fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Japońskie dzieci w głębokiej traumie

AFP
Straszliwe sceny i poczucie ciągłego zagrożenia pozostawią piętno na psychice najmłodszych.
Dziewięcioletni Ryo Murakami widział, jak fala tsunami porywa jego babcię. Chłopiec ocalał, bo – tak jak go uczono w szkole – gdy zawyły syreny ostrzegające przed kataklizmem, co sił w nogach pobiegł, aby dotrzeć do centrum ewakuacyjnego w mieście Rikuzentakata.
66-letnia pani Takuko i jej 72-letni mąż nie mieli dość sił, aby na czas wbiec pod stromą górkę. Wołali tylko za wnukiem: – Biegnij, szybko! To były ich ostatnie słowa, jakie usłyszał Ryo. Teraz, wspominając dziadków, nie może powstrzymać łez. – Myślę, że pamięć o tsunami na długo w nim pozostanie – powiedział gazecie „The Mainichi Daily News" 41- letni ojciec chłopca Takuji Murakami. W setkach ośrodków ewakuacyjnych przebywają tysiące dzieci, które straciły bliskich.
Mama dwójki dzieci, których ojciec został porwany przez tsunami w mieście Ofunato, nie wie, jak im powiedzieć o tragedii. Ośmioletni synek początkowo dopytywał się, gdzie jest tata, ale potem wywnioskował, co się stało, z rozmów prowadzonych między dorosłymi. Jego pięcioletnia siostrzyczka ciągle nie zdaje sobie sprawy, że już nigdy nie zobaczy ojca. Eksperci podkreślają, że takie dzieci powinny się znaleźć pod opieką psychologów. Ale w sytuacji, gdzie na tereny dotknięte kataklizmem trudno nawet dostarczyć wodę i pożywienie, jest to nierealne.
– Dorośli muszą im wytłumaczyć, że ich najbliższa osoba już nie wróci. Trzeba to zrobić odpowiednio do wieku dziecka. Maluchy nie mają poczucia czasu i nie rozumieją słowa „nigdy". Dlatego można się posłużyć bajką albo ulubionym pluszakiem, który gdzieś zaginął. Zawsze trzeba jednak mówić prawdę – mówi „Rz" dr Sandra Wheatley z Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego.
Na ogromny stres narażeni są także młodzi Japończycy spoza terenów zniszczonych przez kataklizm. – Ciężko jest mi patrzeć na tragedię, jaka się tam rozgrywa. Za każdym razem, kiedy widzę te obrazki w telewizji, chce mi się płakać – mówi „Rz" Marie Yamaguti, 17 -letnia uczennica z Nagasaki.Strach pogłębiają informacje o zagrożeniu ze strony elektrowni atomowej Fukushima. Wczoraj władze poinformowały, że poziom skażenia wody w Tokio osiągnął poziom niebezpieczny dla dzieci. – Nie da się ochronić dzieci przed takimi informacjami.
Dlatego trzeba z nimi rozmawiać, aby zagrożenie nie wydało im się o wiele większe, niż jest w rzeczywistości – ostrzega dr Wheatley.
Japońskie władze nie siedzą jednak bezczynnie i próbują wyjaśniać najmłodszym, czym grozi awaria w elektrowni atomowej. W telewizji dzieci mogą już oglądać kreskówkę o nuklearnym chłopczyku, który ma poważne kłopoty żołądkowe i trochę zanieczyszcza powietrze. Lekarze muszą go nieustannie chłodzić, aby bolący brzuch nie przerodził się w rozwolnienie, które mogłoby zabrudzić okolicę. Z bajki wynika, że nawet gdyby do tego doszło, nie będzie aż tak brudno, jak po chorobie chłopczyka z Czarnobyla.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA