Warszawa

Miasto: jak nie kupimy górki, to usypiemy nową

Rzeczpospolita
Urzędnicy rozpoczynają negocjacje w sprawie odkupienia górki w parku Szczęśliwickim. Ratusz nie wyklucza jednak budowy nowego stoku dla narciarzy
Już drugi sezon sztuczny stok narciarski na Górce Szczęśliwickiej nie będzie służyć warszawiakom. Jedyne tego typu miejsce w stolicy stoi bezużytecznie z powodu konfliktu między ratuszem a dzierżawcą górki Energopolem-Trade.
W firmie twierdzą, że nie opłaca im się prowadzić wyciągu, bo miasto nałożyło zbyt duży podatek od nieruchomości – 90 tys. zł miesięcznie.– Płacimy tak, jakby na tej górce stał drogi pięciogwiazdkowy hotel, a nie wyciąg narciarski – tłumaczy Henryk Żebrowski, prezes zarządu Energopolu-Trade SA.
W ratuszu nie przyjmują takiego tłumaczenia do wiadomości. Zdaniem urzędników firma jest sama sobie winna, ponieważ podała bardzo dużą wartość inwestycji. – A wysokość podatku ustala się właśnie na podstawie tego oświadczenia – tłumaczy Marcin Bajko, dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami w ratuszu. Teraz miasto chce samo poprowadzić stok. W bieżącym tygodniu urzędnicy spotkają się po raz pierwszy z przedstawicielami firmy.– Jeżeli Energopol-Trade zaproponuje nam rozsądną cenę, odkupimy stok, jeżeli nie, wybudujemy własną górkę – ujawnia „Rzeczpospolitej” dyrektor Bajko. Za budulec nowej górki posłużyłaby ziemia z budowy metra. Włodarze Warszawy mają już nawet upatrzone miejsce, gdzie zostałaby usypana. Dopóki jednak nie zostaną zakończone rozmowy z Energopolem-Trade nie zostanie ono ujawnione. – Wybudowanie stoku narciarskiego wraz z zapleczem na Górce Szczęśliwickiej kosztowało nas 40 mln zł. Nie chcemy od miasta całej tej sumy, ale na pewno sporą jej część – mówi prezes Żebrowski.Miasto nie ma zamiaru płacić nawet połowy kwoty zaproponowanej przez Energopol. Natomiast w Energopolu są przekonani, że miasto odkupi stok szczęśliwicki tak czy owak. – Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecała to publicznie warszawiakom w czasie kampanii wyborczej – twierdzi Żebrowski. Górkę Szczęśliwicką, w czasie gdy działała, odwiedzało w sezonie zimowym około 50 tysięcy warszawiaków. – Ja pamiętam ten stok jako fajne miejsce, lubiłem tam jeździć. Miasto powinno się tym zainteresować i coś w końcu z tym zrobić. Z chęcią znowu bym tam poszusował – mówi Marek Bielecki, student II roku prawa Wyższej Szkoły Menedżerskiej, narciarz od 10 lat.Takie ośrodki jak Górka Szczęśliwicka (w centrum miasta, ze sztuczną nawierzchnią, wyciągiem oraz urządzeniami do sypania śniegu) są w Polsce trzy, ten w Warszawie oraz w Poznaniu i Bytomiu. Tamte również należą do prywatnych firm, ale świetnie sobie radzą. Poznański stok zarządzany przez firmę Malta Ski, który 21 lutego 2008 roku będzie obchodził 15 lat działalności, przynosi rocznie 10 mln zł dochodu. Jest jednak zakładem pracy chronionej i dlatego nie płaci podatku od nieruchomości. – 40 procent naszych pracowników to osoby, którym musimy tworzyć specjalne miejsca pracy, to także są koszty – tłumaczy Konrad Tuszewski, dyrektor Malta Ski. Zna on dokładnie warszawski obiekt, ponieważ wykonywał na zamówienie Energopolu-Trade plan koncepcyjny zabudowy Górki Szczęśliwickiej. Tuszewski twierdzi, że to nie podatek jest przyczyną problemów warszawskiego stoku i wylicza jednym tchem: – Popełniono tam bardzo dużo błędów marketingowych i handlowych. Wyciąg na przykład nie ma swojego parkingu, a nawierzchnia jest ciemnego koloru, co przyspiesza topnienie śniegu. No i dlaczego ta górka nie nazywa się na przykład Orange-Szczęśliwice? Z tego również są pieniądze. Skomentuj na blog.rp.pl/warszawa
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL