fbTrack

Wiadomości

Fińskie elity są na cenzurowanym

Rozmowa z Bengtem Lindrothem, skandynawskim korespondentem Szwedzkiego Radia
Czy Finlandia dotkliwie odczuła kryzys gospodarczy?
Bengt Lindroth: W porównaniu z wieloma innym krajami nieźle dała sobie radę. Bezrobocie wzrosło z 5 do 8 procent, ale już nieco spada. W przeciwieństwie do banków w Szwecji, które pożyczyły znaczne sumy krajom bałtyckim, fińskie wyszły z kryzysu niemal bez szwanku. Jakie kwestie były najczęściej poruszane podczas kampanii wyborczej?
W ostatnich tygodniach dominował spór o to, czy Helsinki powinny poprzeć gwarancje kredytowe UE dla Portugalii. Rok temu podobnie spierano się o pożyczkę dla Grecji. Partia Prawdziwi Finowie była temu wówczas przeciwna. Dlaczego my, którzy pracujemy wydajnie, mamy płacić za tych, którzy są leniwi? – argumentowali. Podobne hasła padały i teraz. Premier Mari Kiviniemi z Partii Centrum w wywiadzie dla gazety „Financial Times" obiecała postawienie nowych, twardszych warunków. Oczywiście, dyskutuje się również o podatkach, o zwiększeniu dochodów państwa i podniesieniu wieku emerytalnego do 68. roku życia, czemu sprzeciwiają się socjaldemokraci. Przedmiotem debaty była również pozycja języka szwedzkiego: czy nadal ma być przedmiotem obowiązkowym w fińskich szkołach? Debata na ten temat była burzliwa, w stolicy były nawet demonstracje przeciwko temu obowiązkowi. Szwedzkojęzyczna mniejszość w Finlandii, która liczy 300 tysięcy osób (5 procent ludności), uważana jest za najbardziej uprzywilejowaną mniejszość świata. Czy pan się z tym zgadza? Szwedzkojęzyczna mniejszość zajmowała uprzywilejowaną pozycję na ziemiach fińskich, gdy te należały do Szwecji. Ta historyczna zaszłość nie jest bez znaczenia, tym bardziej że fińskim Szwedom zwykle powodzi się nieco lepiej niż innym mieszkańcom, a według różnych badań cieszą się również lepszym zdrowiem i żyją dłużej niż inni. Różnice między nimi a Finami są jednak nieznaczne. Część Finów pyta w związku z tym, czy zmusza się ich do opanowania obcego języka tylko po to, by obsługiwać Szwedów w ich ojczystym języku. Animozje zaostrza też fakt, że za sprawą przepisów prawa o ochronie mniejszości fińscy Szwedzi cieszą się sporymi przywilejami socjalnymi: mają na przykład większe szanse na miejsce w przedszkolu czy w domu opieki dla osób starszych. Czemu przypisać popularność nacjonalistycznej partii Prawdziwi Finowie? Czy tłumaczą to skandale finansowe? To tylko część prawdy. To złożone zjawisko. W powojennej historii w Finlandii zawsze rządziły szerokie koalicje, w których orientacja polityczna nie miała większego znaczenia. Już wówczas aktywna była Partia Obszarów Wiejskich (Suomen Maaseudun Puolue), typowa populistyczna partia społecznej dezaprobaty, występująca przeciwko elitom pod hasłem „Naród jest mądrzejszy niż politycy". Wobec podziałów w tej partii jej ostatni lider Timo Soini w 1995 roku powołał ugrupowanie Prawdziwi Finowie. To kolejna partia dezaprobaty społecznej. Wykorzystuje obawy przed globalizacją, niechęć do napływu imigrantów, a zwłaszcza do konkurencji na rynku pracy ze strony przybyłych do Finlandii przeszło 50 tysięcy Rosjan i Bałtów. Czy ta konkurencja ma wpływ na zatrudnienie? Szczególna niepewność panuje w przemyśle drzewnym: spadł popyt na drewno, na wschodzie Finlandii zwalnia się pracowników. Krążą też pogłoski, że Nokia pozbędzie się 6000 ludzi. Ignorowanie tych sygnałów przez wielkie partie daje pole do popisu populistom. Czy w partii Prawdziwi Finowie można dostrzec tendencje rasistowskie? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Lęk przed cudzoziemcami to tylko jeden z tematów poruszanych przez tę partię. Sam Timo Soini w żadnym razie nie jest rasistą. Część członków partii jednak jest szczególnie niechętna imigrantom z krajów muzułmańskich. W Finlandii mieszka około 30 tysięcy muzułmanów, połowa pochodzi z Somalii. Tymczasem kandydujący z list Prawdziwych Finów Jussi Hala-Aho prowadzi blog, w którym pisze, że muzułmani to pedofile. Za to stwierdzenie został skazany przez sąd rejonowy na karę grzywny, z całą pewnością jednak otrzyma w wyborach mandat posła. Pytany o niego Timo Soini powiedział, że w jego partii można głosić różne poglądy. „Dobrą stroną prezentowania różnych opinii jest to, że podejmuje się dyskusję na temat muzułmańskich wpływów w Finlandii" – tłumaczył. Jak to oceniać? —rozmawiała w Sztokholmie Anna Nowacka-Isaksson
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL