fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Piotr Semka: co wypada po katastrofie smoleńskiej

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Paweł Kowal i Adam Bielan powinni rozumieć, że wieczór w ekskluzywnej warszawskiej restauracji z Moniką Olejnik tuż po tragedii smoleńskiej może być uznany za coś niestosownego – pisze publicysta „Rz”
Rewelacje o tym, że pomysł pochowania Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu narodził się 11 kwietnia w czasie rozmowy młodych polityków PiS z Moniką Olejnik, które ogłosił portal internetowy tygodnika „Wprost", od soboty bulwersują polityków, ludzi mediów i zwykłych internautów.

Spór o fakty

Adam Bielan potwierdził na Twitterze, że taka kolacja się odbyła i że bez niej nie byłoby pochówku na Wawelu. Także Paweł Kowal zaświadcza, że opisywane spotkanie miało miejsce, choć w jego opinii szczegóły zostały nieco podkoloryzowane przez dziennikarzy „Wprost". Twierdzi, że to nie było spotkanie trzech polityków z dziennikarką, ale spotkanie na zaproszenie wspólnego znajomego, na którym niespodziewanie dla nich pojawiła się Olejnik.
Monika Olejnik natomiast zaprzecza doniesieniom dziennikarzy „Wprost". Jej wypowiedź dla „Rzeczpospolitej" nie brzmi jednak jednoznacznie. Olejnik mówi: „Nie organizowałam spotkania z posłami PiS ani nie brałam udziału w ustalaniu miejsca pochówku prezydenta". Dziennikarka zaprzecza więc, że organizowała spotkanie, ale nie odpowiada na pytanie, czy w nim uczestniczyła. Mogła wszakże takiej rozmowie się przysłuchiwać i wyrażać swoje opinie, choć uważała, że nie uczestniczy w podejmowaniu decyzji.
Pogłoski o opisywanej przez „Wprost" kolacji już od jakiegoś czasu krążyły w środowisku dziennikarskim. O tym, że Adam Bielan i Paweł Kowal krótko po śmierci prezydenta spędzili wieczór na kolacji z Moniką Olejnik, mówili w kuluarach Sejmu politycy PiS, dla których był to kolejny
– obok późniejszych kontaktów działaczy PJN z Januszem Palikotem – dowód na to, że młodym, którzy odeszli, nie można było ufać.
Dlaczego informacje o kolacji wywołały tyle kontrowersji w całej blogosferze? Po pierwsze, internauci i wyborcy PiS źle reagują, gdy się okazuje, że konflikt działaczy ich partii z politykami PO czy dziennikarzami znanymi z niechęci do partii Kaczyńskiego nie wygląda tak, jak go widzą na ekranach telewizorów, i że relacje pomiędzy nimi czasem bywają ciepłe. To dlatego Jarosław Kaczyński mógł tak skutecznie atakować rozłamowców z PJN, ogłaszając, że ukrywali oni przed wszystkimi spotkania  z Palikotem.

Niestosowne miejsce, niestosowny czas

Wielu internautów przeżywa szok na wieść o tym, że Bielan czy Kowal, pamiętani z dość ostrych rozmów z Moniką Olejnik w „Kropce nad i", mogą spotkać się z nią na wspólnej kolacji.
Ale najbardziej chyba internautów szokuje sam moment takiego domniemanego nieformalnego spotkania.
Czy niedziela dzień po tragedii smoleńskiej to był rzeczywiście odpowiedni moment dla polityków powiązanych z prezydentem, aby spędzać wieczór na ekskluzywnej kolacji z dziennikarką znaną z konfliktów ze zmarłą głową państwa?
Jeśli przyjmiemy nawet, że Monika Olejnik przeżyła wówczas szok i chciała go odreagować, to młodzi politycy PiS powinni rozumieć, że wieczór w ekskluzywnej warszawskiej restauracji w takim momencie może być uznany za coś niestosownego. Oczywiście, można powiedzieć, że bardzo często do takich spotkań dochodzi przypadkiem, wskutek nagłej inicjatywy, i że dopiero z perspektywy czasu nabierają one jakiegoś złowieszczego, makiawelicznego znaczenia.
Jednak szok wśród internautów to raczej konsekwencje dziwaczności takiego spotkania. Dywagowanie nad miejscem pochówku prezydenta w takich okolicznościach jawi się w oczach wielu wyborców PiS jako działanie zahaczające o polityczne bluźnierstwo.

Obciążona hipoteka PJN

Dosyć interesujący wątek sprawy poruszyła blogerka Kataryna. Przypomniała „Kropkę nad i" ze środy 13 kwietnia, w której, Monika Olejnik w rozmowie z Pawłem Kowalem przypisywała zorganizowanie pochówku na Wawelu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Kataryna wskazuje, że Olejnik zaatakowała Kaczyńskiego, choć – według informacji publikowanych na stronie Wprost.pl – wiedziała, że na ten pomysł znacznie wcześniej wpadł ktoś inny. Kowal zaś w tym samym programie nie powiedział wyraźnie, że to nie Jarosław Kaczyński był inicjatorem krakowskiego pogrzebu.
Można oczywiście podejrzewać, że dyskusja o Wawelu przeszła w obozie PiS parę faz decyzyjnych. Trudno się jednak dziwić, że Kataryna wspomina tę „Kropkę nad i" jako widowisko podszyte fałszem, jeśli Olejnik i Kowal kilka dni wcześniej rozmawiali o miejscu pochówku zmarłego prezydenta.
W sensie politycznym ta opowieść obciąża hipotekę ruchu PJN, który i tak już zmaga się z czarną legendą spotkań Janusza Palikota z Joanną Kluzik-Rostkowską i Pawłem Poncyljuszem.
Polityk PJN Jan Filip Libicki na forum Salonu24.pl dziwi się, dlaczego internautów oburza kolacja młodych pisowców z Moniką Olejnik, a nie gorszą się oni informacjami na temat tego, iż wcześniej podobno prezydent Lech Kaczyński planował kolację Moniki Olejnik. Libicki jednak nie zauważa różnicy między utrzymywaniem dobrych stosunków w czasie prezydentury a tym, co wypada lub nie, w dzień po katastrofie smoleńskiej.
—współpraca tyc
W tekście „Co wypada dzień po katastrofie", pisząc o kolacji z 11 kwietnia w restauracji „Tradycja polska" umieściłem wśród uczestników spotkania  także osobę Michała Kamińskiego. Popełniłem błąd.  Michała Kamińskego nie było na omawianym spotkaniu. Pana Michała Kamińskiego i czytelników za pomyłkę przepraszam.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA