fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Walka o zamówienie na samoloty szkoleniowe

Jeszcze nie wiadomo, jakie samoloty zastąpią przestarzałe treningowe odrzutowce TS 11 Iskra
DW, Kar Karol Zienkiewicz
Inspektorat Uzbrojenia MON obniży wymagania wobec firm rywalizujących o kontrakt za 1,5 mld zł
Ta decyzja jeszcze bardziej zaostrzy rywalizację w wyścigu o zamówienia na 16 samolotów i system szkolenia pilotów jastrzębi dla Sił Powietrznych.
Już wiadomo, że zaproszenia do składania finalnych ofert MON skieruje m.in. do brytyjskiego koncernu BAE Systems, który proponuje samoloty Hawk AJT, Korean Aerospace Industries – oferuje odrzutowce T-50 Golden Eagle, włoskiej Alenii (Aermacchi M 346) i czeskiej spółki Aero Vodochody z grupy Penta (samoloty L159 Alca). Z gry nie wyeliminowano nawet używanych samolotów Hawk z zasobów fińskiej armii – choć w żaden sposób nie pasuje do nich kryterium – nowe. Rozstrzygnięcie przetargu – w tym roku, choć pierwotny zamiar wojska, aby samolot wybrać przed polską prezydencją w UE, wydaje się dziś mało realny.
Rząd musi się spieszyć z rozstrzygnięciem konkursu, bo w 2013 roku wygasa umowa z Amerykanami o szkoleniu pilotów myśliwców F 16. Kresu technicznej przydatności dobiegają też przestarzałe treningowe odrzutowce TS 11 Iskra. Z linii niedługo trzeba będzie wycofać szturmowce radzieckiej produkcji Su-22. Resort obrony jeszcze niedawno podkreślał, że oprócz ceny nowych maszyn atutem w przetargu będą cechy bojowe samolotów.
Według pierwotnych wymagań miały mieć niezbędne certyfikaty i dopuszczenia do eksploatacji na obszarze NATO. Producenci mogli zarobić dodatkowe punkty za większą prędkość i maksymalny zasięg maszyn.
Już wiadomo, że po serii intensywnych konsultacji wojskowych ekspertów z producentami – wymagania będą niższe.
Zapowiedź korekty wymagań wobec odrzutowców otworzyła nowe pole starcia, zwłaszcza wśród faworytów. BAE Systems podkreśla, że jest w stanie zintegrować na hawku różne rodzaje uzbrojenia.
W ostatnich dniach z misją biznesową przebywała w kraju delegacja koncernu Lockheed Martin. George Standridge, wiceprezes korporacji ds. lotnictwa, nie ukrywał, że wspiera koreański produkt – T-50, który współtworzyli inżynierowie Lockheeda.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA