Muzyka

Kiedy Bono śpiewał na żywo „Miss Sarajewo"

EAST NEWS
Słynny koncert U2 dla zapomnianej Bośni ciągle dowodzi, jak wielka może być siła rocka. Właśnie ukazuje się książka „Koncert" – wspomnienie tego wydarzenia
Muharem Bazdulj, autor książki, ma 30 lat. Opisuje wieczór, który stał się pokoleniowym doświadczeniem dla młodzieży z całych Bałkanów. Dziesięć lat temu, 23 września 1997 r., na jeden dzień odblokowane zostały połączenia kolejowe, nieczynne mimo końca wojny. Pomogły dowieźć na sarajewski stadion Koevo 50 tysięcy osób, głównie nasto i dwudziestoparolatków. Specjalne autokary i pociągi przyjeżdżały z Chorwacji, Serbii, Macedonii, Bułgarii; Słoweńcom na tę okoliczność zniesiono wizy.
Podczas wojny młodzi na Bałkanach czuli, że Europa i świat zapomniały o nich, nie udzielając dostatecznej pomocy. Ludzie ginęli w Srebrenicy pod nosem żołnierzy sił pokojowych, w oblężonym przez ponad trzy lata Sarajewie. Miasto, pozbawione kontaktu ze światem, stało się symbolem tego zapomnienia. Natomiast Bono, jako pierwsza rozpoznawana postać z Zachodu, dał mieszkańcom miasta znak, że ich widzi. W 1993 r. z liderem U2 skontaktował się filmowiec Bill Carter, który był w Sarajewie świadkiem zorganizowanego podczas oblężenia konkursu piękności. Do jego filmu dokumentalnego "Miss Sarajevo" Bono napisał tytułową piosenkę, a dzięki specjalnym łączom satelitarnym podczas trasy koncertowej Zoo TV Tour pokazywał Europejczykom zdjęcia kręcone przez Cartera, by zobaczyli, co w tej samej chwili przeżywają ich rówieśnicy w Bośni.
W nagraniu "Miss Sarajevo" wziął udział Luciano Pavarotti. W teledysku kandydatki do tytułu najpiękniejszej dziewczyny z ostrzeliwanego wtedy Sarajewa trzymają w rękach transparent z napisem "Nie pozwólcie im nas zabijać". Po raz pierwszy na żywo Bono zaśpiewał tę piosenkę właśnie w 1997 r. na stadionie w Sarajewie. Źle mu szło, miał problemy z gardłem. Mam nadzieję, że się wam podobało, chociaż nie umiemy tego porządnie zagrać mówił lider U2, gdy muzyka ucichła. Odpowiedział mu zbiorowy krzyk. W serwisie YouTube można zobaczyć nakręcony amatorską kamerą klip tego wykonania. Bono podkreślał, że nie przyjechali się nad nikim litować, bo Sarajewo tętni życiem, jest pełne wykształconych ludzi i należy mu się status europejskiej stolicy. Tam potrzebna jest przede wszystkim normalność. Nie przyjeżdżamy z żadnym wielkim przesłaniem. To miasto i ten koncert należą do przyszłości mówił w wywiadach. Podobnie przywitał tysiące widzów na Koevie. Wszedł ubrany w bokserski płaszcz, z kapturem na głowie, i krzyknął: Pieprzcie przeszłość, całujcie przyszłość. Viva Sarajewo! Koncert nie był wydarzeniem charytatywnym, za bilety trzeba było płacić. Ale kilkakrotnie mniej niż w innych krajach. Bośniackie gazety pisały, że zespół zainwestował w występ około miliona dolarów. To była pierwsza w historii Bośni naprawdę światowa produkcja. Zespół przywiózł blisko 200 techników, kilometry kabli i generatory prądu. Na szczęście, bo żartowano, że wizycie U2 nie podoła elektrownia w bośniackim Kakanju. Z pewnością żaden z wieczorów trasy promującej album "Pop" nie znaczył dla publiczności tyle co ten w Sarajewie. Jednak po wszystkim pojawiła się i krytyka. Część Bośniaków uważała, że występ, owszem, symbolicznie kończył wojnę, ale gdyby nie ona, w ogóle by się nie odbył. Zobacz „Miss Sarajewo" na żywo z Sarajewa.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL