fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felieton Andrzeja Łapickiego

Bardzo warszawska rozrywka. Już Izabela Łęcka brała w niej udział z Wokulskim. Tor wyścigów od niepamiętnych czasów znajdował się na Polu Mokotowskim
Wejście było od dzisiejszego placu Politechniki. Pamiętam tłumy, które wylewały się na Polną. Przegrani darli bilety – jedyna zemsta za porażkę. Wyścigi były zawsze w kręgu zainteresowań ludzi teatru. Dziś chyba tylko Janek Englert pozostał im wierny. Trzeba przyznać, że zna się na koniach i ma szczęście. Mnie w świat wyścigów wprowadzał sam Józef Węgrzyn. Jeszcze w Łodzi zaproponował mi wspólną grę. „Jak to, Mistrzu, w Łodzi wyścigi?". Błysnął oczami: „Biegają w Warszawie, tu obstawiasz i przez telefon masz zaraz wynik".

Poszliśmy. Piotrkowska, łódzki Broadway. Wieczorem atrakcji co niemiara. Słynna knajpa Albatros obok starego poniemieckiego basenu, w którym nad ranem odbywały się wyścigi pływackie. W Albatrosie można było spotkać wszystkich – Kazio Rudzki wyrwał zza baru barmankę Walę i pojął ją za żonę. O dziwo, ja Zosię, moją pierwszą żonę, po raz pierwszy zobaczyłem też w Albatrosie. Przez ulicę był Hotel Grand z Salą Malinową, obok Sa...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA