Polityka

Bogdan Borusewicz: Premier Kaczyński kończy swoje rządy w niedobrym stylu

Jarosław Kaczyński jest szefem partii, która przegrała wybory i jego zachowanie jest wytłumaczalne, choć oczywiście nie jest to zachowanie dobre. Prezydent ma jednak obowiązki konstytucyjne, które musi wykonywać.
Rz: Jak ocenia pan koniec prac gabinetu premiera Jarosława Kaczyńskiego?
Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu: Nie jest to dobry styl. W dobrym stylu nie jest zapowiadanie wytaczania procesów sądowych tym, którzy wygrali. Choć Jarosław Kaczyński podjął decyzję o wcześniejszych wyborach i te wybory przegrał, więc jego zdenerwowanie jest zrozumiałe. Premier stwierdził, że wybory przegrał przez nastawienie mediów, także publicznych, które emitowały spoty kampanii społecznej „Idź na wybory – zmień Polskę”.
Zupełnie tego nie rozumiem. Myślałem, że także PiS jest zainteresowane, żeby ludzie byli aktywni i by frekwencja w wyborach była jak najwyższa. Telewizja publiczna sprzyjała PiS, co było wyraźnie widoczne. Jarosław Kaczyński szuka przyczyn swojej klęski poza sobą i PiS, ta chęć przerzucenia odpowiedzialności na innych jest może zrozumiała, ale nie jest prawdziwa. Wyobraża pan sobie, że w innym kraju premier publicznie ogłasza, że jego porażkę spowodowała zbyt wysoka frekwencja? Wyobrażam sobie, ale nie chciałbym, żeby tego typu oceny aktywności społeczeństwa pojawiały się w Polsce. To przykre i niedobre. Trzeba Polaków chwalić za to, że się zaktywizowali, że młodzież poszła do wyborów. Wygląda na to, że zdaniem premiera to społeczeństwo trzeba zmienić, a nie rząd. A w jakim stylu zacznie działać nowy Senat, którego pan będzie ponownie marszałkiem, jeśli pierwsze posiedzenie otworzy marszałek senior Ryszard Bender? Prezydent wskazuje marszałka seniora i odpowiada za tę decyzję. Ja nie będę tego komentował. Mogę tylko zapewnić, że Senat tej kadencji będzie funkcjonował dobrze i bez żadnych problemów. Ostatnio mówił pan, że chciałby dobrej współpracy nowego rządu z prezydentem. Donald Tusk też powtarza, że mu na tym zależy. Prezydent jednak nie rewanżuje się szczególną serdecznością.Nie sądzę, by prezydent Lech Kaczyński szedł w ślady swojego brata. Jarosław Kaczyński jest szefem partii, która przegrała wybory i jego zachowanie jest wytłumaczalne, choć oczywiście nie jest to zachowanie dobre. Prezydent ma jednak obowiązki konstytucyjne, które musi wykonywać. Prezydent do dziś nie złożył gratulacji zwycięzcy wyborów, choć zrobiły to od razu głowy innych państw. To kwestia kultury, nie konstytucji. W konstytucji nie zapisano, że prezydent ma gratulować. Ale lepiej, by władza dawała dobry przykład. W konstytucji nie zapisano też obowiązku spotkań. Tusk o takie spotkanie z prezydentem zaapelował, ale Michał Kamiński wypomniał mu, że ostatniego zaproszenia z pałacu nie przyjął. Jestem pewien, że do takiego spotkania jednak dojdzie. W jakich kwestiach prezydent może utrudniać prace rządu? Tylko w sprawie obsadzania stanowisk ambasadorskich i mianowania generałów. Pana drogi z prezydentem nie rozeszły się równie mocno jak z premierem? Nie wiem, na jakiej podstawie zadaje pani to pytanie. Premier nie szczędził przed wyborami słów krytyki pod pana adresem. Prezydent się ostatnio do niej przyłączył – w „Rz” z 16 października stwierdził, że przeszedł pan na stronę Platformy, bo nowym marszałkiem Senatu miał zostać Zbigniew Romaszewski. Wybory się zakończyły. Oczywiście pamiętam o tym, co mówili premier i prezydent. Zamierzam zapytać prezydenta, o co chodziło i co miał na myśli w tym wywiadzie. Ale to nie oznacza, że nie można współpracować. Rozumiem, że język przed wyborami jest nieco inny, a z żalem obserwowałem, jak prezydent włączył się w kampanię wyborczą. Jest pan gotów na nowe otwarcie we wzajemnych relacjach? Na wszystko jestem gotów. Był pan wiceministrem spraw wewnętrznych w rządzie Jerzego Buzka. Czy Grzegorz Schetyna będzie dobrym szefem MSWiA? Będzie dobrym i sprawnym ministrem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL