fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Totart i kontrkultura schyłku PRL - recenzja

Krzysztof Skiba, Jarosław Janiszewski, Paweł „Konjo” Konnak Artyści, wariaci, anarchiści. Opowieść o gdańskiej alternatywie lat 80-tych Narodowe Centrum Kultury 2010
__Archiwum__
Trzech autorów, trzy opowieści i trzy aspekty młodzieżowej kontrkultury. Książka „Artyści, wariaci, anarchiści" pokazuje, że Gdańsk u schyłku komunizmu to nie tylko miasto „Solidarności".
Jarosław Janiszewski, Paweł Konnak i Krzysztof Skiba dorastali w Trójmieście w latach 80. Zafascynowani kulturą punk, otwarci na sztukę, szukali miejsca na realizację swoich marzeń i artystycznych planów.
Janiszewski założył rockowy zespół Bielizna. Konnak – grupę artystyczną Totart. Skiba tworzył młodzieżowe teatry, po wyjeździe na studia do Łodzi organizował happeningi Pomarańczowej Alternatywy. Ich anarchizująca sztuka, tworzona wbrew panującej wokół dusznej atmosferze, była wymownym świadectwem przemian systemowych.
Trójmiasto było w latach 80. jednym z najważniejszych miast na mapie polskiej kontrkultury. Z opisywanej przez Janiszewskiego gdańskiej sceny alternatywnej wywodzą się tak różnorodne postaci, jak filar polskiego rocka Olaf Deriglasoff czy awangardowy jazzman Mikołaj Trzaska.
Książka uświadamia, że skandalizujące happeningi Totartu nie były jedynie studenckimi zabawami. Większość gdańskich anarchistów w latach 80. dłużej lub krócej siedziała w więzieniu. Gdy w 1985 roku członkowie RSA postanowili zablokować pochód pierwszomajowy, doszło do regularnej bitwy z milicją, podczas której śmierć poniosło dwóch funkcjonariuszy ZOMO. Autorzy, opisując te wydarzenia, unikają jednak patosu, stawiają raczej na anegdotę.
Cała trójka autorów spisała swoje wspomnienia językiem punkowych zinów – językiem, w którym to co plebejskie miesza się z tym, co wysokie, a od precyzji wypowiedzi wyżej ceniona jest kwiecistość porównań i metafor. Dla osób nieobeznanych z taką stylistyką lektura może początkowo być ciężką przeprawą. Warto jednak zmierzyć się z tym tekstem, żeby poznać historię często pomijaną w opisach ostatnich lat PRL – historię młodych ludzi dorastających u schyłku komunizmu, z jednej strony zniechęconych beznadzieją butwiejącego systemu, a z drugiej – niemogących odnaleźć dla siebie miejsca w zbiorowych modlitwach pod kościołem św. Brygidy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA