Katastrofa smoleńska

Wysyp książek o katastrofie smoleńskiej

Politolodzy twierdzą, że katastrofa Tu-154 domaga się opisania na wielu płaszczyznach
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
O katastrofie powstało już kilkanaście publikacji. W kwietniu do księgarń trafi pięć kolejnych
Są książki śledcze, które mają wyjaśnić, dlaczego doszło do katastrofy, książki wspomnieniowe rodzin ofiar, które w niej zginęły, ale też nietypowe np. powieść osadzona w kontekście katastrofy smoleńskiej.
– Literatura smoleńska jest zupełnie normalnym zjawiskiem. Katastrofa była tak wielkim wydarzeniem, że domaga się opisania na wielu płaszczyznach – mówi "Rz" psycholog społeczny dr Norbert Maliszewski z Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem zainteresowanie książkami związanymi z katastrofą wzmaga fakt, że ciągle jest ona otoczona mgłą tajemnicy. – Wciąż nie wiadomo w 100 proc., jakie były jej przyczyny, a to podgrzewa emocje, wzmaga zainteresowanie i daje pole popisu dla autorom wszelkiego typu publikacji śledczych – podkreśla.

Śledztwo

Dlatego najwięcej z dotychczasowych publikacji stawia sobie za cel odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do katastrofy. Na rynku pojawiły się m.in. publikacje "Ostatni lot" Jana Osieckiego, Tomasza Białoszewskiego oraz Roberta Latkowskiego, a także "Kto naprawdę ich zabił?" naszego redakcyjnego kolegi Piotra Nisztora oraz Krzysztofa Galimskiego. Olbrzymie emocje wywołała publikacja częstochowskiego wydawnictwa Sfinks "Katastrofa smoleńska. Dzień po dniu, godzina po godzinie". Głównie ze względu na osobę autora. Pod książką podpisał się o. Henryk Pietraszewicz. Okazało się jednak, że to tylko pseudonim. Paulini z Jasnej Góry zaprotestowali przeciwko próbom wykorzystywania autorytet zakonu do promocji książki.   W lutym do księgarń trafiła kolejna publikacja – "Smoleński upadek" autorstwa Tadeusza Święchowicza. – Uważam, że jest to pierwsza obiektywna książka na temat tej katastrofy i pierwsza, która próbuje uporządkować ludziom w głowach wszystko, co do tej pory mówiono na ten temat. Przedstawia wszystkie teorie, jakie się na ten temat pojawiły, zbiera wszystko i przedstawia w racjonalny sposób – podkreśla Michał Jeżewski, szef wydawnictwa Fronda, którego nakładem ukazała się książka. – Mamy zalew informacji na temat tego, co się stało w Smoleńsku, i normalny człowiek nie jest w stanie się w tym wszystkim połapać. Moja książka jest próbą wydobycia prawdy z informacji, które nas zalewają – mówi "Rz" Święchowicz. – Czytelnik dowie się więcej na temat faktów, a nie medialnej propagandy, bo większość komentujących te wydarzenia nie trzyma się zdrowego rozsądku. Książka jest remedium na zalewające nas szaleństwo. Przyczynom katastrofy, ale nie tylko temu, poświęcona jest także książka "List z Polski" Artura Dmochowskiego i Mariusza Pilisa, która ukaże się 5 kwietnia. To kontynuacja filmu dokumentalnego pod tym samym tytułem, który został pokazany w Holandii, a w polskim Internecie bije rekordy popularności. Wypowiadają się w nim m.in. Wiktor Juszczenko, Władimir Bukowski. – W filmie są tylko małe fragmenty rozmów, które przeprowadziliśmy, a wywiady były bardzo ciekawe – podkreśla Dmochowski. – Książka różni się też od tego wszystkiego, co do tej pory powstało na temat katastrofy smoleńskiej, bo nie zajmujemy się tylko przeżyciami rodzin, ale również polityką prezydenta Kaczyńskiego i tym wszystkim, co się po 10 kwietnia stało, a także jakie były konsekwencje tego, że zabrakło wielu osób, które zginęły pod Smoleńskiem. Katastrofa jest dla nas tylko punktem wyjścia do rozważań nad Polską i europejską polityką przed i po tym tragicznym wydarzeniu.

Wspomnienia i powieść

Film dokumentalny stał się również przyczyną powstania innej książki, która tuż przed 10 kwietnia trafi do księgarń. – Zostało nam mnóstwo materiału, a sukces filmu "Mgła" pokazał, że ludzie chcą to wszystko poznać i dowiedzieć się, jak to było – podkreśla współautorka Joanna Lichocka. W książce o tym samym tytule znajdą się wspomnienia osób, które były w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. – To jest świadectwo bezpośrednich świadków, którzy opowiadają, jak sobie z tym poradzili. Co robili, do kogo dzwonili i z kim w tej trudnej sytuacji rozmawiali – dodaje Lichocka. Wspomnieniowy charakter ma także publikacja "96 końców świata. Gdy runął ich świat pod Smoleńskiem". – Prowadzę agencję dziennikarską, dostawałem zamówienia na teksty dotyczące tragedii smoleńskiej i rozmawiałem z rodzinami ofiar. Miałem wtedy okazję zobaczyć te emocje, odczuć to wszystko razem z nimi i chciałem to odreagować, opowiedzieć innym. Dlatego napisałem książkę o tych, co odeszli, i o tych, co zostali – podkreśla autor Jerzy Andrzejczak. "12 rozmów o miłości. Rok po katastrofie" napisała dziennikarka TVP Joanna Racewicz, której mąż – oficer BOR Paweł Janeczek – zginął pod Smoleńskiem. Racewicz rozmawia z kobietami, których bliscy również znajdowali się na pokładzie Tu-154. O tym, jak sobie radzą z tak olbrzymią stratą, opowiadają m.in. Małgorzata Szmajdzińska, Barbara Stasiak, Lucyna Gągor, Magdalena Protasiuk, Barbara Kazana. Jednak książki smoleńskie to nie tylko wspomnienia i publikacje śledcze. Publicysta "Rz" Rafał Ziemkiewicz napisał powieść "Zgred", której akcja toczy się tuż przed i chwilę po katastrofie. – Moja powieść ma formę dziennika, ale nie jest to wbrew pozorom mój dziennik – opowiada Ziemkiewicz. – Jej bohater, dziennikarz, nieznany czytelnikowi z nazwiska, który jest oczywiście trochę ucharakteryzowany na mnie, rozpoczyna zapiski 15 lutego 2010 roku. A katastrofa smoleńska jest puentą powieści. Bohater zapisuje codzienne wydarzenia, swoje reakcje na świat, emocje ojca i męża, rozmowy z przyjaciółmi, lektury, próbuje zanalizować, zrozumieć swoje emocjonalne reakcje na rzeczywistość. 15 kwietnia dochodzi do wniosku, że po katastrofie nie ma sensu prowadzić ich dalej. – Jestem przekonany, że powieści osadzonych w kontekście katastrofy smoleńskiej będzie coraz więcej. Biorąc pod wagę tajemnicę, jaka ją otacza, to idealny temat na powieści polityczne czy sensacyjne – zwraca uwagę dr Maliszewski.

Wydawnictwa się boją

Pytanie tylko, czy znajdą się chętni, by je wydawać. – Wiele wydawnictw wciąż podchodzi z dystansem do książek o tematyce smoleńskiej – mówi wydawca Tadeusz Zysk. Jego oficyna wydaje aż trzy z najnowszych ("Mgła", "List z Polski" oraz "Zgred"). – Bardzo długo się zastanawialiśmy, czy wydać taką książkę, bo chcieliśmy uniknąć tekstów kontrowersyjnych, które mogłyby kogoś urazić. Ostatecznie wydaliśmy książkę, która ma wzbudzić w czytelniku współczucie, smutek, refleksję nad tym, co się stało pod Smoleńskiem – podkreśla z kolei Agnieszka Sabak z Wydawnictwa Stanisław Porębski, które wydało "96 końców świata. Gdy runął ich świat pod Smoleńskiem". Zysk twierdzi, że tego typu publikacje muszą powstawać. – Ludzie chcą czytać o katastrofie i wszelkich związanych z nią wydarzeniach. Nawet jeśli niektóre książki wzbudzą kontrowersje, to jeszcze nie powód, by ich nie publikować – podkreśla.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL