fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Debiutancki album Beady Eye

Beady Eye "Different gear, still speeding" Sony Music Polska 2011
Archiwum
Kontynuacja The Oasis – grupa Beady Eye wydała CD „Different Gear, Still Speeding”. To beznadziejna próba wskrzeszenia ducha muzyki lat 60.
Pojawienie się The Oasis, manchesterskiej formacji braci Liama i Noela Gallagherów, było w latach 90. objawieniem. Nawiązując do The Beatles – odnowili wiarę w siłę brytyjskiej muzyki.
Nawiązując to mało powiedziane, bo dla wielu był to plagiat. Ale w czasach, gdy okazywało się, że wszystko już było, zabawa w nowe wersje „I am the Walrus" i innych hitów spółki Lennon-McCartney miała na początku swój urok.
Z czasem, gdy zabrakło dobrych piosenek, Gallagherowie coraz częściej stawiali na rozgłos związany ze skandalami. Prowokowali utarczki z Radiohead i The Blur, a gdy Thome Yorke i Damon Albarn poszli własną artystyczną drogą, Noel i Liam zaczęli nagłaśniać konflikty między sobą. Tak jakby cały świat chciał śledzić kolejne awantury, drżąc ze strachu, że Oasis się rozpadnie. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności doszło do tego, gdy nagrali jeden z najoryginalniejszych albumów „Dig out Your Soul". W 2009 r. menedżer musiał odwołać paryski show po tym, gdy doszło m.in. do bójki i Liam złamał gitarę Noela.
Beady Eye jest kontynuacją składu Oasis z lat 1999 – 2009. Oprócz Liama zespół tworzą Gem Archer, Andy Bell i Chris Sharrock. Kopiują z lat 60. wszystko – fryzury, kostiumy, a nawet oprawę plastyczną albumów i plakatów. Żeby nie było wątpliwości, z czyim dorobkiem porównywać nową grupę – skomponowała ona piosenkę „The Beatles and Stones".
Prawdą jest, że dobrych utworów na „Different Gear, Still Speeding" nie brakuje. „Four Letter Word" jest o wiele bardziej dynamiczne niż wcześniejsze leniwe nagrania Oasis. Chwilami nawet mniej irytuje wokalna maniera Liama.
„Millionaire" czerpie z akustycznych kompozycji The Beatles. Ale jeśli nawet przy tej piosence wrażenie powielania starych patentów nie jest jeszcze irytujące, to po wysłuchaniu wydanego na singlu „The Roller" – czujemy, że ktoś chce nas wyrolować.
„Wind up Dream" jest żenującą próbą odcinania kuponów od „Money". Nadzieja odżywa podczas fortepianowego boogie „Bring the Light", jednak ballada „Kill for a Dream" ją zabija. Zamiast gitar grających jak na „Help" z refrenem w stylu „Hey Jude" – lepiej posłuchać oryginałów. A że będzie to słuszny wybór, sugeruje niezbicie „Wigwam" wyprodukowany w stylu „Magical Mystery Tour". Magia prysła.
Jak śpiewał Paul McCartney – „Hello, Goodbye".
Beady Eye "Different gear, still speeding" Sony Music Polska 2011
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA