fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Reklama małżeńskiej niewierności

Portal randkowy Victoria Milan reklamuje się także na YouTube
YouTube
Anna Nowacka-Isaksson
Kampania portalu ułatwiającego nawiązywanie romansów pozamałżeńskich bulwersuje wielu obywateli
Korespondencja ze Sztokholmu
Reklamy norweskiego serwisu randkowego Victoria Milan widać wszędzie: na przystankach autobusowych, w metrze, telewizji, Internecie.
„Czujesz, że utkwiłeś w monotonnym i pozbawionym miłości związku małżeńskim? Brakuje ci magicznego uczucia namiętności? Napięcia? Bliskości? Victoria Milan może cię obudzić do życia. Pamiętaj, że żyje się tylko raz" – kusi portal. Namawia do skoku w bok wszystkich tych, którzy mają już partnerów, ale chcą wzbogacić swoje życie. Z usług portalu mogą korzystać chętni na krótki flirt albo dłuższy romans z innymi poszukującymi podobnych wrażeń osobami.
Do rzecznika praw obywatelskich do spraw reklamy wciąż napływają skargi oburzonych obywateli.
– Do tej pory na tę reklamę zareagowało 60 osób, co stanowi absolutny rekord – mówi „Rz" pani rzecznik Elisabeth Trotzig. – Osoby, które się z nami kontaktują, mówią, że reklama jest nieprzyzwoita. Otrzymujemy też e-maile z żądaniami, by reklamę natychmiast zdjąć, czego jednak nie mamy prawa uczynić – podkreśla.
Trotzig zapowiada, że upubliczni swoje oficjalne stanowisko w tej sprawie w maju, po wysłuchaniu opinii autorów reklamy i jej zleceniodawców.
Z badań wynika, że 30 procent osób, które pragną spotkać partnera na portalach randkowych, żyje w małżeństwie i stałych związkach – podkreśla portal dla chętnych do zdrady. Zauważa, że szukając kochanków, ludzie pozostający w związkach małżeńskich ukrywają swój stan cywilny. To prowadzi często do nieporozumień i kłopotów. „Tymczasem nasz portal w przeciwieństwie do innych oferuje otwartość" – reklamuje się Victoria Milan, oferując usługi użytkownikom w Szwecji, Norwegii i Danii.
W czwartkowym programie telewizyjnym „Rapport" pytano o zdanie na temat reklamy przeciętnych Szwedów. Starsza pani ze Sztokholmu Säde Pekurinen powiedziała, że czuje się zniesmaczona. – Przyciąga uwagę w głupi sposób. Ale nie chcę tu użyć słowa grzech, bo to archaiczne – mówiła.
Wtórował jej Nils Paul Nordin. – Reklama nie zgadza się z naszą moralnością, a przecież chcemy jej trochę zachować – stwierdził.
Także komentatorzy kręcą nosem. „Specjalność tego portalu randkowego to niewierność (...). To spojrzenie na człowieka, w którym w centrum uwagi jest egoizm. Takie nastawienie jest jednak skazane na niepowodzenie" – pisze na łamach dziennika „Svenska Dagbladet" wydawca Helena Soto.
Sigurd Vedal, szef firmy prowadzącej portal, wyraził opinię, że reklama nie będzie miała wpływu na małżeństwa, które są udane. – Nikt szczęśliwy w związku nie skorzysta z naszych usług tylko dlatego, że je reklamujemy – powiedział gazecie  „Aftonbladet".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA