fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Fotoreporter musi być wiarygodny

Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała
Z Cezarym Sokołowskim, przewodniczącym jury konkursu BZ WBK Press Foto 2011, rozmawia Paulina Wilk
W minionym roku doniesienia polskich mediów zdominowały dwa tragiczne wydarzenia – katastrofa prezydenckiego samolotu i powódź. Jak to  się odbiło na nadesłanych do konkursu zdjęciach?
Cezary Sokołowski: Byłem mile zaskoczony różnorodnością zgłoszeń, poziom konkursu oceniam wysoko. Ale oczywiście fotografowie i my, jurorzy, byliśmy pod wpływem historii przykuwających uwagę Polaków. To dało o sobie znać w wynikach konkursu, szczególnie w kategorii Wydarzenia. Nagrodziliśmy m.in. fotoreportaże z powodzi w Tarnobrzegu, zdjęcia żałoby po katastrofie smoleńskiej i relacje z kampanii prezydenckiej.
Czyli najlepsze zdjęcia to te zrobione w ważnych chwilach?
Fotoreporter musi mieć szczęście, znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie. Nagrodę Główną zdobyło zdjęcie zrobione przez Jacka Szydłowskiego w zniszczonej przez powódź szkole w Wilkowie. Ale ta fotografia jest uniwersalna, prowokuje do zadania istotnych pytań. Nagroda dla Szydłowskiego, to dowód, że nie trzeba być na miejscu „przed falą", nie trzeba być pierwszym. Powtarzam fotoreporterom, by robili zdjęcia „obok" tematu. Najciekawsze dzieje się zawsze gdzieś na marginesie.
A zadaniem fotoreportera jest chwytać perełki.
Ale pomysłowość fotoreporterów ograniczają realia i coraz większa schematyczność mediów. Agencje zamawiają konkretne zdjęcia i te najczęściej publikują.
Cezary Sokołowski: To faktycznie wyzwanie i w środowisku fotoreporterów powinna się rozpocząć dyskusja o tym, jak dziś pracować. Zachęcam młodszych kolegów, żeby mimo wszystko robili niestandardowe zdjęcia i wrzucali je do serwisów. Może nie zostaną opublikowane od razu, ale jeśli są dobre, wypłyną za jakiś czas. Szansą dla fotografów są też konkursy. To okazja, żeby ze swojego dorobku wybrać wyjątkowe zdjęcia i je pokazać.
Konkursy to odświętne okazje, ale czy na co dzień fotografia prasowa nie staje się po prostu nudna?
Przede wszystkim boli mnie, że zdjęć jest za mało. W polskich gazetach są zastępowane kolorowymi wykresami. Tymczasem na świecie pierwsze strony dzienników wciąż zdobią duże zdjęcia.
Od połowy XX wieku światem informacji rządzi obraz. Fotografia w najbardziej obiektywny i wiarygodny sposób prezentuje rzeczywistość. Oczywiście pod warunkiem, że nie jest spreparowana. Techniczne modyfikowanie zdjęć to teraz jeden z największych problemów. Uważam, że do konkursów nie powinny być przyjmowane fotografie zmieniane komputerowo, a jeśli już, to trzeba stworzyć dla nich osobną kategorię.
Wierzy pan, że pochód technologii można jeszcze powstrzymać?
Można, jeśli wszyscy: fotoreporterzy, fotoedytorzy, wydawcy i dziennikarze ustalimy takie reguły gry. Wiem, że manipulowanie zdjęciami jest zbyt powszechne, by mogło zniknąć.
Ale odbiorcom należy się informacja, choćby w postaci małej adnotacji. W przeciwnym razie mamy do czynienia z oszustwem, a fotoreporter musi być wiarygodny.
A więc przyszłość fotografii jest zagrożona?
Wierzę, że nie będzie tak źle, i że moi koledzy po fachu będą zajmowali się fotografowaniem, a nie preparowaniem rzeczywistości. Tegoroczna edycja konkursu pokazała, że w Polsce jest wielu indywidualistów. Jeżdżą po świecie i bez względu na to, czy są tam, gdzie dzieją się ważne rzeczy, czy wydeptują własne ścieżki, przywożą świetne zdjęcia.
W dobie zaawansowanej technologii, co jest unikalną umiejętnością fotoreportera?
Zdolność obserwowania świata, dostrzegania niezwykłych zdarzeń. Trzeba mieć zawsze otwarte oczy.
rozmawiła Paulina Wilk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA