fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Pat w rozmowach Kijowa z Moskwą

__Archiwum__
Władzom Ukrainy nie udało się skłonić Rosjan do obniżek cen gazu. W Kijowie mówią o alternatywnych źródłach dostaw
– Sprawa dywersyfikacji dostaw jest dla nas ważna. Jesteśmy w 100 procentach uzależnieni od rosyjskiego gazu i ropy – ogłosił wczoraj ukraiński premier Mykoła Azarow.
Mówił o rozmowach Ukrainy z państwami Azji Środkowej, a także planowanej budowie terminalu LNG na wybrzeżu Morza Czarnego.
Wtorkowe negocjacje Mykoły Azarowa i rosyjskiego premiera Władimira Putina dotyczące obniżek cen gazu – jak pisały gazety – „zabrnęły w ślepą uliczkę".
Putin groził, że Gazprom może „w ogóle zrezygnować z tranzytu surowca do Unii przez ukraińskie terytorium". Mówił o gazociągu Nord Stream i o tym, że w niedalekiej przyszłości Rosja „nie będzie musiała płacić za tranzyt 54 mld m sześc. gazu rocznie".
Azarow przypomniał rosyjskiemu koledze, że gospodarki obu państw „są od siebie zbytnio uzależnione".
Ukraina zamierza zwrócić się o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gdyby Rosja drastycznie podniosła opłaty za surowiec. – Jeśli Polska płaci za gaz 350 dol., sprawiedliwa cena dla ukraińskiej gospodarki powinna wynosić 200 – 300 dol. – mówił Azarow agencji Reuters. Gazprom zapowiada, że cena gazu dla Ukrainy w IV kwartale 2011 r. wzrośnie do 400 dol. za 1 m  sześc.. Wczoraj gazeta „Kommiersant-Ukraina" pisała o dwóch propozycjach Kijowa złożonych władzom Rosji. Minister energetyki i przemysłu węglowego Ukrainy Jurij Bojko proponował renegocjację kontraktu lub tranzyt gazu z państw Azji Środkowej przez Rosję na Ukrainę. W przypadku odmowy Kijów rozważa podniesienie stawek tranzytowych.
Ukraińcy twierdzą, że mogliby sprowadzać z Azji Środkowej 25 – 30 mld m3 gazu rocznie po 200 – 220 dol. za 1000 m  sześc.
Propozycje Bojki zostały odrzucone. Putin mówił, że „piłka jest po stronie ukraińskiej", dając do zrozumienia, że zaproszenie Ukrainy do unii celnej z udziałem Rosji, Białorusi i Kazachstanu jest „aktualne".
Tegoroczne dostawy gazu z Rosji na Ukrainę sięgną 50 mld m sześc. Eksperci w Moskwie twierdzą, że to więcej, niż kupuje którekolwiek z państw Europy Wschodniej, dlatego Gazprom nie zrezygnuje z rynku ukraińskiego. Radzą władzom w Kijowie nie podpisywać aneksu do umowy w sprawie wielkości dostaw w 2012 r., co może skłonić Kreml do ustępstw.
Doradca byłego prezydenta Wiktora Juszczenki Bohdan Sokołowski prognozuje, że Rosja nie zgodzi się na zmiany w kontrakcie do czasu jego wygaśnięcia w 2019 r.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA