fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Godzina dla ziemi mało popularna w Polsce

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Kinga Rusin przekonuje Polaków do wyłączenia światła na godzinę. Na świecie w akcji ekologów weźmie udział setki miliony osób, w Polsce jak na razie chętnych jest kilka tysięcy
Dokładnie o 20.30 w sobotę 26 marca ekolodzy wyłączą światło na godzinę. Ekologiczna organizacja  WWF przeprowadza „Godzinę dla Ziemi" już po raz piąty.
— Nie chodzi o oszczędzanie energii, bo nie powstrzymamy zmian klimatu, oszczędzając energię raz do roku przez jedną godzinę. Symbolicznym gestem gaszenia światła, przekraczając bariery religijne, kulturowe, społeczne, pokoleniowe i geograficzne połączymy się podczas globalnej demonstracji zaangażowania w ochronę naszego wspólnego domu – planety Ziemi — przekonuje WWF.
Ekolodzy zatrudnili do promocji akcji Kingę Rusin i Michała Piroga. Gwiazdy stacji TVN  wychodzą na ulicę z i rozdają świetlówki. — W Godzinę dla Ziemi WWF chcemy zachęcić polskie społeczeństwo do proekologicznych zachowań – tłumaczy Kinga Rusin, ambasadorka akcji. – Każdy, nawet ten kto dotychczas nie interesował się ochroną środowiska, może wziąć udział w ochronie naszej planety gasząc światło i wprowadzając drobne zmiany w codziennym życiu.
Akcja ma swój początek w Sydney, gdzie po raz pierwszy w 2007 r. 2,2 mln mieszkańców zgasiło światło. Pomysł sie tak spodobał, że za jego rozpropagowanie wzięła się agencja reklamowa Leo Burnett.
W ubiegłym roku w „Godzinie dla Ziemi" udział wzięło setki milionów osób w 128 krajach, w tym roku akcja jest prowadzona w 133 państwach więc gaszących światło powinno być jeszcze więcej. Na polskiej stronie akcji WWF w ubiegłym roku zarejestrowało się 23 tys. osób, choć większa liczba mogła rzeczywiście zgasić światło. W tym roku zarejestrowało się na razie ok. 4 tys. osób.
Źródło: energianews.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA