fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Kontrakt wyborem pielęgniarki

Dorota Kilańska, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarek i Położnych
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Brakuje personelu w szpitalach – mówi Dorota Kilańska, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarek i Położnych
Rz:  Co pani myśli o przyjętej przez Sejm ustawie o działalności leczniczej, która dopuści zatrudnienie pielęgniarek na kontraktach?
Dorota Kilańska: Kontrakt powinien być wyborem pielęgniarki. Szpital nie może zmuszać jej do przejścia na taką formę zatrudnienia. Jeśli kontrakt pozwali pielęgniarce sprawować odpowiedzialnie opiekę nad pacjentem, to nie ma w nim nic złego. Gorzej będzie, jeśli pielęgniarka pracująca na kilku kontraktach, nie wiedząc nic o pacjentach, będzie przychodzić do kolejnych szpitali tylko po to, by wykonać swoje najpilniejsze zadania. Chory natomiast musi być pielęgnowany w sposób przemyślany i planowy.
Czy kontrakty są teraz popularną formą zatrudnienia dla pielęgniarek?
Zdarza się, że pracują na kilku etatach lub kontraktach. W szpitalach pojawiają się już patologie. Jedna pielęgniarka pracuje na kilku oddziałach i nie schodzi z dyżuru przez wiele dni. W efekcie jest przemęczona i przepracowana, a traci na tym najważniejsza osoba – pacjent. Nieustanna praca w nadgodzinach powoduje też lekceważenie skarg chorych, obojętność na cierpienie, także wypalenie zawodowe. Do tego nie wolno nam dopuścić.
Ile mamy pielęgniarek w szpitalach?
Pielęgniarek cały czas brakuje. Według danych Ministerstwa Zdrowia w Polsce pracuje ich 186 tys. W efekcie jedna pielęgniarka opiekuje się bardzo często aż 40 pacjentami jednocześnie. Ponadto one cały czas wyjeżdżają za granicę, bo tam szpitale oferują im lepsze warunki pracy i płacy.
Czy do zawodu chętnie przychodzą nowe osoby?
Niestety, młodzi ludzie nie są zainteresowani studiami pielęgniarskimi. Każda z blisko 55 uczelni w kraju kształcących przyszłych adeptów pielęgniarstwa oferuje ok. 100 miejsc. Limity zwykle nie są wykorzystane. W efekcie w ciągu 20 lat wykształcimy zaledwie 55 tys. pielęgniarek i pielęgniarzy, a 80 tys. przejdzie w tym czasie na emeryturę.
Dlaczego te studia nie cieszą się zainteresowaniem młodzieży?
Pielęgniarki za pracę nie dostają odpowiedniego wynagrodzenia. Tymczasem w szpitalach brakuje nawet rękawiczek dla studentów przychodzących na praktyki, a placówki nie chcą przyjmować stażystów, tłumacząc, że ponoszą zbyt duże koszty, np. za zużyte fartuchy ochronne czy mydło. Zniechęcające są też niewyposażone stanowiska pracy, bo pielęgniarki często nawet nie mają podnośnika dla pacjenta. Muszą na dyżurze dźwigać 80-kilogramowego chorego, przypłacając to zdrowiem.
Jak zachęcić maturzystów do podejmowania studiów pielęgniarskich?
Wnioskowaliśmy do Ministerstwa Nauki o wpisanie pielęgniarstwa na listę kierunków zamawianych. Resort jednak nam odmówił. Pani minister tłumaczy, że na kształcenie pielęgniarek przeznaczone są środki z funduszy unijnych. Niestety, nie zauważa, że z tego powodu nie przybędzie nowych pielęgniarek, ponieważ środki te są skierowane do osób pracujących już w systemie, które uzupełniają swoje wykształcenie. Chodzi tu o pielęgniarki, które kiedyś ukończyły szkoły medyczne i chcą uzyskać teraz tytuł licencjata. Kształcą się wówczas przez rok w ramach tzw. studiów pomostowych.
Co im da tytuł licencjata, skoro prawo do wykonywania zawodu mają już po ukończeniu dawnej szkoły policealnej?
Pielęgniarki studiować nie muszą, ale ustawa o zawodzie pielęgniarek i położnych mówi, że wykonawcy obu tych profesji powinni podnosić swoje kwalifikacje zawodowe. Z czasem posiadanie wyższego wykształcenia będzie nieuniknione. Zobowiązuje nas do tego dyrektywa 36/2005. Z drugiej strony w Polsce nie ma jeszcze przepisów, które uzależniałyby przedłużenie pielęgniarkom prawa do wykonywania zawodu od zdobycia tytułu licencjata, nagradzałyby je za włożony wysiłek. Obserwując statystyki, można jednak śmiało powiedzieć, że pielęgniarki są grupą zawodową najchętniej uzupełniającą wykształcenie.
Czy szpitale wspierają swój personel w dokształcaniu się?
Niestety, kadra kierownicza nie zawsze udziela dni wolnych na kursy i szkolenia. Bardzo często pielęgniarki nawet się nie przyznają, że się uczą. Do zdobywania wyższego wykształcenia nie zachęcają wynagrodzenia. Stawki w szpitalu po podniesieniu kwalifikacji, niestety, nie są wyższe, mimo iż wzrasta poziom opieki.
Zobacz więcej:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA