fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Mniej niź połowa Polaków korzysta z ROR

Polskie złotówki
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Wciąż chętniej pożyczamy niż oszczędzamy – wynika z najnowszego sondażu “Rz” na temat korzystania przez Polaków z usług różnych instytucji finansowych
Sytuacja nie zmienia się od prawie dwóch dekad. Chętniej z usług finansowych korzystają osoby z wyższym wykształceniem, mieszkające w większych miastach, niż ci mniej wykształceni i z małych miejscowości, szczególnie rolnicy.  Tak wynika  z badania, jakie dla "Rz" przeprowadziła firma GfK Polonia. Pytaliśmy respondentów, z usług jakich instytucji finansowych korzystali w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Sondaż przeprowadzono w kwietniu.
Różnice pomiędzy grupami użytkowników są ogromne. Z usług banku korzystało 33 proc. osób z podstawowym wykształceniem i 80 proc. ludzi z tytułem magistra. Niepokojące jest, że  sytuacja jest bardzo podobna do tej sprzed ośmiu lat. W podobnym badaniu przeprowadzonym w lipcu 2003 roku wśród osób z wyższym wykształceniem z oferty banków  korzystało 82 proc. badanych, a wśród osób z wykształceniem podstawowym tyle samo, co obecnie.
Prof. Dominika Maison, która bada między innymi postawy finansowe Polaków, zwraca uwagę, że zazwyczaj osoby po studiach są bardziej otwarte na nowe doświadczenia: – A rynek  usług bankowych bardzo szybko się zmienia. Dodatkowo w grupie legitymującej się wykształceniem podstawowym są też ludzie młodzi, którzy jeszcze się uczą, i oni za jakiś czas zaczną korzystać z usług finansowych – mówi prof. Maison.
Grupami, które w jakiś sposób są wykluczone z życia finansowego, są osoby starsze oraz  dorosłe, których edukacja  skończyła się na szkole podstawowej – Po to, by zwiększyć ich chęć korzystania z usług finansowych, potrzebna jest dodatkowa edukacja – dodaje prof. Maison.
A Małgorzata Zaleska, członek zarządu NPB, dodaje: – Większość rolników, poza tymi, którzy korzystają z dotacji unijnych, nie odczuwa potrzeby, ale też nie ma konieczności korzystania  z usług bankowych.
Zdaniem ekonomistki dla części pracowników pierwszym impulsem do założenia konta  osobistego jest postępowanie pracodawców: – Obligatoryjnie wysyłają im wynagrodzenie na konto bankowe.  Wtedy nie mają wyboru – mówi.

Jest nam trochę wszystko jedno

Ludzie młodzi, którzy albo jeszcze nie są pełnoletni, albo właśnie skończyli 18 lat, także niezbyt licznie korzystają z usług banków (36 proc.) czy majątkowych towarzystw ubezpieczeniowych (7 proc.). Oni też najczęściej (aż 63 proc.) nie mają rozeznania w świecie instytucji finansowych. Czasem trudno jest im wręcz odpowiedzieć, czy korzystali z ich usług czy nie.
Podobnego rozeznania nie ma też ponad połowa (55 proc.) osób, które skończyły 66 lat. Najstarsi jednak, choć rzadko, sięgają po usługi finansowe (klientami banków jest co prawda 41 proc. z nich, ale rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy ma tylko co szósty nestor), czynią to jednak bardziej świadomie. Po 2 proc. osób starszych współpracuje ze SKOK i majątkowymi funduszami ubezpieczeniowych, a 6 proc. ma jednostki TFI. Co istotne, jeśli podejmują decyzje finansowe, to zawsze bez pośrednictwa domów maklerskich czy  instytucji doradczych.

Rozsądniej z kartami

Liderami – posiadaczami ROR są urzędnicy (80 proc.), a nie kadra zarządzająca. Najmniej rachunków mają rolnicy (31 proc.) oraz osoby bezrobotne (31 proc.).
Choć najpopularniejszą formą korzystania z usług finansowych są wciąż konta bankowe i karty kredytowe, to z badania widać, jak spowolnienie gospodarcze wpłynęło na zahamowanie  dynamiki wzrostu sprzedaży plastikowych pieniędzy.
W ubiegłym roku po raz pierwszy od wielu lat zmniejszyła się liczba kart płatniczych. Pod koniec roku mieliśmy w portfelach 32 mln aktywnych kart, podczas gdy dwa lata temu  było ich 33,2 mln.
W naszym badaniu 39 proc. pytanych przyznało ze korzystało w ciągu ostatnich 12 miesięcy z kart płatniczych czy kredytowych. Nieco więcej było przy tym mężczyzn (42 proc.) niż kobiet. Najbardziej plastikowe pieniądze lubią 20 – 39-latkowie, ma je w portfelu ponad połowa z nich.
Także popularność kart ma wyraźny związek z wykształceniem, dochodami oraz pozycją zawodową.  Ma je 55 proc. spośród osób, których budżet domowy netto wynosi 3,5 tys. zł lub więcej, i co piąta rodzina, w której dochód netto na gospodarstwo domowe to mniej niż 1,5 tys. zł Karty są bardziej popularne w wielkich miastach (w Warszawie ma je 63 proc. badanych) niż w małych (35 proc.) i na wsi – 34 proc.
– Kryzys spowodował, że część osób odczuła stres płacowy, coraz trudniej było im spłacać kredyt na karcie,  część wpadła w spiralę zadłużenia. Taka sytuacja wymusza racjonalizację sposobu wydawania pieniędzy – przypomina Maciej Krzak, wykładowca Uczelni Łazarskiego w Warszawie oraz  ekonomista fundacji CASE. – Ale pamięć ludzka bywa zawodna, nie wiadomo więc, na jak długo takie doświadczenia będą miały znaczenie.
Z  ostatniego kwietniowego badania Instytutu Rozwoju Gospodarczego i Konfederacji Przedsiębiorstw Finansowych wynika, iż procent  gospodarstw domowych deklarujących problemy z obsługą zobowiązań wciąż rośnie. W styczniu było to 12 proc., a w kwietniu 18 proc. Spada także odsetek obsługujących zobowiązania bezproblemowo, obecnie wynosi 50 proc., kwartał wcześniej o 3 pkt proc. więcej.

Lubiane pożyczki

Z badania wynika, iż to 30-latki najczęściej zaczynają oszczędzać, inwestować czy pożyczać pieniądze. Co trzecia osoba, która ma 30 – 39 lat, w ciągu ostatniego roku wzięła lub spłacała kredyt konsumpcyjny,  podczas gdy średnia to 20 proc.  Co ciekawe, kredyt ma co dziewiąta osoba, która skończyła 66 lat, i co siódma, która ma od 60 do 65 lat.
Częściej z pożyczek korzystają rodziny, które mają trójkę i więcej dzieci – 31 proc., a rzadziej bezdzietne – 13 proc.
Tylko 1 proc. respondentów zaciągnęło lub spłacało kredyt na działalność gospodarczą. Popularniejsza jest pożyczka hipoteczna. Po 3 proc. respondentów ma kredyt złotówkowy lub walutowy na dom lub mieszkanie. Z innych analiz wynika, że jest to ponad 1,5 mln Polaków.  Tu też datą  graniczną większego zaciągania kredytów jest skończenie 30 lat.

Mało popularne polisy

Znacznie rzadziej oszczędzamy, niż wydajemy pieniądze.  Tylko co siódma osoba kupiła lub posiadała w ciągu ostatnich 12 miesięcy polisę na życie. Częściej ubezpieczają się panowie (17 proc.) niż panie (12 proc.).
Najbardziej popularne są one wśród 30-latków. Polisę ma co czwarty z nich, wśród osób starszych ma ją 8 proc. osób w wieku 60 – 65 lat i 7 proc. spośród tych, które skończyły 66 lat. Polisy najbardziej popularne są wśród właścicieli i dyrektorów (33 proc.) oraz pracowników umysłowych (24 proc.). Nie cieszą się wzięciem wśród rolników – 9 proc. Inne umowy ubezpieczeniowe są jeszcze mniej popularne. Ma je 14 proc. panów i 9 proc. pań.
Powszechność takiego zabezpieczenia zwiększa się z poziomem wykształcenia. Ma je co 20. osoba po szkole podstawowej i co czwarta po studiach.
 
Dużo do zrobienia
Choć istnieje wiele definicji wykluczenia finansowego, to najczęściej odnosi się je do korzystania z podstawowych usług finansowych, takich jak np. konto bankowe. Ale spowolnienie gospodarcze pokazało, że narasta inny wymiar wykluczenia finansowego, a w efekcie społecznego: nadmierne zadłużanie się i problemy ze spłatą kredytów. Zdaniem ekonomistów główne przyczyny wykluczenia finansowego w Polsce to: koszty usługi bankowej (koszty prowadzenia rachunku bankowego), niska świadomość finansowa, niski poziom dochodów (w tym brak stałego zatrudnienia lub bezrobocie), zamieszkiwanie w małych miejscowościach i na wsiach, gdzie nie ma oddziałów banków czy bankomatów, a także brak efektywnej pomocy dla ludzi niezamożnych lub w trudnej sytuacji materialnej.      —aft
Opinia: Wiktor Wojciechowski ekonomista fundacji FOR
Główną przyczyną tego, że nie oszczędzamy, są niskie dochody. Po prostu nie pojawia się nadwyżka, którą można by zaoszczędzić. W naszym regionie, podobnie jak w krajach zachodnich, oszczędzają głównie osoby zamożne, relatywnie dobrze zarabiające. To one lokują swe nadwyżki np. w funduszach inwestycyjnych. Pytanie – czy osoby o niższych dochodach nie mogą sobie po prostu pozwolić na oszczędności czy nie oszczędzają, bo nie mają takiego nawyku. Skłaniam się ku pierwszej odpowiedzi. Obecnie nie zanosi się na zmiany związane z naszym oszczędzaniem.    —osa
Dwie trzecie Polaków nie miało oszczędności
Dwie trzecie Polaków nie odłożyło pieniędzy w 2010 roku. Tak wynika z badania „Rz". Jeśli ktoś zdołał coś odłożyć, to najczęściej była to kwota między 1 a 5 tysięcy złotych.
9 proc. Polaków zaoszczędziło poniżej 1 tys. Jednocześnie dwie trzecie ankietowanych stwierdziło, że nic nie odłożyło. Socjolodzy zwracają uwagę, że to jeszcze jeden dowód, że wciąż jesteśmy społeczeństwem na dorobku, przed którym jeszcze długa droga, by dogonić zamożniejszych sąsiadów. Z badania wynika, że w ubiegłym roku kwotę między 5 a 10 tys. zł, podobnie jak w 2009 roku, odłożył co 20. Polak, a między 10 a 20 tys. zł – co setny.
Więcej niż 20 tys. zł zgromadziło ok. 1 proc. społeczeństwa.
Odsetek oszczędzających Polaków nie jest duży, jednak obecnie zachowuje stały poziom 29 proc. Wcześniej było to ok. 26 proc. Wśród oszczędzających przeważają mężczyźni. Cokolwiek oszczędziło 32 proc. z nich, u kobiet odsetek ten wyniósł 24 proc. Najmniej skłonni do akumulowania kapitału są mieszkańcy Polski południowej, najbardziej – ci z północy kraju.
Z innych badań wynika, iż statystyczny Polak ma oszczędności, i to niemałe. Według danych portalu Analizy Online na koniec ubiegłego roku wartość oszczędności zgromadzonych przez polskie gospodarstwa domowe sięgnęła 910,4 mld zł i była to wartość rekordowa w ujęciu historycznym.
—zuza, aft
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA