacza, że sama "mu się nie przyglądała". – Niech pan tego nie pisze, bo jak moja żona Agnieszka to przeczyta, będę miał szlaban na pojawianie się w Warszawie – śmieje się sam Poręba.

Znany nieznany

Kiedy w ubiegłym tygodniu portal Wpolityce.pl ujawnił, a Jarosław Kaczyński oficjalnie potwierdził, że eurodeputowany będzie kierował pracami sztabu wyborczego PiS, w partii zapanowała konsternacja. Bo europoseł nie jest osobą z pierwszych stron gazet. – Nie można mówić, że jest nieznany, bo chociaż może nie występuje zbyt często w polskiej telewizji, to jest aktywny w polityce europejskiej – przekonuje jednak poseł Jarosław Zieliński, członek Komitetu Politycznego PiS. Jeden z bliskich współpracowników prezesa PiS : – W tych wyborach o zwycięstwie mogą przesądzić ludzie młodzi, wykształceni, którzy w 2007 r. poparli PO, a teraz są nią rozczarowani. Nominacja dla Tomka to ukłon w ich stronę.

Mocny w językach

38-letni Tomasz Poręba na Akademii Pedagogicznej w Krakowie ukończył najpierw historię, a później politologię, zrobił też studia specjalne z zakresu dziennikarstwa. Odbył również podyplomowe studia europejskie zorganizowane wspólnie przez Uniwersytet w Maastricht i Uniwersytet Warszawski. Pracował w Departamencie Analiz Programowych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (2000 r.), a później przez pewien czas w IPN. Biegle włada językami angielskim i francuskim. W 2009 r. w kampanii wyborczej wyzwał głównych konkurentów na debatę w języku angielskim. Krzaklewski tłumaczył się brakiem czasu. Dwójka na liście PO Elżbieta Łukaciejewska przyznała, że nie posługuje się angielskim na tyle dobrze, by zmierzyć się z Porębą. Jeszcze w czasie studiów grał w piłkę w III-ligowych małopolskich klubach, m.in. Kablu Kraków, Karpatach Siepraw oraz Górniku Wieliczka. Znający go eurodeputowani mówią, że w polityce Poręby nie cechuje gra zespołowa. – Gra tylko na kapitana, w tym wypadku na prezesa. I ma ciąg na polityczną bramkę, grywa ostro, na pograniczu faulu – mówi jeden z eurodeputowanych. W 2004 r. Poręba wyjechał do Parlamentu Europejskiego, gdzie pracował jako doradca w sekretariacie grupy politycznej Unia na rzecz Europy Narodów. W tym czasie uważany był za członka frakcji byłych spin doktorów w PiS: Adama Bielana i Michała Kamińskiego. Pogłoski o związkach z nimi sprawiły, że w audycji Radia Maryja przed wyborami w 2009 r. jeden z zakonników zasugerował, iż nie warto na niego głosować. Znajomi Poręby mówią, że mocno go to zabolało. W parlamencie jest znany z katolickich poglądów. Poręba był inicjatorem oświadczenia delegacji PiS w PE potępiającego decyzję Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, która nakazywała usunięcie krzyży ze szkół we Włoszech. W 2010 r., kiedy Bielan i Kamiński popadli w niełaskę Kaczyńskiego, zdecydowanie się od nich odsunął. – W 2004 r. byłem urzędnikiem, a oni byli szefami naszej grupy w PE, więc współpracowaliśmy. Ale była to raczej współpraca merytoryczna, a nie jakieś związki – tłumaczy. Bielan dziś o Porębie wypowiada się ciepło: – Pracowity, inteligentny, bardzo skromny. Świetnie sobie radził w europarlamencie. Umie poruszać się w tym urzędniczym świecie. W 2009 r. Poręba stoczył ciężką walkę o pierwsze miejsce na podkarpackiej liście PiS.

Z poparciem prezesa Kaczyńskiego

– Gdyby nie zdecydowane poparcie Kaczyńskiego, jedynki Poręba by nie dostał. Wiele osób patrzyło na niego bardzo krzywo – opowiada jeden z działaczy. – Wielu twierdziło nawet, że się nie dostanie. Tymczasem on zebrał 85 tys. głosów. Najlepszy wynik w regionie – dodaje Bielan. W ubiegłym roku po napisaniu przez europosła Marka Migalskiego listu krytykującego Jarosława Kaczyńskiego Poręba wraz z eurodeputowanym prof. Ryszardem Legutką złożył wniosek o wyrzucenie Migalskiego z polskiej frakcji. Marek Migalski nie ma o nim dobrego zdania. – Jako PJN możemy się tylko cieszyć, że to on zajmie się kampanią PiS, bo to oznacza, że będzie ona taka jak on sam: nudna i przewidywalna – mówi "Rz" europoseł. – On jest takim wzorcem polityka, jakich chce mieć w PiS Jarosław Kaczyński: technokrata, bez specjalnych ambicji i absolutnie posłuszny. Drugi Mariusz Błaszczak. Czy Poręba poradzi sobie w kampanii wyborczej? Wewnątrz PiS są przekonani, że tak. – Inaczej niż Kluzik-Rostkowska skupi się na naszym zwycięstwie, a nie tworzeniu własnych frakcji – mówi członek Komitetu Politycznego PiS. Wątpliwości ma eurodeputowany Bogusław Sonik (PO). – Kampanie w Polsce są raczej w amerykańskim stylu – mówi. – Opierają się na PR, walce na wizerunki. Nie wiem, jak sobie z tym da radę. W PE pracuje się zupełnie inaczej. Tu liczy się doświadczenie i wiedza – podkreśla. Ale dodaje: – Tak się na wojnie czasem dzieje, że porucznik zostaje nagle generałem i musi się sprawdzić. Tomasz Poręba jest w podobnej sytuacji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL